Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Serbia, Macedonia i Albania - tropem tureckich toalet

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
nati69
Globtroter
Posty: 38
Dołączył(a): 12.02.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) nati69 » 10.03.2013 13:51

W końcu niedziela to czas refleksji :oczko_usmiech:
Pisz, pisz Darcro, nie tylko świetnie się czyta, ale jest źródłem różnorakich inspiracji, nie tylko podróżniczych. Idąc za Twoim przykładem, przed wyjazdem na Bałkany również moje dzieci planuję trochę przeszkolić z innych religii i w tym celu zakupiłam już dwie książeczki (co wcale nie było łatwe, trzeba się było przebić przez kilkanaście stron pozycji religijnych dla dzieci zanim znalazłam cos traktującego o innych religiach niż katolicyzm, lub bardzo szeroko pojęte chrześcijaństwo).
Czekam niecierpliwie na następny odcinek :papa:
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:04

DZIEŃ 18 - Wszystkie drogi prowadzą do … Butrint.

Budzimy się w dobrej formie. Jemy, zwijamy namiot i przed wyjazdem udajemy się znowu na plażę. Ale tym razem nie idziemy w lewo do hotelu, lecz 200 metrów w prawo wzdłuż kozich bobków i kamieni. A tam sympatyczne warunki do kąpieli i oczywiście żywej duszy:

Obrazek

Z tyłu widać Korfu, na które tym razem nie udamy się z prozaicznego finansowego powodu. Przeprawa samochodem dla naszej rodzinki, tam i z powrotem, kosztowałaby 500 zł. Za te pieniądze możemy zwiedzić niezły kawałek innej części Europy.

Obrazek

W Ksamil zatrzymujemy się przy centralnym skrzyżowaniu, gdzie w sklepie kupuję takie oto słodycze:

Obrazek

Na Bałkanach nie rozwinęła się tradycja ciastek takich, jakie mamy choćby u nas. Zapewne z powodu gorąca wykształciło się cukiernictwo niepleśniejące szybko. Nie wiem jak Wam, ale najlepsze ciastka zdarzyło mi się jeść na Słowacji: świeże, tanie i nie za słodkie (polskie w większości są dla mnie paskudnie nafaszerowane cukrem).

Schodzimy w kierunku głównych plaż w Ksamil, bo chcę rzucić okiem na wysepki, które są tu przy brzegu. „Schodzimy”, bo zaparkować się tam nie da – wszystko w promieniu kilkuset metrów jest zaprane samochodami. Plaże przypominają mrowiska. Uciekamy tak szybko, że cykam tylko jedno zdjęcie.

Obrazek

Korzystamy z jedynego bankomatu w Ksamil i ruszamy na południe do Butrint.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki pobliskiej laguny cieszą oko, a szosa jest prosto spod walca, choć jeszcze w moim przewodniku straszą. „Dojazd zajmuje dużo czasu w stosunku do odległości (co najmniej 1,5 godz. dla 20 km), droga jest to co prawda w znacznej części asfaltowa, ale bardzo wąska i kręta, miejscami wręcz niebezpieczna”. Dziś to już tylko historia - drogowa Albania zmienia się bardzo szybko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy przeprawie promowej przez Kanał Vivari, u wejścia do zespołu archeologicznego, jest parking, gdzie (jeszcze!) za darmo można zaparkować auto. Na moich zdjęciach tego nie widać, ale Butrint to pierwsza oddalona od miasta atrakcja turystyczna na naszej trasie, gdzie spotykamy tłumy ludzi. (Wstęp za rodzinkę 31 zł - obejmuje także mapkę.)

Jak ktoś chce koniecznie postawić stopę na greckiej ziemi, to lądem do granicy greckiej jest stąd tylko 6 kilometrów. Na drugą stronę, poprzez kanał Vivari, można się dostać z użyciem wspomnianego promu – chyba jakieś 2 euro za auto, a piesi darmo.


Obrazek

Pozostałości greckie, rzymskie, wczesnochrześcijańskie, weneckie, Ali Paszowe – co kto lubi; kwintesencja Bałkanów i zarazem największe ruiny antycznego miasta poza Grecją i Włochami jeśli wierzyć przewodnikowi. Witamy w Butrint.

Obrazek

Z weneckiej wieży (powyżej) rzucają się do ucieczki francuscy żołnierze Napoleona. Stracili już pięćdziesięcioro ludzi, więc dowódca podejmuje decyzję o ewakuowaniu się do Trójkątnej Fortecy (poniżej) na drugim brzegu kanału Vivari. Potem zmuszeni będą uciekać na wyspę Korfu. Tymi, którzy ich wypierają są żołnierze Ali Paszy. Przewodnik błędnie podaje, że Trójkątna Forteca jest bizantyjską twierdzą – Wenecjanie postawili ją w 1490 roku, aby kontrolować wody między Korfu a lądem stałym.

Obrazek

Obrazek
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:07

Butrint z czasów hellenistycznych:

Obrazek
(Wszystkie wykorzystane tu zdjęcia i rysunki Butrint z lotu ptaka są ze strony http://butrint.org)

Blisko wejścia, przejaw przedsiębiorczości: miejscowi rzemieślnicy sprzedają kopie mozaiki, jakie przyjdzie nam wkrótce zobaczyć. Są naprawdę ładne i żeńska część naszej rodziny traktuje to miejsce jako galerię handlową. Po pół godzinie rozterek wybierania, kobieca intuicja decyduje(?) się na dwie malutkie mozaiki po 6 euro każda. Niestety niedługo pamiątki spotka tragiczny los.

Obrazek

Po zakupach kierujemy się za tłumem, gdy nagle dostrzegamy moich znajomych, wujka Agapetosa i ciocię Apollonię z III w p.n.e.. Weszli do miasta tak jak my, mijając kramy handlujące wszystkim i niczym.
- Hej, jak leci – zagadnąłem.
- Na Zeusa, dobrze. Też przyjechaliście coś uleczyć?
- Nie. Wpadliśmy tylko z ciekowości. U nas na leczenie jeździ się do Częstochowy.
- A my przybyliśmy do Butrint po zdrowie. Anastasia ma parchy i liszaje, to wpadliśmy coś zaradzić.
- A ta Częstochowa to gdzieś w Ilirii?- zaciekawiła się ciocia Apollonia.
- Kawałek wyżej na północ.

Obrazek

Staliśmy koło świątyni Asklepiosa, zapewne najistotniejszego miejsca na półwyspie. Razem weszliśmy pokłonić się Bogowi Zdrowia, którego posąg stał w centralnym miejscu prastarego sanktuarium. Tak, Asklepios wydaje mi się znajomym bogiem. Potrafi przywracać zmarłych do życia.

Podążając za innymi pielgrzymami, doszliśmy do budynku skarbca, gdzie Agapetosa i Apollonia wrzucili monetę do kamiennej skarbonki z dziurami w wieczku, ofiarę dla bogów.
- Dam podwójnie – rzekła zdeterminowana Apollonia.
- Nie lepiej zapłacić dopiero jak już uzdrowi? – rzekłem nieopatrznie, ściągając na siebie nieprzychylne spojrzenie wchodzącego do świątyni kapłana.

Obrazek

Potem poszliśmy do świętego miejsca noclegowego, enkoimeterionu. To tu miała się odbyć główna część ozdrowienia. Asklepios przyjmował pacjentów głównie we śnie. Pacjent zasypiał i sennym marzeniu objawiały mu się środki, które należy przedsięwziąć, aby ozdrowieć.
- A wy też macie Asklepiosa? – wujek Agapetosa chciał się dowiedzieć.
- Mamy trochę innych bogów zdrowia, nazywają się NFZ i ZUS.
- Zeus?! – ucieszył się wujek Agapetos.
- Nie. ZUS! – sprostowałem. - Ale działają podobnie: trzeba płacić, a pełne ozdrowienie udaje się tylko we śnie. Mamy też żonę Asklepiosa Higienę i jego węża w symbolu apteki.

Obrazek

Podeszliśmy do „studni” u stóp akropolu.

Obrazek

W rzeczywistości była to cysterna, do której wlewano wodę. Apollonia użyła wody do rytuału oczyszczenia i oferowała ciastka Mnemosyne, bogini pamięci. Inaczej jak mogłaby zapamiętać co objawi jej Asklepios w dzisiejszym śnie?
- Ostatnim razem jak tu byłam, Asklepios kazał mi przez tydzień obmywać parchy w tej wodzie. Pomogło.

Obrazek

Zostawiam ich samych przy „studni” i schodzę do amfiteatru, który pobudowano z pieniężnych ofiar składanych Asklepiosowi. Właśnie odbywa się tu nabożeństwo ku jego czci – odśpiewywane są hymny pochwalne a pielgrzymi opisują swoje uzdrowienia.

Potem ma odbyć się ceremonia uwalniania niewolników w imię Asklepiosa, co oczywiście obsługują kapłani. Informacje o tym znajdą się później w biuletynie informacji publicznej, czyli na murach i głazach.

Obrazek

Kapłanom zdaje się nie przeszkadzać woda, która nagromadziła się w amfiteatrze po ostatnich gwałtownych ulewach. Można by rozegrać jakiś mecz piłki wodnej starożytny Grecja kontra starożytny Rzym – myślę. Bilety po 2 drachmy. Kapłani powinni być zainteresowani.

Obrazek
Ostatnio edytowano 22.03.2013 18:19 przez DarCro, łącznie edytowano 2 razy
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:09

Butrint z czasów rzymskich:

Obrazek

I wtedy dostrzegam Tytusa Pomponiusza Attyka jednego z najbogatszych ludzi pierwszego wieku przed nasz erą, który dorobił się fortuny poprzez handel nieruchomościami. Stał koło gimnazjonu otoczony prze grupę żywo gestykulujących mężczyzn, ewidentnie lepiej urodzonych mieszkańców miasta.
- Co słychać stary przyjacielu? – zagadnąłem. Wiedziałem, że w 68 roku p.n.e. kupił pod Butrint posiadłość, postawił piękną willę i bywał tu częstym gościem.

Obrazek

- Cezar chce, by w Butrint powstała kolonia dla żołnierzy weteranów! – odpowiedział za niego jeden z otaczających go ludzi głosem pełnym oburzenia. – To będzie ruina dla Butrint. Hordy prostaków zaleją miasto, bogaci obywatele się wyprowadzą, kobiety nie będą już bezpieczne.
- Musisz coś zaradzić, Pomponiuszu! – wsparł go inny głos. - Jak żartem pisze Twój najlepszy przyjaciel, Cycero, Butrint to przecież Twoja prowincja, Attyku!
Atticus był przydomkiem, który, Tytus sam dodał do swojego nazwiska, bowiem kształcąc się, spędził w Atenach (czyli w Attyce) dwadzieścia lat i zapałał wielką miłością do tego greckiego miasta i jego kultury.

Podniósł się krzyk. Pomponiusz pomachał ręką jakby odgarniał natrętne muchy i przebił się głosem przez ciżbę.
- Dobrze, ujmę się za was i napiszę do Cezara próbując przekonać go, że są znacznie lepsze miejsca dla starych żołnierzy. Połowa Rzymu pożycza ode mnie pieniądze, więc chyba da się to załatwić. Może nawet spłacę za was cześć podatków, bo ta kolonia to chyba kara za wasze finansowe niedociągnięcia.

Obrazek

Uspokojeni Butrintczycy oddalili się nadal żywo dyskutując.
- Jak leci? – dopytywałem się. Nadal tyle czytasz literatury i filozofii?
- Tak. Nie wiem czy życia staczy, aby poznać wszystko co interesujące. Zdrowie jakby się pogarszało. – Pomponiusz zabrzmiał, jakby czuł, że jego droga nie jest już długa.
- W politykę nadal nie chcesz się zaangażować?
- Nie. Pozostanie na uboczu, to chyba jedyny sposób, aby przetrwać w tych turbulentnych czasach. Juliusz Cezar wciąż ma w Rzymie wielu wrogów i nie wiadomo co się wkrótce wydarzy, a mój majątek może być łakomym kąskiem dla każdego ambitnego uzurpatora.
- Widzę, że Butrint się rozwija, nowy akwedukt…
- Jak to w rzymskim mieście. – uśmiechnął się. A jak u was z wodą?
- U nas wodociągi finansują barbarzyńcy znad Renu.
- Niesamowite! A nam ledwo udało się z nimi jakieś potyczki wygrać, ale nigdy podbić.

Obrazek

W 44 r. p.n.e. Brutus z kolegami zabił Cezara, a sam Tytus Pomponiusza umarł w 32 roku p.n.e.. Tak długo jak Cycero lobbował w imieniu Pomponiusza, a ów słał pieniądze, Butrint był chroniony przed rzymskimi żołnierzami weteranami. Po śmierci Cezara Senat zatwierdził decyzję o kolonistach w Butrint, o czym dowiadujemy się z monet. Szczęśliwie, kolonistami nie zostali jednak weterani, ale zwykli cywile, co przyczyniło się do rozwoju Butrint i wzmocniło statusu rzymskiego miasta.

Zanim umarł, Tytus Pomponiusz napisał historię Rzymu i wydał dzieła Cycerona. Schorowany - ów wykształcony i zamożny człowiek - postanowił popełnić samobójstwo przez nieprzyjmowanie jedzenia. Zmarł po pięciu dniach postu. Ruin jego butrinckiej willi wciąż nie odnaleziono.

Obrazek

Dochodzimy do drugiego co do wielkości zachowanego baptysterium (poniżej) we Wschodnim Cesarstwie Rzymskim. słynącego z mozaiki, której kopie kupowaliśmy przy wejściu. Obok ostały się resztki wczesnochrześcijańskiej bazyliki.

Butrint kojarzy mi się z cmentarzem religii, na którym spoczęli rzymscy, greccy i chrześcijańscy bogowie. Czasami żałuję, że nie dowiem się jacy będą bogowie przyszłości. Bogowie przemijają tak powoli, że trochę umyka świadomości fakt, że oni też podlegają ewolucji i zapomnieniu. Na liście rekordów są obecnie bogowie Egiptu, którzy trwali w ludzkiej świadomości prawie cztery i pół tysiąca wieku.

Obrazek

Obrazek

Minął rok od śmierci Tytusa Pomponiusza, któremu zresztą postawiono tu posąg. Ulicą pędził posłaniec i krzyczał.
- August wygrał! Zapamiętajcie tę datę: 2 września 31 roku! Antoniusz i Kleopatra przegrali w bitwie morskiej pod Akcjum!
Posłańca otoczył tłum, domagając się szczegółów. Podsadzili go na ruiny jakiegoś wyburzonego domu, aby lepiej słyszeć. Ten chwycił kilka oddechów i kontynuował.

- August wylądował naprzeciw Korfu, trochę poniżej Butrint, a następnie pomaszerował na południe. Antoniusz i Kleopatra, których flota była uwięziona od jakiegoś czasu pod Akcjum – 100 kilometrów od nas - spróbowali przerwać morską blokadę. Bitwę przegrali, ale udało im się odpłynąć. – wyrzucił z siebie zanim znowu zamilkł z wyczerpania.

Obrazek

Koło Akcjum, na pamiątkę tej morskiej bitwy, która otwarła mu drogę do władzy, Oktawian August założył nowe miasto, Nicopolis. Pamiętacie jak Ali Pasza rozmawiał o jego ruinach z angielskim archeologiem?

- No to możemy zacząć bić monety z wizerunkiem Augusta – padło hasło z tłumu, wzbudzając powszechną wesołość. – I chyba mieszkamy już w Colonia Augusta Buthrotum raczej niż w Colonia Iulia Buthrotum.
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:11

Obrazek

Helenus, syn trojańskiego Króla Priama, dał znak. Jeden z jego ludzi wziął nóż i zbliżył się do ofiarnego byka, aby poderżnąć mu gardło. Na widok nadchodzącego człowieka, zwierzę szarpnęło się gwałtownie, sznur puścił, byk przetoczył się przez niedoszłego oprawcę i wpadł do wody. Ku zaskoczeniu wszystkich, zwierzę nie wyszło z powrotem na brzeg, ale popłynęło przed siebie na drugą stronę zatoki.

Obrazek

Helenus, który podobno zdradził Grekom jak mogą zdobyć Troję, patrzył w natchnieniu dopóki zwierzę nie dopłynęło do drugiego brzegu i niespiesznie zniknęło wśród drzew.
- To znak. – rzekł Helenus. Założymy tam miasto i na cześć byka nazwiemy je Buthrotum. Nikt nie zaprotestował. Helenus był bowiem wieszczem, który miał między innymi przewidzieć Eneaszowi, że założy wspaniałe miasto Rzym.

Obrazek

Spacerowaliśmy wzdłuż brzegu kanału Vivari z Wergiliuszem, który niedawno wybrał się w podróż z zamiarem oglądnięcia miejsc o których pisał.
- Wergiliuszu, słyszałem, że już od 10 lat pracujesz nad dziełem sławiącym podróż Eneasza, taką Odyseją po łacinie. Ludzie mówią, że zaczyna się od słów „Oręż śpiewam i męża, co losem z Troi wygnany płynie do Italii, zmierzając ku brzegom Lawinium.” Śmieją się też z ciebie, że codziennie piszesz tylko jeden wers, gdyż tak go chcesz udoskonalić.

Obrazek

- Owszem, pracuję nad poematem, który ma mieć tytuł Eneida. Ale nie jestem z niego zadowolony. Myślę, aby zniszczyć dzieło z racji jego niedoskonałości, jeśli August pozwoli.

- Nie po to Oktawian ci patronował przez te dziesięć lat, aby się na to zgodzić. Ale skoro jesteśmy w Butrint… Podobno zamieściłeś w swoim dziele kilka linijek o „mieście byka”…
- I owszem. Eneasz przybywa do Butrint, a tam - ku swojemu zaskoczeniu - odkrywa, że miasto zamieszkują jego rodacy, Trojanie, i zarządza nim Helenus oraz wdowa po Hektorze, Andromacha.

Obrazek

„Widziałem przed sobą Troję w miniaturze,
Delikatną kopię naszej masywnej wieży,
Wyschnięty strumień o nazwie Xanthus…
I oparłem się o Skajską Bramę…”
– zadeklamował autor.

Obrazek

Lwia Brama (powyżej) raczej nie jest tą, która przypominała Wergiliuszowi Skajską Bramę z Troi. Lwia Brama pochodzi z III w p.n.e. i przypomina mi słynną Lwią Bramę w cytadeli mykeńskiej, choć Mykeny to przecież kultura, która kwitła tysiąc lat wcześniej. No i brama mykeńska jest wielka, a ta butrińska wręcz malutka, co zapewne dyktowały warunki obronne. (Moje skojarzenia z Mykenami nie okazują się takie głupie, bo później znajdę informację, że tutejsze fragmenty murów, zwane cyklopowymi - bo składają się z luźnych nieregularnych bloków, jakie mógł ułożyć tylko cyklop - przypominają te w Mykenach.)

Mykeny:

Obrazek
źródło: http://www.tumblr.com/tagged/lion%20gate

Co ciekawe, w Mykenach nie ma pewności, że zwierzęta w obramowaniu to lwy (dla niektórych to sfinksy albo gryfy), a w Butrint też trzeba dużo wyobraźni, aby dopatrzyć się lwa pożerającego głowę byka. Są też teorie, że płaskorzeźba nigdy nie została dokończona i została przeniesiona z jakiejś świątyni. (Co do zwierzęcych niejasności, to niedawno czytałem o teorii, że słynny Sfinks nie był oryginalnie lwem, tylko szakalem.)

Za Lwią Bramą znajduje się studnia-źródło związana z kultem nimf i prosta inskrypcja fundatorki z II wieku: „Junia Rufina, przyjaciółka nimf”. Nimfy to boginie w ludzkiej postaci, często tancerki, występujące w takich miejscach jak źródła, drzewa, groty i morze. Zapewne ich wizerunek na sali sejmowej nie budziłby emocji. Junio, ja też byłbym przyjacielem nimf! :) Raczej nie ma jednak szans, aby to nimfy były bogami przyszłości – dobry mit musi tłumaczyć sens umierających dzieci i obozów koncentracyjnych.

Obrazek

Coś zaświeciło między kamieniami. Schyliłem się i podniosłem monetę. Na awersie był portret Klaudiusza, a na rewersie widniał płynący byk z głową odrzuconą do tyłu i kopytami bijącymi fale. Chciałem pokazać to Wergiliuszowi, ale już go nie było - umarł przed Klaudiuszem w 19 roku p.n.e. Oktawian zabronił zniszczyć poemat i choć niekompletna, Eneida doczekała się wkrótce publikacji, zajmując poczesne miejsce koło Iliady i Odysei.

Obrazek

Obrazek

Na szczycie akropolu, gdzie dziś wznosi się odbudowana wenecka twierdza mieszcząca muzeum, spotykam jeszcze jedną ważną dla Epiru postać: króla Epiru, a także Macedonii i Sycylii, zmarłego w 272 r. p.n.e.
- Co to jest? – spytał się gdy zobaczył, że się zbliżam.
- Działo.
- Działo?
- Tak, taki rodzaj broni, którego nie znaliście w dawnych czasach.
- Nową broń to wprowadziłem ja, gdy ściągnąłem z Egiptu słonie i użyłem ją po raz pierwszy przeciw Rzymianom. Wystraszyli się ich i praktycznie mogłem dyktować Rzymowi swoje warunki. Ja, król Epiru rzucający Rzym na kolana!
- Tak, to była wspaniała broń.
- Czy dzisiaj pamiętają o mnie? Czy uważają mnie za wielkiego dowódcę? Czy moje imię stało się nieśmiertelne?
- Hmmm… Tak…., właściwie to tak…, Pyrrusie. – odparłem, czując coś w rodzaju współczucia dla tego wybitnego generała i autora książek o wojskowości.

Obrazek

Ale chichot historii dotyczy także Butrintu. Z siedziby biskupstwa i znakomicie prosperującej osady, która korzystała z położenia naprzeciwko wyspy Korfu, już pod koniec średniowiecza stał się mało istotną wiochą, którą ludzie zaczęli opuszczać z powodu tworzących się w pobliżu bagien. Dziś Butrint figuruje na liście UNESCO jako miejsce, spełniającetrzecie kryterium zapisu na słynną listę, bo „noszące unikatowe albo przynajmniej wyjątkowe świadectwo tradycji kulturowej lub cywilizacji która wciąż żyje lub zanikła”.

Butrint dzisiaj:

Obrazek
Ostatnio edytowano 22.03.2013 18:15 przez DarCro, łącznie edytowano 1 raz
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:13

Obrazek

Był plan, aby skorzystać z promu i wjechać na jakąś górę w pobliżu, aby napawać się widokiem laguny i półwyspu z góry, ale późna pora i morderczy upał, skłaniają mnie do rezygnacji z tych zamiarów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszamy do serca albańskiej laguny, z powrotem na północ, mijamy Ksamil i Sarandę. Droga odbija od morza - pięknie i pusto, a potem wraca nad Morze Jońskie. Przypomina się Jadranka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 22.03.2013 18:20 przez DarCro, łącznie edytowano 1 raz
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:14

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie zatrzymujemy się. W planie jest znalezienie kwatery na 3 noce w Himare. Już po wjeździe do miasta, okazuje się, że nie był to najlepszy wybór. Olbrzymia ilość ludzi, ulice zawalone samochodami, tak, że ciężko się zatrzymać - typowo turystyczny kurort.

Obrazek

Uderzam do sporego hotelu w centrum, ale nie mają już miejsc. Jedziemy dalej na północ miasta, gdzie dostrzegam napis o noclegach na jednym z domów. Z trudem znajduję kawałek miejsca, by zaparkować i idziemy obadać sprawę. Owszem jest możliwy nocleg, ale tylko na dwie noce, bo potem przyjeżdżają do naszej Albanki goście z Włoch. Cena też nie jest atrakcyjna, bo około 185 zł za noc – drogo jak na tę cześć Bałkanów! Ale jesteśmy zbyt zmęczeni by dalej szukać. Bierzemy.

Zasuwamy żaluzje, bo dosyć mamy słońca i włączamy telewizor, aby dowiedzieć się co tam na olimpiadzie, ale jakość jest fatalna, nasz albański jeszcze nieprzećwiczony, więc jedynie udaje nam się ustalić, ze Radwańska odpadła. Pokój jest mały i czysty, ma aneks kuchennym i łazienką, a z balkonu widok w kierunku morza:

Obrazek

oraz w kierunku gór:

Obrazek

Niby dzisiaj dużo nie zwiedziliśmy, ale jesteśmy z Moją Lepszą zbyt zmęczeni, aby wieczorem wyjść jeszcze na plaże, tak jak było w planie. Zasypiamy niemal z kurami. Nie mam liszai i parchów, ale w ramach profilaktyki, zamierzam we śnie uważać na to, co powie Asklepios.

Obrazek
Ostatnio edytowano 23.03.2013 07:05 przez DarCro, łącznie edytowano 1 raz
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 22.03.2013 18:33

nati69 napisał(a):Idąc za Twoim przykładem, przed wyjazdem na Bałkany również moje dzieci planuję trochę przeszkolić z innych religii i w tym celu zakupiłam już dwie książeczki (co wcale nie było łatwe, trzeba się było przebić przez kilkanaście stron pozycji religijnych dla dzieci zanim znalazłam cos traktującego o innych religiach niż katolicyzm, lub bardzo szeroko pojęte chrześcijaństwo).


No to ambitnie! Tylko aby życzliwy sąsiad nie doniósł, że sektę zakładasz. :wink:
nati69
Globtroter
Posty: 38
Dołączył(a): 12.02.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) nati69 » 23.03.2013 16:29

DarCro napisał(a):No to ambitnie! Tylko aby życzliwy sąsiad nie doniósł, że sektę zakładasz.


zaciągnę żaluzje, przygaszę światła i żeby zagłuszyć puszczę disco polo - powinno się udać :smo: Gorzej z dziećmi - juz kiedyś syn w przedszkolu na zajęciach z religii opowiadał, że zna ciekawe historyjki o bogach np. Zeusie :D
PabloX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1655
Dołączył(a): 20.05.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) PabloX » 23.03.2013 18:32

nati69 napisał(a):
DarCro napisał(a):No to ambitnie! Tylko aby życzliwy sąsiad nie doniósł, że sektę zakładasz.


zaciągnę żaluzje, przygaszę światła i żeby zagłuszyć puszczę disco polo - powinno się udać :smo: Gorzej z dziećmi - juz kiedyś syn w przedszkolu na zajęciach z religii opowiadał, że zna ciekawe historyjki o bogach np. Zeusie :D


Ciekawe, czy mieszkamy w tym samym kraju :wink: Mam chyba bardzo przyzwoitych sąsiadów, bo póki co ksiądz proboszcz i fanatyczni katoliccy policjanci nie wyłamali mi drzwi, kiedy słucham muzyki tureckiej albo egipskiej :wink:

Moja córka miała na religii w pierwszej klasie szkoły podstawowej lekcję o wierzeniach egipskich i greckich. Katechetka przedstawiła te starożytne religie bardzo życzliwie.

A w rankingu ciastek pierwsze miejsce mają u mnie ex aequo ciacha spożyte we Francji (ale w tureckiej knajpie - pierwsza w życiu baklawa) :D i w Tunezji. Polskie ciastka w środku stawki.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13118
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 24.03.2013 14:55

DarCro napisał(a):Niestety niedługo pamiątki spotka tragiczny los.

8O
Czyżby konfiskata przy przekraczaniu albańskiej granicy? :roll:
Pewnie nie, ale nie mam innego pomysłu :?

DarCro napisał(a):Przeprawa samochodem dla naszej rodzinki, tam i z powrotem, kosztowałaby 500 zł.

Zważywszy na odległość do pokonania - niemało.
Ja bym się jednak nie wahał... 3 noce na którejś z greckich plaż i koszt noclegu w Himarze się niweluje :wink:
Swoją drogą, w sezonie Himare to chyba najgorszy wybór na albańskiej rivierze :roll:

Butrint sam w sobie jest ciekawy, fascynujący przez tyle kultur okupujących ten mały skrawek ziemi na przestrzeni wieków. Nam podobał się również poprzez swoje malownicze położenie, na granicy lądu i wody :)
nati69
Globtroter
Posty: 38
Dołączył(a): 12.02.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) nati69 » 24.03.2013 20:15

kulka53 napisał(a):Swoją drogą, w sezonie Himare to chyba najgorszy wybór na albańskiej rivierze


A gdzie warto uderzyć? Niby się kilka razy przewinęło to pytanie, ale opinie są tak różnorodne iż trudno podjąć racjonalną decyzję. Chodzi o spokojną, niewielką miejscowość z plażą na 5-7dniowy pobyt z dwójką dzieci w wieku 8 i 6 lat, w apartamencie. No i żeby ceny nie rzuciły na kolana, plaża była w miarę zadbana, i było kilka zatoczek/innych plaż w okolicy (ewentualnie innych atrakcji), coby nie trzeba było spędzić w jednym miejscu całego czasu. Kilka spokojnych knajpek też by się przydało :) Patrzyłam na Queparo, Jale...Co polecacie? Wyjazd na początku lipca.
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 25.03.2013 18:03

PabloX napisał(a):Mam chyba bardzo przyzwoitych sąsiadów, bo póki co ksiądz proboszcz i fanatyczni katoliccy policjanci nie wyłamali mi drzwi, kiedy słucham muzyki tureckiej albo egipskiej :wink:

Moja córka miała na religii w pierwszej klasie szkoły podstawowej lekcję o wierzeniach egipskich i greckich. Katechetka przedstawiła te starożytne religie bardzo życzliwie.


Róznie to się dzieje. Znajoma uczyła w szkole i stosowała buddyjskie przyśpiewki do relaksowania dzieciaków. Ktoś zrobił aferę, że sekta! Nagrano przyjaznego dziennikarza i puszczono kłamliwy artykuł-sensację w lokalnej prasie. Zniszczono świetnego pedagoga z sercem do nauczania.

kulka53 napisał(a):
DarCro napisał(a):Niestety niedługo pamiątki spotka tragiczny los.

8O
Czyżby konfiskata przy przekraczaniu albańskiej granicy? :roll:
Pewnie nie, ale nie mam innego pomysłu :?


Niezłe, niezłe... :D

DarCro napisał(a):Przeprawa samochodem dla naszej rodzinki, tam i z powrotem, kosztowałaby 500 zł.

Zważywszy na odległość do pokonania - niemało.
Ja bym się jednak nie wahał... 3 noce na którejś z greckich plaż i koszt noclegu w Himarze się niweluje :wink:[/quote][/quote]

No tak, ale nie jestem sam i co kilka dni chcę Lepszej Połowie udostępnić bardziej komfortowe warunki. :roll:

nati69 napisał(a):
kulka53 napisał(a):Swoją drogą, w sezonie Himare to chyba najgorszy wybór na albańskiej rivierze


A gdzie warto uderzyć? Niby się kilka razy przewinęło to pytanie, ale opinie są tak różnorodne iż trudno podjąć racjonalną decyzję. Chodzi o spokojną, niewielką miejscowość z plażą na 5-7dniowy pobyt z dwójką dzieci w wieku 8 i 6 lat, w apartamencie. No i żeby ceny nie rzuciły na kolana, plaża była w miarę zadbana, i było kilka zatoczek/innych plaż w okolicy (ewentualnie innych atrakcji), coby nie trzeba było spędzić w jednym miejscu całego czasu. Kilka spokojnych knajpek też by się przydało :) Patrzyłam na Queparo, Jale...Co polecacie? Wyjazd na początku lipca.


Ja bym teraz zrobił tak: z samego rana przejechał odcinek Sarandra - Vlora i wypytywał się w mijanych wioskach. Plaży na tym odcinku jest sporo, więc dokładna lokalizacja nie jest już tak ważna. A jakbym dorwał sensownie wygladającą kwaterę 120-150 zł to bym podróż przerwał i ją brał.
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 28.03.2013 18:38

DZIEŃ 19 – Albańska riwiera.

Dzień zaczyna się dla Mojej Pięknej katastrofą nawiązującą do tytułu tej relacji, czyli mającej miejsce w toalecie. Chcąc umalować sobie paznokcie u stóp opiera nogę o deskę sedesową, a ta pęka!

Moja Lepsza jest niepocieszona: wygląda na to, że już do końca pobytu tutaj, nie zazna spokoju ducha. Nie pomaga moje uspokajanie, że zapłacimy przy końcu wizyty, że to grosze…

Kierujemy się na plażę Ngjipe, chyba najbardziej godną uwagi na całej riwierze. Utworzyła się przy ujściu rzeki, która tworzy malowniczy kanion Ngjipe. Dodatkowo na miejscu jest monastyr, czyli znajdziemy w tym miejscu "trzy w jednym".

Obrazek

Ruszamy z Himare w kierunku Vlory. Nie wiem jak dojechać do celu, więc uważnie wypatruję jakiegoś drogowskazu i faktycznie w pewnym momencie pojawia się tabliczka w lewo do monastyru św. Teodora.

Nawet jakby ją przeoczyć, to z daleka widać zarys kanionu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga za drogowskazem jest nowiutka, szeroka na jedno auto. Kończy się parkingiem, i tu niespodzianka: jest płatny. Stoi jakaś stara buda i jest kobieta z dwójką dzieci, domagając się 8 zł za dzień. Dobra, nie ma sprawy.

Nie wszyscy są tak pokojowo nastawieni jak my. Małżeństwo Holendrów, które podjeżdża, gdy my przygotowujemy się do wyjścia na plażę, zaczyna awanturować się, że nie zapłaci. Kobieta na to, że to private, oni, że nie private i tak dalej… Wreszcie facet wyczytuje napis sprayem na budzie, opiewający na cenę niższą od tej, którą chce kobieta. Też go widziałem, lecz nie czułem potrzeby wykłócać się o kilka złotych. W gruncie rzeczy nie wiadomo, co zrobi z naszym samochodem, gdy znikniemy na plaży…

Kobieta tłumaczy Holendrom, że ta niższa cena na budzie to za parkowanie w słońcu, a wyższa cena jest za parkowanie w cieniu. Holender ostentacyjnie wjeżdża więc autem do słońca i płaci jej niższą kwotę, jakieś 4 złote.

Obrazek

Niestety do plaży jest dwa kilometry piechotą. Mamy dopiero godzinę 9:00, więc upał daje się wytrzymać. Długi marsz rekompensują widoki na Morze Jońskie i Korfu.

Obrazek

Obrazek

I oto jest! Udało mi się zauważyć w Albanii jakiś bunkier! To zdjęcie powinno przekonać niedowiarków, że faktycznie jesteśmy w Albanii:

Obrazek

A woda tu całkiem, całkiem...:

Obrazek

Na trasie nie ma żadnego miejsca w cieniu, więc popędzam towarzystwo. Powoli na horyzoncie wyłania się "nasza", odcięta od świata, plaża Ngjipe.

Obrazek
DarCro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1196
Dołączył(a): 12.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DarCro » 28.03.2013 18:39

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na początku plaży można wybrać sobie na przykład taką zatoczkę:

Obrazek

…ale my kierujemy się na drugi koniec plaży, żeby zapewnić sobie cień przez resztę dnia.

Obrazek

Obrazek

Niczym człowiek pierwotny, kryjemy się w mini-jaskini. W miarę posuwania się słońca po niebie, będziemy musieli wpełzać do niej coraz głębiej, aby znaleźć cień. Węszę uważnie, ale na szczęście nie była używana jako toaleta.

Obrazek

Obrazek

Momenty kąpieli przeplatamy - rzadkim dla naszej rodziny - bezruchem w pieczarze. Jedynie dzieciarnia nie jest zmęczona słońcem i nie wychodzi z wody – jak to dzieciarnia…

Obrazek

Na całej kilkusetmetrowej plaży szwęda się lub leży może 15 osób. W ciągu dwóch godzin dojdzie drugie tyle. W krzakach u wejścia do wąwozu kilka jeepów i kamperów. Zwykłym autem tu się nie dojedzie. Nie ma siły.

Obrazek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Serbia, Macedonia i Albania - tropem tureckich toalet - strona 30
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019