napisał(a) Biało-czerwony » 12.06.2009 16:20
czy można nieco z innej beczki? Chciałbym dorzucić do dyskusji jeszcze jedno zagadnienie, o którym tutaj jeszcze nie pisaliście, mianowicie...
Nie rozumienie przez naszych kochanych rodaków celów wycieczek zagranicznych. o co chodzi. W ubiegłym roku wybrałem się (będąc na wczasach w Bułgarii) wraz z żoną i znajomymi na jednodniową wycieczkę do Stambułu. Dla cześci "turystów", jak miało się wkrótce okazać, było nie-powiedzmy-zwiedzanie, lecz zakupy, handel (jak zwał, tak zwał). Wyobraźcie sobie, że, gdy pilot pod koniec dnia poinformował o której godz. wracamy do Bułg., część z naszych "turystów" wynurzyła się skądeś z torbami (takie duże w kratę) i mozolnie, przepychając się i to bez pardonu, jęła to wnosić-wrzucać do autokaru. Ludzie stali i zbaranieli. Co o tym sądzicie? Pochwalac to czy ganić? A może należy zrozumieć pewien typ rzedsiębiorczości, jakim się owi "turyści" wykazali. Dla ciekawych dodam, iż w rzeczonych torbach mieli głownie dzianinę.
Ostatnio edytowano 13.06.2009 17:42 przez
Biało-czerwony, łącznie edytowano 1 raz