22.08.2020, sobota. Makarski rekonesans 
Budzimy się po raz pierwszy w naszym apartmanie. Przybytek jest dość mały(studio), ale ma wszystko czego potrzebujemy- klimatyzację, balkon z widokiem na morze i góry, wystarczająco wyposażony aneks kuchenny, ładną łazienkę(Chorwaci często mają przerażające łazienki

)
Chociaż jesteśmy w epicentrum zła, to tak naprawdę mamy miejscówkę w bezpiecznym miejscu. Mówiąc wprost mieszkamy na zadupiu. Dzięki temu mamy tutaj ciszę i spokój, a Makarską możemy obserwować z dystansu. A nawet z wyższością

Nasza chałupa położona jest na wysokości 130 m npm. To z jednej strony daje piękne widoki. Z drugiej- wyprawa na plażę czy do centrum to już spore przedsięwzięcie

Bardzo daleko nie jest, ale górka jest stroma, więc w stronę do miasta zawsze toczymy się szybko i sprawnie. A z powrotem- wtedy już zwykle nigdzie nam się nie spieszy, więc możemy leźć pod tę górkę bardzo wolno.
Nasi gospodarze(Fiołki) pomyśleli jednak o leniwcach- dostaliśmy od nich(tzn. od Fiołków, a nie leniwców

kartę na darmowe parkowanie. Ale my akurat nigdy nie mieliśmy potrzeby z niej korzystać.
Taki mieliśmy punkt obserwacyjny na naszym balkoniku:
Jeszcze będzie czas by nacieszyć oczy widokami. Teraz trzeba iść do sklepu. Z rzeczy jadalnych zabraliśmy z Polski sól i pieprz

, więc raczej się tym nie najemy

Wyłazimy. Fiołki już na podwórku.
Idete na plažu?
Ne, ne. U Konzum
U Konzumu treba nosit masku!
Znamo, znamo

Złazimy kawałek w dół do sklepu, robimy wielkie zakupy(graševiny trzeba dokupić). Potem próbujemy jeść śniadanie na balkonie, ale jednak za gorąco. Do 8.30 słońce jest za górami, więc z poranną kawą trzeba wyrobić się do tej godziny. Potem to już trzeba jeść w apartmanie z włączoną klimą.
Najedzeni, torby sporządkowane, można się szykować na plażę. No i w trakcie tych przygotowań Pan S. oznajmia, że nie posiada gatek kąpielowych

Nie posiada również bluzy w razie chłodniejszych wieczorów oraz statywu do aparatu(nici z nocnych zdjęć

)
Idziemy, ale trzeba jakieś zakupy po drodze ogarnąć. Szukamy jakiegoś alternatywnego zejścia do głównej drogi obok Konzuma. Widzieliśmy, że córka Fiołków złazi przez jakieś chaszcze. Idziemy, ale komfortowe to nie jest, bo bardzo nisko wiszą jakieś druty telefoniczne i nie wiem czy mam iść pod nimi czy jakoś je omijać

W końcu zleźliśmy:
Tylko ktoś mi stopy uciął

Błądzimy po tej Makarskiej jak dzieci we mgle. Pan S. mówi, że jest jakieś centrum handlowe, ale 4 kilometry stąd i on tam idzie

Zwariował. Chodźmy na Krupówki z tandetą. Tam na pewno coś się da kupić.
Zbliżamy się do ścisłych okolic przyplażowych:
Są i Krupówki

Teraz nastąpi me długie cierpienie. Pan S. robi zakupy, delikatnie mówiąc w kobiecym stylu. Godzinami wybiera, przymierza, marudzi, wybrzydza. Ratunku, zabierzcie mnie stąd!
W końcu kupuje jakieś galoty za 100 kun. Możemy rozpocząć plażowanie
Przez przypadek jednak zabłąkaliśmy się w porcie:
Kiedy wreszcie docieramy na plażę jest już po 14

Pijemy grejfrutowe Ožujsko i obserwujemy sytuację. Plaża jest dość zatłoczona, ale trudno się dziwić, przecież przyjechały
dziady zagrebarskie. Pojutrze na pewno pojadą, by zrobić nam miejsce

Plażujemy tak ze 3 godzinki(kąpiele też były- woda cieplutka), potem wracamy do "domu". Początkowo deptakiem. Nie wiem dlaczego, ale nie robimy żadnych zdjęć

Wracać musimy już jednak drogą obok Konzuma(graševiny trzeba dokupić). Włażę na górkę:
I to był ostatni raz kiedy wracaliśmy główną ulicą, jutro obczaimy lepsze dojście.
W apartmanie gotujemy spaghetti,więc wskaźnik
ukonobienia na razie mamy niski

Na koniec dnia udajemy się na taras. Mieści się na dachu i jest wspólny dla wszystkich mieszkańców, ale w większości przypadków korzystaliśmy z niego tylko my.
Na tarasie mamy leżaki, stół, krzesła, huśtawkę, a nawet lodówkę i prysznic. Jeden dzień, w którym będziemy bardzo zmęczeni spędzimy prawie cały na tymże tarasie

W takich warunkach, to moglibyśmy nawet spędzić tu dwutygodniową kwarantannę

Wczoraj obserwowaliśmy piękny zachód słońca na chorwackiej autostradzie, dziś popatrzymy na niego z naszego tarasu:
Małż robi mi taką oto
romantic fotkę:
Jadran, zachód słońca, wino i ja. Czy mogłam sobie wymarzyć coś piękniejszego?
Dalszą część wieczoru spędzamy już na naszym osobistym balkonie. Trzeba przemyśleć gdzie jutro może być najmniejsze stężenie
dziadów zagrebarskich na kilometr kwadratwowy- tam pojedziemy

Pierwszy dzień minął dosyć beztrosko. Jutro pojedziemy na wycieczkę
