Grand Prix Australii
Kwalifikacje przebiegały przy dość niskiej jak na ten rejon świata temperaturze. Do tego te ptaki (jednemu Melandri skrócił życie). Walka rozgrywała się pomiędzy lokalnym faworytem, mistrzem i pretendentem. Trochę namieszać chciał Pedrosa ale nie wygrał. Stoner był w doskonałej formie i dyktował tempo. Wygrał. Drugi Rossi bardzo się starał ale nie dał rady (+0,05 sek). Trzecie miejsce zgarnął pretedentowi Pedrosa. Ale strata to już prawie 0,5 sek. Lorenzo zły ale wystartuje "dopiero" z czwartego miejsca. Capirossi zakwalifikował się na 13 miejscu ale do wyścigu zostaje cofnięty na ostatnie pole startowe. Jest to kara za zmianę silnika (ponad limit).
Wyścig
Wiadomo jaka jest sytuacja w tabeli. Rossi ma małą przewagę nad Lorenzo a ten ma wielką chrapkę utrzeć nosa Włochowi - za wszelką cenę ! Do tego powrót Stonera, który zabiera punkty....
Start i oczywiście na czoło wychodzi Pedrosa. Norma. Drugi Stoner, trzeci Rossi. Lorenzo zaspał trochę start i jest w środku stawki. Ciasno, bardzo ciasno tytaj. Hiszpan próbuje na koniec prostej wcisnąć się pomiedzy zawodników i wejść na zewnętrzną. Wtedy z dużą prędkością pokona ten pierwszy prawy, szybki zakręt i wyprzedzi kilku przeciwników. Prędkość pod konieć prostej to c.a. 300 km/h, a w samym zakręcie 250...
Plan bardzo dobry niestety wykonanie gorsze. Jest za szybko. Ratunek to mocniejsze hamowanie. Yamaha zaczyna wężykować, do tego zawadził o tylne koło Haydena a dalej to już lot bez trzymanki. Razem z Hayden'em wylatują w żwir z tym, że Amerykanin bez upadku wraca opłotkami na tor a Hiszpan wykonuje kilka ekwilibrystycznych koziołków. Iskry, plastiki w powietrzu, rozerwane kombi, krew z nosa i zły - zły złości. Uszkodzeniu uległ przedni hamulec. A miałem być mistrzem...
Teraz pozostaje się tylko modlić o to żeby Rossi nie ukończył wyścigu, nie wygrał nie powiększył przewagi. Przejazd przez prostą startową i na tablicy Rossi dostaje komunikat: Lorenzo OUT. "The Doctor" to stary wyjadacz i już wie co trzeba robić - przede wszystkim dojechać do mety i punktować. Dlaczego ma szaleć ? Poszaleje odbierając kolejny tytuł mistrza świata.
Reszta wyścigu to klasyka. Stoner dogania i wyprzedza Pedrosę. Po chwili to samo robi Rossi. I taktyka - na zmeczenie prowadzącego. Stresować to on potrafi swoimi podjazdami. Ale Stoner potwierdza doskonałą formę. Po przerwie jest nie do pokonania. Na konferencji po wyścigu powiedział, że tak dobrze już dawno się nie czuł. Dziękował zespołowi i sponsorom za cierpliwość i danie tej szansy. Bo urlop w środku sezonu to był ewenement. Opłacało się.
Widać było, że Rossi jeszcze ma nadzieję, że może pod koniec coś wykręci.
Włoch narzucił nawet niezłe tempo ale Casey był za mocny. Obaj kręcili czasy 1:30 podczas kiedy reszta stawki jechała 2 a nawet 3 sekundy wolniej. Czyste szaleństwo.
Meta i kolejno: Stoner, Rossi, Pedrosa.
Teraz klasyfikacja to Rossi na pierwszym miejscu. Drugi Lorenzo po dzisiejszej przygodzie traci 38 punktów. Co prawda zostały jeszcze dwie rundy ale to już hipotetyczna możliwość.
Stoner wygrywając strącił z trzeciego miejsca w generalce Pedrosę.
Na dwa wyścigi przed końcem sezonu poznaliśmy mistrza klasy 125. Został nim Simon po pięknej walce ze Smithem.
Tak się cieszył nowy champion
Zdjęcia dzięki uprzejmości serwisów motogp.com i motogp.pl