8 lipca (sobota): Miasto Vis (Luka) - część pierwszaPóźnym popołudniem jedziemy do Visu. Po drodze zatrzymujemy się na małe focenie Komižy z góry, ale efekty są marne - pstrykamy pod słońce:
Zamglone, tajemnicze Biševo:
Wrócimy tu jutro przed południem, wtedy zdjęcia wyjdą znacznie lepsze.
Do Visu mamy jakieś 10 km "nową drogą", przy której znajdują się takie ciekawostki jak nietypowo wyglądająca crkva Gospa od Planice z XI wieku:
czy płot jednej z posiadłości z toną żelastwa

:
Dojeżdżamy do stolicy wyspy. Postanowiliśmy podzielić sobie zwiedzanie tego dość dużego, jak na standardy dalmatyńskich wysp, miasta - dziś będziemy poznawać Lukę (Port). Część zwaną Kut zostawimy sobie na inny wieczór.
Zaczynamy od pysznych lodów pistacjowych w pekarze/lodziarni/pizzerii Kolđeraj:
Ależ się tu rozwinęli! W Komižy Kolđeraj ma (póki co) tylko piekarnię.
Wrócimy tu później na pizzę, a teraz, mijając piękny gaj palmowy:
zmierzamy w stronę półwyspu Prirovo:
nie przestając pstrykać:
Po drodze spotykamy Ironmana

:
Klasztor benedyktynów stojący na ruinach rzymskiego teatru już blisko (widać go za mną):
ale jego teren jest zamknięty, nie można zwiedzać.
Do kościoła św. Hieronima z XVI wieku (po prawej stronie) też (dzisiaj) nie wejdziemy, bo właśnie trwa nabożeństwo:
Idziemy więc na przylegający do niego cmentarz. Bardzo lubię "zwiedzać" chorwackie cmentarze, bo są pięknie położone (z widokiem na morze) i zazwyczaj można wypatrzeć ciekawe nagrobki. Nie inaczej jest w przypadku viškiej nekropolii:
Powoli wracamy, kierujemy się w stronę przeprawy promowej. Po drodze, na ogrodzonym terenie, ciekawostka - fragmenty term antycznej Issy z mozaikami. Dziś już zamknięte dla zwiedzających, więc tylko pstrykam fotkę przez bramę:
Jesteśmy na nabrzeżu i podziwiamy Kulę Perast z XVII wieku, która służyła do obrony przed wojskami tureckimi:
A pod wieżą kolejny dmuchany ptaszor

:
Zagłębiamy się w wąskie uliczki Luki:
Jeden z gotyckich domów z przełomu XIV i XV wieku, których jest sporo w całym mieście Vis:
Urokliwe kamieniczki i komin podobny do tych, które widzieliśmy na Lastovie:
Piękne placyki i wszechobecne palmy:
i koci koleżka smacznie śpiący na murku

:
Kotów tu trochę mniej niż w Komižy, ale też bardzo dużo

Na pierwszy rzut oka Vis wydaje nam się bardziej elegancki niż "nasze" miasteczko. To pierwsze wrażenie potwierdzi się, kiedy odwiedzimy drugą dzielnicę stolicy wyspy - Kut. Natomiast Komiža jest bardziej swojska, nieuładzona, ale dzięki temu, moim zdaniem, bardziej urokliwa
To nie koniec spaceru po Visie, ale na drugą część zapraszam raczej po weekendzie, który mamy bardzo zajęty
