12/13 maja sobota/niedziela Dojazd i pierwsze chwile w CroTegoroczy wyjazd do Chorwacji był trochę inny od poprzednich- przede wszystkim zmieniły się proporcje zwiedzanie/ wypoczynek na korzyśc tego drugiego(chyba się starzejemy

). Poważna zmiana zaszła też w wyborze trasy- w końcu zdecydowaliśmy się jechać przez Niemcy, a potem Austrię i Słowenię(tym razem z winietą).
Zatem żegnaj pseudo autostrado koło Legnicy

, żegnaj wiecznie rozkopana czeska wsi

, żegnaj ulubiony objeździe M-L-P
W nową dla nas trasę wyruszyliśmy w sobotę z samego rana. Przez niemieckie autostrady jedzie się całkiem nieźle, nie licząc remontów na Ringu Berlińskim i związanych z nimi milionów ograniczeń prędkości. Ale gdy już się z niego wydostajemy to szybciutko docieramy do granicy z Austrią, gdzie mamy nocleg(jeszcze po niemieckiej stronie). Wieczór zatem spędzamy w Bad Fussing- kurorcie dla Niemieckich( i nie tylko) emerytów. Bardzo ładna mieścinka, wszystko równe i wypielęgnowane- no wiecie,niemiecka precyzja.
Jako, że jesteśmy w Bawarii, to musimy zaliczyć:
Po piwku i pizzy idziemy spać, a w niedzielę koło 9 tej ruszamy w dalszą trasę. W Austrii będziemy mieć dwa płatne tunele: Bosruck i Gleinalm. Za pierwszy płacimy 5,5 e. Drugi da się ominąć- co oczywiście czynimy- tunel zaoszczędza podobno 20 minut a kosztuje 9 e- wychodzi drogo, a objazd jest i tak po autostradzie
Słowenię tym razem zaszczycamy zakupem złodziejskiej winiety- jadąc na Istrię lub Krk opłaca się
Od Ljubljany do Rijeki cały czas lało- wzięliśmy to za dobrą wróżbę- zwykle jest tak, że gdy leje podczas podróży, to w czasie pobytu mamy piękną pogodę. Tym razem jednak nie do końca się sprawdziło
Gdy tylko dojechaliśmy do Jadranu, wypogodziło się, a temperatura skoczyła do 24 stopni(w Słowenii było 12

)
Późniejszym popołudniem jesteśmy już na Krku- za wjazd na most płacimy 35 kun. W Malinskiej tankujemy LPG i za pół godziny jesteśmy pod apartmanem.
Krk nie jest tanią wyspą, a Baška(ale zależało nam, by stacjonować na południu wyspy-ta strona jest bowiem jak dla mnie najładniejsza) to jedna z najdroższych miejscowości na Krku- jest to trochę problematyczne, ale my problem rozwiązujemy zamieszkując w pierwszym domu za tablicą "Baška

"- czyli w Jurandvor. Na plażę mamy 15 minut z buta, do najbliższego sklepu 8 minut. Mieszkaliśmy w tych apartmanach
https://www.booking.com/hotel/hr/apartm ... bility_msg.
Jak wam nie przeszkadza odległość od plaży to polecam, bo apartmany bardzo komfortowe(jedyne moje zastrzeżenie to zbyt mało kieliszków

i straaaasznie wąski parking. Korsa się zmieściła, ale ktoś szerszy mógłby mieć problem.
No to dotarliśmy. Wrzucamy graty do apartmana i ruszamy na podbój Baski!
I ja już wiem, że mi się tu spodoba

Na razie jest jeszcze pustawo, ale z każdym dniem atmosfera się trochę zagęszczała
Na pierwszy wieczór wybrałam nam taką oto konobę:
Niestety konoba nie żyje, i może nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu to dopiero maj, ale...przecież wszystkie inne działają
No nic, siadamy w pierwszym lepszym fast foodzie- zamawiamy lignje, pljeskavicę i dwa Staroprameny i podziwiamy lazury. Jest tak ciepło, że na następny dzień planuję oczywiście plażing. Niestety nie jestem świadoma jak wielka katastrofa pogodowa ma wkrótce nadejść. cdn.
