napisał(a) Krzychooo » 31.12.2011 15:41
Po kilku godzinach (ileż można się smażyć?) opuszczamy Lučišće i ruszamy dalej. Do Svetej Nedjelji mamy bliżej (ok. 2km), ale widoki są tak cudowne, że postanawiamy raz jeszcze pojechać aż do Dubovicy. Trudno, pomęczymy jeszcze trochę zawieszenie samochodu.
A propos samochodu. Uważajcie na kalkulacje dotyczące spalania, by nie utknąć na jakimś zadupiu bez paliwa. Liczne podjazdy, jazda na dwójce, przyspieszanie i zwalnianie przed ostrymi zakrętami - wszystko to sprawiło, że ze dwa razy wracałem do Jelsy (tam są dwie stacje paliw) na oparach. Po przejechaniu 1200km z Polski do Splitu średnie spalanie wynosiło chyba 6,5l/100km (wiadomo, autostrady), już po dwóch dniach na wyspie, po przejechaniu dodatkowych 150km, wzrosło do niemal 8! Sporo. Lepiej nie liczyć średniego spalania na samej wyspie

.
Raz jeszcze widok z trasy. Za wyspą Šćedro po lewej widać półwysep Pelješac ze szczytem Sveti Ilija, po prawej wyspę Korčulę. Ech, Hvar, Pelješac, Korčula - the greatest hits of Croatia

.
W tym miejscu droga biegnie nieco dalej od morza. Przy tym wystającym cyplu leży Sveta Nedjelja.
W dole kolejna zatoczka - Pišćena. Na wprost niej wysepka Sušac (a nie Vis, jak sądziłem. Vis jest znacznie większy i znajduje się bardziej na zachód).
Widok na zatoczkę Dubovi Dol - oznaka tego, że szutrowa droga się kończy. Po prawej stronie widać już asfaltową drogę do Hvaru. Gdybyście chcieli dotrzeć do tej zatoczki, przy asfalcie należy zostawić samochód (są miejsca parkingowe), jazdy stromymi zakosami nie warto chyba ryzykować. Widać już Wyspy Piekielne.
I jeszcze raz zatoczka, bardzo tam ładnie.
Ostatnio edytowano 04.09.2014 14:48 przez
Krzychooo, łącznie edytowano 2 razy