napisał(a) krakusowa » 06.11.2014 09:41
Powoli wjeżdżamy na autostradę i mkniemy dalej
Tym razem prowadzi Janusz

boi się o duże zużycie benzyny i nie pozwala mi na jazdę z fantazją

Po chwili jazdy zjeżdżamy z autostrady do Maslenicy, żeby coś zjeść.
Niestety koniec sezony wszystkie knajpy zamknięte
Kupujemy tylko neretvańskie mandarynki i jedziemy dalej
Mandarynki były słodsze niż te zrywane z drzewa w Baśce, a po paru dniach smakowały jeszcze lepiej

Ostatnio edytowano 05.08.2019 10:28 przez
krakusowa, łącznie edytowano 1 raz