Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

W 5 koni u wybrzeży Hvaru

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
wir955
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 59
Dołączył(a): 29.06.2009
W 5 koni u wybrzeży Hvaru

Nieprzeczytany postnapisał(a) wir955 » 21.05.2010 20:54

Tą relację zacząłem pichcić jeszcze późnym latem ubiegłego roku z przeznaczeniem na cro-forum. W międzyczasie pojawiło się jednak sporo innych wspaniałych opisów związanych z Hvarem toteż, żeby nie powielać i nie zanudzać mój tekst powędrował na półkę. Teraz, gdy niektórzy może zgłodnieli na progu wakacji myślę, że to coś da się przeczytać.

1. Poboczami Karpat na Pusztę.

Godzina 6.15 uff... nareszcie w samochodzie - startujemy pełni rozpalonych nadziei na przygodę z Chorwacją. Poziom radości podnosi jeszcze fakt, że na naszym Podkarpaciu deszczowo i chłodno a prognozy dla Dalmacji są cudowne. To ma być Chorwacja po raz trzeci wcześniej była Istria i Primoszten a tym razem pociągniemy bardziej na południe. Jedziemy, gdy tylko zamruczał silnik a brama uciekła z lusterek przyszło odprężenie i ulga. Ostatnie dni przed wyjazdem to jak zwykle horror -dziesiątki odkładanych na ostatnią chwilę prac, kompletowanie sprzętu no i najważniejsze czyli upchanie tego wszystkiego w samochodzie. Trzy dorosłe /prawie/ osoby i on, pan okręt. Nasz niezbyt imponujący przestrzenią ładowną sedan dostał niezły wycisk /no może raczej wcisk/. Sylwetka to nawet zyskała obniżył się wyraźnie i prawie muska asfalt ale czy nie zaiskrzy na karpackich czy bałkańskich dziurach? Z miejscem dla pasażerów całkiem nieźle: biznes-class czyli miejsce obok kierowcy wylosował starszy syn Szymek a klasa turystyczna przypadła w pierwszym etapie Witkowi. Co prawda ani pod nogami ani pod siedzeniem nic mu się nie pęta ale już widoki na lewo żadne. Za moimi plecami miejsce zajął bowiem ponton i choć to tylko T30AE wypełnił przestrzeń od podłogi do sufitu. Powodów do narzekań Witek jednak nie ma w końcu zerwał się z ostatniego tygodnia w gimnazjum i perspektywa pluskania w Adriatyku miast wysiadywania szkolnej ławy rekompensuje niedogodności.
Jedziemy niespiesznie rozkoszując się bieszczadzkimi pejzażami. Kopulaste, łagodne choć i wysokie góry, świetnie w ten krajobraz wpisane cebulaste wieżyczki cerkiewek, cisza i spokój przyciągnęły mnie w te strony niespełna trzydzieści lat temu i trzymają w zauroczeniu do dziś.

Obrazek
w Roztoce

Obrazek
okolice Tyrawy Wołoskiej

Obrazek
Kulaszne

Obrazek
Turzańsk

Obrazek
gdzieś w Bieszczadach


Do rzeczywistości przywołuje mnie lizak panów w zielonych odblaskowych kamizelkach - kontrol straży granicznej. Widać macie panowie mocno załadowany samochód, czy przewozicie ukraińskie papierosy, alkohol pyta starszy. Zapewniam, że nie ale bagażnik trzeba otworzyć. Strażnicy nie są teraz jednomyślni jeden ma ochotę przeczesać próbuje coś przesunąć, włożyć rękę w głąb sprasowanego sprzętu wreszcie widząc śrubę silnika daje za wygraną, bierze tylko dokumenty do swego samochodu i długie minuty sprawdza pewnie czy nie jestem notowanym przemytnikiem. Wreszcie życzenia udanego wypoczynku i droga wolna. Mijamy Sanok, Komańczę za Radoszycami wspinamy się na przejście graniczne i niepostrzeżenie wjeżdżamy na Słowację o dzięki ci Shengen /żadnych celników, strażników czy kontroli, żywego ducha/.
Na słowackich drogach migocze /w mojej głowie/ czerwona lampka; trzymaj się przepisów. Tutaj mandaty zwłaszcza za przekroczenie dozwolonej szybkości to nie przelewki od ponad 700 do niemal 4 000 zł czyli można skończyć wakacyjną przygodę zanim się ją właściwie zaczęło. Trasa prosta i przyjemna, zjeżdżamy kilkadziesiąt kilometrów drogą o lekkim nachyleniu, łagodnych zakrętach.
Wzgórza urozmaicone czasem ruinami zameczków, wioski raczej ubogie, sporo Romów.

Obrazek
gdzieś na Słowacji


Później już zupełnie płasko i tylko nawierzchnia coraz gorsza.
Wjazd na Węgry i zaskoczenie, tuż za granicą spora góra, wyciąg krzesełkowy i coś podobnego do nartostrady. Zaraz za granicznym Satoraljaujhely potwierdza się jednak węgierskość tych ziem: droga zrobiła się szersza, gładka niczym stół a po bokach winnice.

Obrazek
prosto, szeroko, gładko


Praktycznie przed Miszkolcem wpadamy na autostradę i dalej po garach. Budapeszt w niedzielę przed południem udaje się przejechać znakomicie /nawet bez GPS/, odnajdujemy M7 i dalej na południe. Pora obiadowa zastaje nas na wysokości Balatonu wybieramy więc jeden z czyściutkich, zacienionych parkingów i wsuwamy schaboszczaka z bułkami.

Obrazek
ładowanie akumulatorów


Mimo cienia jest jednak duszno i to popędza nas do dalszej jazdy. Autostrada choć szybka jest jednak nudna a że w moim przypadku czas nie jest akurat pieniądzem opuszczamy ją bez żalu przyjmując kierunek Marcali, Barcs. Pustawo na drogach, Węgrzy okazują się sympatyczni, gdy moja karta nie chciała się zaakceptować na stacji benzynowej przyjęli euro bez naciągania kursu. Tylko ten język no jak można coś z tego zrozumieć no i jeszcze te wulgaryzmy... .

Obrazek
a gdzie podział się cenzor???
Torac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3874
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Torac » 21.05.2010 21:03

Nie mogę się doczekać tych 5 koni na Hvarze , ale mam nadzieję że czekać długo nie będę.
Pakula
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 519
Dołączył(a): 17.02.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pakula » 21.05.2010 21:04

chyba nie chciałbym tam mieszkać,raczej napewno :lol:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 96428
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 21.05.2010 21:34

Pozdrawiam gliwiczanina :wink: i czekam na 5 koni :D
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 21.05.2010 21:46

Janusz Bajcer napisał(a):Pozdrawiam gliwiczanina :wink: i czekam na 5 koni :D

Ja tym bardziej pozdrawiam gliwiczanina :wink: (Wcale się nie dziwię, że "uciekłeś" w Bieszczady :D). Nie mogę się doczekać relacji z mojej ulubionej wyspy :)
Niezły debiut na forum się zapowiada.
darek1
zbanowany
Posty: 9346
Dołączył(a): 27.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) darek1 » 21.05.2010 22:24

Bardzo ekscytująca relacja. Moje ukochane Bieszczady i ten niepowtarzalny klimat, splot różnych kultur, wymarłych wiosek, samotnych cerkwi. Piękne okolice Tyrawy Wołoskiej. Przejazd do Wegier interesujacy. Czekam na dalsze relacje. Czytam je jakbym widział siebie. Pozdrawiam, bardzo pociagająca relacja.
Kacper111
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1144
Dołączył(a): 04.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kacper111 » 22.05.2010 12:53

wyjazd z niecałe 2 miesiące 8) ce na Cro a tu jeszcze dodatkowa zachęta
anakin
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 29185
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 22.05.2010 14:03

PISZ DALEJ I....SZYBCIEJ!!!!! :wink: :wink: :wink:
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45309
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 22.05.2010 14:41

To taki IPN się zrobił :wink:
Rozumiem, że to zrobione teraz miejsce na półce to na nową relacje z tego roku :lol:

Pzdr.
wir955
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 59
Dołączył(a): 29.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) wir955 » 22.05.2010 17:04

Wszystkim za zainteresowanie, doping i wszelkie takie... duże dzięki.
Gliwice i Gliwiczanie zawsze są mi bliscy i w radości, i w smutku (teraz niestety w tym drugim: Politechnika, Sośnica...)
Więzów z miastem mojej młodości oczywiście nie zerwałem bo dwie małe ojczyzny to lepiej niż jeda :lol:
Dla cro-wodniaków jak sądzę ciekawe "kadry" zaczną się od 3 rozdziałku, a dalej to już tylko lanie wody :wink:



2. Bałkańskie oesy

Za Barc wkraczamy do Chorwacji po raz pierwszy. Jakość nawierzchni miejscami bardzo dobra ale trafiają się też miejsca z zerwanym asfaltem /może remont ale sprzętu jakoś nie widać/ no i oznaczenie kiepskie. Wreszcie Bośnia, rozglądamy się zaciekawieni bo nikt z nas wcześniej w tym kraju nie zagościł a niedawna wojna pozostawiła sporo stereotypów.
Straszymy się wzajemnie, a to, że Serbowie tylko czekają by zemścić się za interwencję NATO, że na siusiu to nie dalej niż metr od drogi bo można wylecieć na minie itp., itd.
Swiat tu rzeczywiście trochę inny. Po sennych, przysłoniętych okiennicami Węgrzech i takiejż Chorwacji tu widać buzujące życie. Wzdłuż drogi pełno straganów z wszelkimi owocami i innymi dobrami, sklepy, bary, co chwile stacje benzynowe i wszystko to otwarte mimo niedzielnego popołudnia. Cerkwie przeplatają się ze strzelistymi minaretami, są i kościoły.

Obrazek
niczym rakiety ziemia-powietrze


Spory ruch na drodze i poboczach - jedziemy wolno. Za Banja Luką krajobraz gwałtownie się zmienia przez blisko 100 km prowadzić nas będzie rzeka Vrbas. Dolina zwęża się i przyjmuje postać kanionu. Kręta droga przykleja się teraz do pionowej, wysokiej miejscami na kilkadziesiąt metrów ściany skalnej, rzeka kipi kilkanaście metrów niżej.

Obrazek
straszno trochę

Obrazek
i pięknie

Obrazek
jak wyżej


Jest przepięknie ale kierowcy nie dane zachwycać się plenerami miejscowe samochody notorycznie ścinając zakręty przyciskają nas do skał. Robi się naprawdę gorąco, gdy za plecami pojawia się wielki autobus - poobijana, przerdzewiała Setra rośnie mi w lusterkach.
Przed kolejnym zakrętem jest tuż, tuż a tu wyłania się z przeciwka jakiś kamikadze zajmując pół metra mojego pasa, hamuję, w lusterku już nie ma autobusu tylko jakaś wielka gęba; pisk opon... o dziwo nie czuję uderzenia. Rzucam dziesiątki "ciepłych" słów pod adresem bośniackich kierowców nie patrząc już na obecność młodzieży. Skurczybyk z tyłu nie daje za wygraną, dozwolone 60, jadę 80, a i tak włazi na ogon bawiąc się jak kot z myszką. Wreszcie przystanek autobusowy i oczekujący pasażer wybawia nas z kłopotów. Teraz droga wspina się osiągając krawędź kanionu a raczej już doliny o urwistych zboczach i zaraz znajdujemy wymarzone miejsce na postój. Tu już brak słów na oddanie piękna, rzeka wspaniale meandruje kilkadziesiąt metrów poniżej nas - tajemnicza i groźna już w szarówce kończącego się dnia, gdy okoliczne szczyty muska jeszcze słońce.

Obrazek
może kiedyś pontonem?

Obrazek
nic dodać


Czas nagli i znów w dół to kanion, to dolina, tunele, most przerzucający nas na drugą stronę i tylko szkoda, że te fantazje przysłania nam kurtyna nocy. Jajce już tylko mrugają światełkami okien, jakiś podświetlony zamek, minarety.

Obrazek
światła małego miasteczka


Wypatrujemy jakiegoś kempingu ale mijamy Bugojno, Livno, a tu nic, nadzieja na rozprostowanie kości w namiocie stopniowo gaśnie.
Po przejechaniu granicy Chorwacji / drugi dziś raz/ szukamy już choćby jakiegokolwiek płachetka trawy pod namiot ale na poboczach niedostępne skały. Zjeżdżamy w końcu w stronę wioski Gomja Tijanica i tu los okazuje się być łaskawy. Szymek wypatrzył placyk, co prawda na środku wsi ale oddalony troszkę od zabudowań. Równo, trawka, jakieś ławeczki i nawet świecąca latarnia, jest 23:00 i niesamowita cisza, żaden pies nie zaszczekał. Blisko, tuż nad głowami rozgwieżdżone niebo, obok zarys stromych zboczy, uroczo ale czy bezpiecznie? Parkujemy kilkanaście metrów od drogi, a za samochodem w trzy minuty rozbijamy mały pomocniczy namiocik. Szymek woli rozłożony fotel w samochodzie a my z Witkiem dajemy nurka do śpiworów w naszej "chatce". W nocy kilkakrotnie budzi mnie zimno, lekkie śpiworki dostosowane do ciepłych nocy chorwackiego wybrzeża tu nie wystarczają. Witek schowany z głową pewnie opanował spanie w bezdechu, chyba też marznie choć to młoda krew. Na wyświetlaczu 2:00, trochę nasłuchuję - cisza jak makiem zasiał, skulam się maksymalnie i tak z przerwami poddrzemuję do rana.
Ostatnio edytowano 22.05.2010 17:35 przez wir955, łącznie edytowano 1 raz
piter83pl
Cromaniak
Posty: 651
Dołączył(a): 16.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piter83pl » 22.05.2010 17:22

Bardzo fajna jest ta droga z Banja Luki przez Jajce, fakt kręta ale asfalt dobrej jakości i do tego biegnie pięknymi terenami. Trzeba uważać na kamienie, dlatego ja nie zdecydowałem się na jazdę nocą przez Bośnię, poza tym szkoda tych możliwości przystanięcia i podziwiania przepięknej przyrody. Nie wiem czy jechaliście też przez Jablanice - przełęcz z której widać cały Prenj i gdzie temperatura spada około 5 stopni zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Co do kempingów, to wydaje mi się że w BiH raczej łatwiej o mały prywatny hotelik niż pole namiotowe (choć zdarzają się wyjątki z tego co zaobserwowałem).
Pozdrawiam i czekam na dalszą relację :)
smoki3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4199
Dołączył(a): 29.11.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) smoki3 » 22.05.2010 18:36

Wszystkie moje posty stopniowo wycofuję z forum. Koniec pisania na tych kartach. Do czasu pozytywnych zmian jeśli kiedykolwiek tu wystąpią. smoki3
Ostatnio edytowano 20.05.2019 18:38 przez smoki3, łącznie edytowano 1 raz
andrzej29
Cromaniak
Posty: 827
Dołączył(a): 01.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) andrzej29 » 22.05.2010 19:48

Czekam na dalszy ciąg relacji! :wink: :wink:
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5525
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 22.05.2010 19:52

Jestem i ja :D Czytam Twoją relację z dużą przyjemnością tym bardziej,że Twoja trasa do Chorwacji jest także moją trasą do Chorwacji :D :D Na Hvarze byłem kilka lat temu i z wielką radością przypomnę sobie tą piękną wyspę widzianą z perspektywy Twoich 5 koni :D
:papa:
smoki
Cromaniak
Posty: 554
Dołączył(a): 31.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smoki » 22.05.2010 20:17

Czekamy na ciąg dalszy. :D :D :D
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
W 5 koni u wybrzeży Hvaru
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019