napisał(a) Franz » 04.02.2026 18:07
Na pierwszych rozstajach wybieram lewy wariant, ale kiedy przy ostatniej chałupie zasięgam języka, okazuje się, że to prawy był tym właściwym, zatem wracam kawałek, po czym wspinam się zakosami coraz słabiej widoczną ścieżką Staram się pilnować kierunku, podążając jakiś czas bezdrożem, ale w końcu trafiam na wyraźny trakt, do tego znakowany. Podchodzę ponad szerokim jarem, by wyjść najpierw na niewielką polanę, a następnie na szeroką, prawie płaską kotlinę.