10 lipca: CzwartekDo DubrownikaDo Dubrownika, do Dubrownika, do Dubrownika... jedźmy w końcu do Dubrownika.
Kilometrów niby sporo, ale jesteśmy tak blisko jak już pewnie dłuuugo nie będziemy, więc w końcu udaje mi się Artura namówić (a nie było łatwo, oj nie

) na wycieczkę do Perły Adriatyku.
Zanim jednak wsiądziemy do auta i odpalimy silnik, przez chwil parę obserwujemy naszych campingowych gości



Pisałam o odpaleniu silnika? Taaa… nie tak szybko. Akumulator padł
Na szczęście wśród wszystkich naszych gratów był też mały prostownik, który po pół godzinie uratował naszą wyprawę

Przy wyjeździe z campu zrobiłam zdjęcie cennika, to tak dla bardziej zainteresowanych miejscówką na Divnej


Jak widać ceny nie są wygórowane.
Słyszałam wiele opinii o tłoku na tym campie, ale na początku sezonu było sporo wolnych miejsc, ilość gości też nie przyprawiała o zawrót głowy.
W zasadzie nie powiem ani jednego złego słowa na tą miejscówkę.
Właściciel, jak się okazało Nowozelandczyk o chorwackich korzeniach, był przesympatyczny. Jego żona Koreanka, zawsze uśmiechnięta i pomocna. A ich dzieciaki, bliźnięta- chłopczyk i dziewczynka, to istne słodziaki


Tak marudziłam o ten wyjazd do Dubrownika, ale po wjeździe do miasta zaczęłam tego żałować.
Światła na wszystkich skrzyżowaniach zostały wyłączone i ruchem kierowali policjanci. Wychodziło im to raz lepiej raz gorzej... korki były masakryczne.
Część parkingów przy murach była zamknięta.
I tak nie mieliśmy tam zamiaru parkować, ale siłą rzeczy Ci którzy mieli taki zamiar przenieśli się w inne miejsca i ciężko było znaleźć jakiekolwiek miejsce.
Po ulicach szalały czarne oflagowane samochody pod eskortą policji, a do tego wszystkiego ludzi wszędzie jak mrówków

Nasze mini zwiedzanie rozpoczęliśmy od znanego punktu widokowego.

Niebo jak widać, było zachmurzone i wyglądało trochę strasznie. W trakcie naszej wizyty na szczęście deszcz nie padał, co innego w drodze powrotnej, ale nie uprzedzajmy





Zaparkowaliśmy gdzieś w górnej części miasta. Koszt 10kn za godzinę, więc super.
Spacerkiem ruszyliśmy tam, gdzie zmierzało tysiąc innych ludzi









Kolejka na Srd działa, ale kolejki do tej kolejki skutecznie nas odstraszyły.
Teraz oczywiście żałuję, ale wtedy i tak cudem nie skoczyliśmy sobie do oczu, tak nas ta komunikacja w Dubrowniku wkurz... zdenerwowała

, więc nie było co przesadzać


W kolejnym odcinku, będzie... wiadomo co

