Odcinek 14: 27 lipca 2015: Kotor
-
ciąg dalszyPrzeczytałam gdzieś, że
być w Kotorze i nie wejść na twierdzę św. Jana, to prawie jak być w Watykanie i nie widzieć papieża...
Choć jak wiadomo
prawie robi dużą różnicę ...
W Rzymie byłam, papieża widziałam, a nawet dwóch na raz

... to i na twierdzę się przejdę, a co mi tam ...

.
Twierdza znajduje się na wysokości 260 m n.p.m.
Aby zobaczyć 15-metrowej grubości mury, trzeba pokonać 1426 stopni, tak wyczytałam ... nie wiem komu chciało się to liczyć, nie mi ...

.
Łączna długość murów wynosi 4,5 km, a wysokość – 20 m.
Wstęp jak już wspominałam, chyba 3 euro

.
Idziem więc ...

,
choć wydaję mi się, że ... mało chętnych jest ...
jeden chce się zwolnić, inna ściemnia, że nie ma kasy ...

Początkowo nie jest źle ... idziemy częściowo w cieniu ...

A i widoki są całkiem, całkiem ...


Ale były to tylko miłe złego początki
bo upał coraz bardziej dawał się we znaki ...

W mniej więcej 1/3 drogi można zrobić sobie odpoczynek w
kościele Matki Bożej od Zdrowia (Gospe od Zdravlja) ... trzeba mieć dobre zdrowie, żeby tu dojść ...



Tego
Felka nie znam

... dawałam mu wymownym spojrzeniem do zrozumienia, że mi strasznie bruździ

... ale chyba był za mało kumaty, ale miał już dosyć wspinaczki ...




Teraz to już blisko ...

Pamiętacie, jak wspominałam, że Kotor jest malutki ... proszę ... oto dowód

,
a starówka ma chyba kształt trójkąta prostokątnego równoramiennego ... gdybym znała przyprostokątne, mogłabym policzyć powierzchnię starego miasta ...





Ale flaga tym razem stanęła na wysokości zadania ... choć maszt jakiś taki krzywy chyba jest ...

Droga w dół to już był pikuś ...



Tuż przy zejściu z murów jest kranik z wodą ... mąż zmoczył się cały ... łącznie z głową, gaciami, butami ...

,
choć przyznaję ... ja też zmywałam z siebie sól i pot ...

,
zanim udamy się na miejsce zbiórki ... zajrzymy jeszcze to tu, to tam
