napisał(a) Leon » 28.05.2011 21:27
Witam was kochane Polki o kochani Polaci...
Wlasnie wrucile z morza, a jutro znow w morze na pare dni...taka praca.
Dziekuje za wszistko wszistkim, specjalne podziekowani Mackowi za konto.
Bila proszba o fragmenty....
podaje dwa: jeden gastronomiczno praktyczni, drugi troche o chistori i jako klasiczni przewodnik..take fragmenti o podobnich konwencjach przeplataja sie w ksiarzce przez caa Dalmacije
……Wyjazd z Neuma w drodze do Dubrownika pare slow o ostrigach….
Teraz, jak już macie zapas win obcych bander, zieloną
kawę oraz poznaliście wartość marki konwertybilnej,
w ciągu kilku minut, proponuję, byście wyjechali z tego
egzotycznego kraju. Przejście znajduje się przed mostem,
który łączy zatokę Bistrina z Malostonską. Cały widoczny
obszar morski między lądem z naszej strony i przeciwnym
lądem półwyspu Pelješac jest przeznaczony tylko i wyłącznie
do hodowli mięczaków. Wszędzie widać czarne boje,
między którymi rozpięte są sznury, na których wiszą hodowle
omułków i ostryg.
Nie ma to jak ostrygi na lodzie z kilkoma kropelkami
soku z cytryny, zagryzane grzankami z masłem i piesz-
Dla tych, którzy koniecznie
chcieliby spróbować ostrygi,
ale nie mogą się przekonać do
przełykania surowych, polecam
jeden z wielu przepisów.
Z otwartych ostryg wyjąć
mięsko, nie uszkadzając
perłowej skorupy (żeby się
nie dostała później między
zęby) i razem z wodą morską
ze środka włożyć do rondelka.
Dodać trochę oliwy z oliwek,
szczyptę drobno posiekanej
pietruszki oraz odrobinę pasty
z czosnku.
Wszystko razem należy
poddusić dosłownie jedną
minutę na ostrym ogniu.
Ani sekundę dłużej, bo się
Afrodyta zezłości, a i tak jest
wkurzona, że dodany został
czosnek. Po uduszeniu kawałki
ostryg trzeba wrzucić do skorup
i polać sosem.
NA SAMYM PO£UDNIU
czone łykami schłodzonego wytrawnego białego wina — tutaj na
południu Rukatacem, a na Istrii Malvaziją... Najbardziej zasłużone
stwory morskie... stary człowiek i morze. Trufle, seler, płetwy rekinów,
setki biednych zasuszonych koników morskich i inne cuda
natury nie umywają się jako afrodyzjaki w porównaniu do ostryg.
Taka opinia panuje już od starożytności i takiej wersji będziemy się
trzymać — zgodnie powtarzają wszyscy w „ostrygowym” interesie.
Od nurków zbieraczy, hodowców, naukowców do handlowców i właścicieli
knajp.
Wybrzeże Chorwacji to jedno z tych rzadkich miejsc, gdzie jeszcze
istnieje autochtoniczna europejska ostryga (Ostrea edulis). We Francji,
która hoduje najwięcej ostryg, jak i w innych krajach europejskich
tego gatunku już od dawna nie ma. Został zniszczony przez chorobę
przywiezioną wraz ze sprowadzanym do Europy z Nowego Świata
gatunkiem ostrygi olbrzymiej (Crassostrea gigas). Największe hodowle
ostryg w Chorwacji znajdują się w Zatoce Malostonskiej, która właśnie
znajduje się przed wami.
I jeszcze kilka innych ciekawostek z życia tego przysmaku. Ostrygi
europejskie są dwupłciowe. Jeden sezon tarłowy są samicami, następny
samcami. Są zapładniane wewnętrznie i nie mają organów
kopulacyjnych. Samce pobudzone feromonami wypuszczają do wody
mlecz, a samice, filtrując wodę, zbierają plemniki różnych osobników
i zapładniają jajeczka, które znajdują się w skorupie. Do rozmiarów
konsumpcyjnych w tym miejscu ostrygi rosną 3 lata, na innych akwenach,
gdzie morze jest ubogie w plankton, mogą dorastać i 5–6 lat.
Ostrygi tylko raz w życiu mogą naturalnie przymocować się do
podłoża. Już raz odłupane, nigdy się nie przymocują same. Dlatego
hodowcy muszą cementować je na pergolach — tak
się nazywają instalacje służące do ich chowu, które wiszą
między bojkami od powierzchni prawie do dna. Ostrygi są
najsmaczniejsze przed tarłem, czyli wiosną i na jesieni.
Wszędzie widoczne są czarne boje, między którymi rozpięte są
sznury, na których wiszą hodowle omułków i ostryg
NA SAMYM PO£UDNIU
OstryGa Jest mięczakiem, z nieregularną i niesymetryczną
skorupą. Dolna część skorupy, powiązana
z podłożem, jest wklęsła, a górna bardziej płaska. Największe
kolonie ostryg znajdują się w miejscach, gdzie
woda morska miesza się z wodą słodką i gdzie zasolenie jest
obniżone do 25 promili. Woda słodka wnosi do morza z lądu także
i życiodajne sole biogenne potrzebne do rozwoju planktonu, którymi
ostrygi się żywią, filtrując wodę. Ostrygi, tak samo jak i omułki,
nieselektywnie filtrują wodę morską tak, że jeżeli znajdują się w zanieczyszczonej
wodzie, mogą być zagrożeniem dla zdrowia niczego
nieświadomych konsumentów. Dlatego Zatoka Malostońska jest obszarem
przeznaczonym tylko do hodowli mięczaków. Ostrygi natomiast
można znaleźć, również nurkując przy brzegu. Występują na
głębokościach od 0,5 do 40 metrów, jednak najczęściej i obficie do
10 metrów głębokości. Miejsca występowania można rozpoznać po
pustych skorupach, których środek jest biało-perłowego koloru. Tam,
gdzie są puste skorupy, można znaleźć i żywe ostrygi, które inaczej
ciężko rozpoznać, ponieważ są porośnięte wodorostami i innymi zwierzątkami.
Najczęściej są przymocowane do podłoża stałego. Jeżeli się
płynie spokojnie, można zauważyć otwartą szparę, przez którą ostrygi
filtrują wodę morską. Problem ze zbieraniem dzikich ostryg polega
na tym, że rosnąc, przyjmują kształt podłoża, co utrudnia ich odłamanie
i później otwieranie. Jednak dla ambitnych, zdecydowanych,
wytrwałych i potrzebujących podaję kilka rad. Oprócz maski i płetw
lub innego odpowiedniego obuwia dobrze jest mieć rękawice (chociażby
te najtańsze), bo podwodne skały i ostrygi są ostre, czego nie czuć
pod wodą. Oprócz tego potrzebny jest lewarek lub młotek albo inne
narzędzie, którym można odłupać ostrygę od kamienia. Jeżeli dolna
część ostrygi wystaje z kamienia, na którym jest przymocowana, to
dolna część skorupy jest grubsza i w nią trzeba stukać, dopóki się cały
małż nie odklei. Żeby później lżej było ostrygę otwierać, należy wybierać
płaskie i regularne osobniki, a szanując prawo, nie mniejsze niż
8 centymetrów. Przy zbieraniu ostryg wiele z nich rozłupiemy, nie odrywając
od podłoża. Proszę być cierpliwym, bo naprawdę warto. Gwarantuję,
że przed waszymi oczami pojawią się ławice różnych ryb, które
będą wyjadać resztki ostryg. Duże dorady też przypłyną zwabione,
ale ich prawdopodobnie nie zobaczycie. Po łowieniu ostryg wędkarze
mogą popróbować złapać doradę. One są zawsze tam, gdzie i ostrygi.
W ten sposób tylko im pobudzimy apetyt. Uzbierane małże możecie
wkładać do worków po ziemniakach lub cebuli, nie do reklamówek,
bo się porozrywają, i nie do kąpielówek, bo w ten sposób można sobie
szkodę zrobić. Jeżeli ich nie spożyjecie na brzegu, bo nie będziecie
mieć cytryny i wina, skorupę ostryg trzeba oczyścić z wodorostów
nożem, szorując workiem lub w drobnym żwirze na plaży. Następnie
należy włożyć je do lodówki, ale w taki sposób, żeby nie schłodziły się
za bardzo. Warstwa wkładów, mokry ręcznik, a na nim ostrygi. Trzeba
zabierać wyłącznie całe ostrygi, te które w sobie zatrzymały wodę
morską, żeby mogły dalej żyć, bo tylko takie spożywamy na surowo.
Hodowlane ostrygi mają regularny kształt, są płaskie i łatwo się
otwierają. Specjalnym nożem podważa się górną część skorupy, a potem,
wchodząc głębiej, przecinamy centralnie ułożony mięsień, który
ją zamyka — teraz mamy już otwartą ostrygę. Jeżeli nie macie specjalnego
noża, można posłużyć się i zwykłym, ale radzę, by nie był
dłuższy niż 10 centymetrów, a gruby przynajmniej na 3 milimetry.
Dobrze się nadają i noże dla nurków. Najlepiej w lewej dłoni w serwetce
trzymać ostrygę, a prawą ręką operować nożem.
NA SAMYM PO£UDNIU
W miasteczku Mali Ston na początku półwyspu Pelješac 13 marca to
dzień św. Józefa obchodzony już od lat jako Dzień Ostryg. W lokalnych
restauracjach jurorzy oceniają ich jakość i smak oraz decydują,
kto jest najlepszym hodowcą.
….wibrani kawaek o Lokrumu wyspie na poudnie od Dubrownika…..
Jeżeli postanowicie zostać w Dubrowniku do
wieczora, musicie wykorzystać popołudnie na możliwość popłynięcia
na pobliską wysepkę Lokrum. Jest to, według przekazów, przeklęta
wyspa, na której od dawna nikt nie mieszka, bo w nocy straszą tam
duchy. I tak już od stuleci. Wedle legendy bernardyni, którzy mieszkali
w klasztorze na wyspie, jako zakon pustelników, przeklęli każdego
przyszłego właściciela wyspy po tym, jak ich panujący w Republice
Dubrownickiej wygnali z wyspy. Legenda ugruntowała się po tym, jak
jej właściciele — rodzina cesarska monarchii Austrii, która czasami
mieszkała, a i urządziła na Lokrum posiadłość i parki — po kolei tracili
swoich powinowatych, którzy umierali w tragicznych lub niewyjaśnionych
okolicznościach. Pierwszy był Otto Fridrich Wilhelm, potem
Wojewoda Maksymilian I zabity w Meksyku, książę Rudolf, cesarzowa
Elżbieta zwana Sissi. Ostatni nawet nie dotarli do Lokrum — byli to
Franciszek Ferdynand i jego żona Zofia, którzy zostali zabici w Sarajewie
w 1914 roku. Był to moment rozpoczynający I wojnę światową,
w wyniku której zniknęły trzy wielkie mocarstwa.
Byli i tacy w historii, którym Lokrum pomogło. Gdzieś w Dubrowniku
zapisane jest, że gdy w roku 1192 król Ryszard Lwie Serce wracał
z trzeciej wojny krzyżowej, rozpętał się sztorm. Król, modląc się, obiecał
sobie, że zbuduje kościół w miejscu, gdzie wstąpi na stały grunt.
NA SAMYM PO£UDNIU
Było to właśnie na Lokrum. Jednak władze Dubrownika jakoś przejęły
pieniądze i zbudowały kościół, który potem zmienił się w obecny
klasztor. Jakkolwiek by było, na Lokrum od dawna nikt nie sypia, ale
w sezonie z portu w mieście co pół godziny wypływa statek na wyspę,
tak możecie tam dopłynąć i zwiedzić wysepkę długą na 1,7 km,
spacerując licznymi ścieżkami. Z twierdzy, którą zbudowali Francuzi,
możecie popstrykać Dubrownik. Ci, którzy mają ze sobą rzeczy potrzebne
do plażowania, mogą się wykąpać, a ci nieprzygotowani mogą
się przejść kawałek na południe do plaży nudystów. W fontannach
jest woda nadająca się do picia. W byłym klasztorze znajduje się restauracja
i tam też się najczęściej widuje duchy. Ostatni statek odpływa
po 19.00, bezpiecznie przed zmierzchem. No i zanim się duchy
wyłonią, mam nadzieję, żę wy już znowu będziecie w Dubrowniku.