
Aquha, miło mi.
Nasza niedziela na Pagu nadal trwa, po powrocie do apartamentu doszliśmy do wniosku, że jest już dość późno i w sumie możemy zjeść poza domem. Zdecydowaliśmy zrobić to w Pagu, jeszcze tam nie byliśmy w tym roku, czas najwyższy.
No to jedziemy, droga do Kolan jak mnie zachwycała rok temu, tak czyni to nadal...
Z drogi do Pagu, po drugiej stronie zatoki widzimy skaliste zbocze, przy którym byliśmy rano. Zaczynam wiercić dziurę w brzuchu moim towarzyszom podróży i choć oni woleliby pewnie popływać i "robali" poszukać godzą się i wstępnie ustalamy, że jutro z samego rana zmierzymy się z tym skalnym potworem...
Ale na razie Pag; oświetlony dziś popołudniowym słońcem wygląda dużo ładniej niż wczoraj...
Nie przejeżdżamy od razu na drugą stronę, skręcamy w prawo, chcemy zobaczyć Stari Grad. To miejsce tez umknęło nam pierwszym razem, chyba umyka wielu turystom, bo nie zastajemy tam nikogo.
W moich relacjach świadomie nie opisuję "przewodnikowo" zabytków , miejsc wartych uwagi, sądzę, że wyjeżdżając należy się przygotować samemu, poszperać, poczytać... coś w stylu: u mnie niech będzie inspiracja, resztę poszukajcie sobie sami
Stari Grad jednak będzie wyjątkiem, zacytuję przewodnik "Bezdroży":
"Znajduje się ok. 1km od miasta Pag, a od lat 70. XX w. jest jego częścią. Niegdyś Stari Grad był dużym i bogatym miastem, otoczonym murami, z których dziś zostały fragmenty....
Między XI a XV w. było to miejsce częstych walk między Rabem a Zadarem, w wyniku których miejscowość ta była wielokrotnie niszczona i palona. Kiedy mieszkańcy w 1467r. ostatecznie ją opuścili, w 1589 r. franciszkanie zbudowali tu klasztor (pozostałości widoczne do dziś), przy istniejącym ciągle romańskim kościele św Marii (sv. Marije) z 1192 r., postawionym na miejscu starochorwackiej bazyliki z VIII w. Mimo opuszczenia miasta Pażanie nie zapominają Starego Gradu"
Jesteśmy na miejscu:
Tak tu cicho, tętniący turystycznym gwarem Pag, choć widoczny w oddali, jest jakby na dystans do tego miejsca. Stari Grad ma go jednak "na oku" zerka ze swojego pagórka na okolice i tak sobie trwa... ludzie dbają, chyba właśnie zaczęli dbać lepiej... ścieżki wysypano białymi kamyczkami, postawiono ławeczkę, widać, że trwają tu w tygodniu jakieś prace porządkowe. Wszystko jakieś takie świeże. Spacerujemy ciesząc się pięknym popołudniowym słońcem, robimy zdjęcia.
Zaglądamy tez do malutkiej kapliczki:
w środku znicze, kwiaty, mnóstwo zdjęć, nowych i starych, czarno-białe portrety młodych mężczyzn, pewnie poległych na wojnie, zeszyt z wpisami, pieniądze...
Do kościoła prowadzą szerokie schody, zapraszam na popołudniowy, niedzielny spacer:
Jesteśmy już porządnie głodni, słońce coraz niżej i pewnie juz nie porobię zdjęć w samym Pagu, czas jechać na kolację, wtedy zauważamy w trawie króliczka...
Więcej króliczka trochę później, spotkanie z nim zasługuje na osobny odcinek

.