mysza73 napisał(a):Nadrobiłam ...czekam co było dalej

Ja właśnie też nadrobiłam, co miałam nadrobić i najwyższy czas dodać nowy odcinek.

TomKinS napisał(a):Warto czekać. Bo to piękna relacja jest.
To jedziemy dalej
29 czerwca, czwartek: O największych falach.Podczas wczorajszej kolacji w pewnym momencie zaczęło mocno wiać. Borko oznajmił nam, że zaczęło wiać jugo, wtedy się tym jakoś zbytnio nie przejęliśmy, ale to co rano zobaczyliśmy na Jadranie zwaliło nas z nóg... i to dosłownie.

Jeszcze zanim o jugo i falach...
Z samego rana przywitał nas
007man, który przyniósł nam porcję pysznego rosołku z rozmarynem... to tak na wzmocnienie po wczorajszej kolacji.

I jak tu nie uwielbiać takich sąsiadów.


Ale po kolei.
Jak mówi
888 portów i zatok, przewodnik żeglarski po Adriatyku jugo wieje od strony południowej, a najczęściej od południowego wschodu. Od połowy czerwca do połowy września jugo występuje bardzo rzadko. Latem trwa od dwóch do trzech dni i nie osiąga w tym czasie więcej niż siedem stopni w skali Beauforta. Ponieważ jugo w znacznym stopniu wieje nad morzem, powoduje wysoką falę, może ona osiągnąć wysokość 3-4 metrów. Oprócz silnych fal, występuje również wysoki stan wody, w niektórych portach może dochodzić do powodzi.
Wychylamy się rano przez siatko- płotek i widzimy coś takiego.



Dosyć długo przyglądamy się jak Jadran kotłuje się przy plaży, na którą schodzi coraz więcej osób rządnych przygód. W końcu fale to frajda... chociaż jak patrzymy na to z góry to czasami wcale nie wygląda to zachęcająco. Fale mają taką siłę, że przewracają nawet dorosłych, a co dopiero dzieci... Czasami aż mi dech zapierało, jak widziałam ojca, który wchodził w te fale z dzieciakiem na baranach.
Ale przecież my nie możemy odpuścić czegoś takiego i idziemy na plażę.
Arturo idzie sprawdzić jak sobie na takich falach radzi Uninurek.
Buja go na wszystkie strony, ale jest dzielny.



Siwy za to musiał przestawić swój ponton, bo był na kursie kolizyjnym z łódką.


Miejsce, przy którym zawsze cumujemy i ładujemy graty na gumiaka wygląda tak.


007man możesz Ty powiedzieć jak tyś tam wlazł?

Widok w prawo.



Widok w lewo.


Na plaży zabawa trwa w najlepsze. Tylko jakoś tak... każdy wchodzi właściwie tylko na chwilę i wychodzi z grymasem na twarzy. Otoczaki mielone przez fale nie mają litości. Ci którzy mają więcej szczęścia obrywają w piszczele, ale są i tacy którzy dostają w głowę, łokieć, kolana... energia fal jest naprawdę niesamowita.








Ja też oczywiście musiałam spróbować, ale muszę przyznać że podczas wracania do brzegu nieźle się zasapałam. Fale, które wracały w morze też miały sporą siłę.




Jeszcze trochę obrazków.






Pół dnia w falach.

Później Stary Grad. Zapraszam.