Habanero napisał(a):majeczka napisał(a):Habanero napisał(a):dids76 napisał(a):No pewnie, już cztery razy byliśmy. wszystko co nam potrzebne tam mamy, więc po co szukać czegoś innego

My za rok chcemy postawić nogę na następnej wyspie, ale jeszcze nie zdecydowaliśmy na której

. Na razie myślę intensywnie o Hvarze


cóż, my w ubiegłym roku byliśmy ósmy raz na Korculi

Sama doprawdy nie wiem, jak szybko to zleciało.
Co do Hvaru, zdecydowanie Ci polecam, ta lawendowo - bajkowa wyspa na pewno Was zachwyci...
Mam w pracy koleżankę, która od 40 lat jeździ do Chorwacji, wcześniej Jugosławii. Zaczęła przygodę ze swoimi rodzicami, teraz jeździ z dziećmi i malutką wnuczką. Oczywiście nie stacjonują w tym samym miejscu, ale są na tyle blisko żeby się odwiedzać. Gdy rozmawiamy o Chorwacji i pytam ją, dlaczego od 7 lat siedzisz w Rogoźnicy ? Odpowiada mi że już wszędzie była i wszystko widziała, a w Rogoźnicy ma fajną miejscówkę z własnym leżakiem na kawałku betonu wśród skał (Lozica) przed domem i tam odpoczywa jak nigdzie indziej, czytając książki, patrząc w morze i pijąc swoją ulubioną kawę

. Piszę o tym, bo chciałbym się dowiedzieć, co Wami powoduje, że jeździcie w to samo miejsce tyle razy. Osobiście, na razie , nie wyobrażam sobie spędzić w jednym miejscu kilku wakacji pod rząd. Co jest głównym powodem


W naszym wypadku, powodów na pewno jest kilka...
Widzisz wszystko zależy od tego, po co się jeździ do Chorwacji, a nas przede wszystkim interesuje tu wypoczynek. Miejscówka na Korculi jest super, dosłownie 10 m od morza, a tam również własny leżak, kawka, lody, słońce, spokój, totalny relaks, od samego rana błogie lenistwo, etc...
Cumowaliśmy nasz ponton na wprost domu, z tarasu mogliśmy obserwować, co się z nim w każdej chwili dzieje, wsiadaliśmy i opływaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz. W zasadzie muszę Ci powiedzieć, że przyjeżdżaliśmy tam, jak do siebie.
Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z Chorwatami u których przebywaliśmy, ich dziećmi, rodziną, znajomymi, sąsiadami. Do tego stopnia, że niektórzy z nich przebywali nawet z rewizytą u nas, w Poznaniu i nie tylko. Wierz mi, to bardzo miłe, że po tych latach, wszyscy nas tam znają, serdecznie, po roku przerwy, witają, dzielą swoimi spostrzeżeniami, wrażeniami i przeżyciami.
Wieczorami wspólnie spotykaliśmy się, rozmawialiśmy, gościliśmy razem na kolacjach, czy ribarskich weczerach. Do tej pory permanentnie utrzymujemy z naszymi przyjaciółmi z Zavalaticy kontakty telefoniczne, pozdrawiamy się, składamy nawzajem życzenia i informujemy na bieżąco, o aktualnych wydarzeniach.
Na pewno, jeśli czas nam pozwoli, będziemy nadal, od czasu do czasu wpadać na Korculę.
Byliśmy w Chorwacji w różnych miejscach, kilka razy na Hvarze, Pelješacu, w tym roku pierwszy raz na Braću, gdzie między innymi zaliczyliśmy Zlatni Rat na Bol. Całe szczęście, że mieszkaliśmy w Selcy, gdzie panował spokój. Uwielbiamy wyspy, z uwagi na większy spokój, kameralność i większą intymność.
Od tego roku zaczęliśmy poznawać Brać, Korculę jednak i naszych przyjaciół, darzymy ogromnym sentymentem.
