napisał(a) Yaroo » 26.01.2020 23:53
Tak przywykliśmy do czystej kamienistej plaży, że gdy pewnego dnia odwiedziliśmy słynny Nin z jego laguną, czuliśmy się dziwnie wchodząc do wody po piasku

. Ba, ten piasek, do którego tak ambitnie zmierzaliśmy co roku w Polsce, nagle zaczął nam przeszkadzać. Był w plecaku, na karimacie, w ustach, owocach... Nawet woda na ninskiej lagunie była mętna od piasku. Normalnie w głowie się poprzewracało

. Żarty, żartami, ale sama kąpiel dla dzieciaków była super, woda jeszcze cieplejsza niż na Virze. No i to nietypowe, jak na Chorwację, plażowanie boso. Zabawa bez obawy o skaleczenie stóp. Wszędzie piach, tylko piach... Jeden dzień inny od pozostałych
Nie zapomnę też widoków, a konkretnie tego zderzenia przyjaznej plaży i turkusowej wody z groźnymi, zimnymi górami Parku Narodowego Paklenica w tle. Coś niesamowitego.
Po kąpieli zajrzeliśmy też do najmniejszej katedry świata, czyli Kościoła Św. Krzyża.