pomorzanka zachodnia napisał(a):Jeżeli Kopa Kondracka to jest to co widać naprzeciwko Giewontu to faktycznie widać podobieństwo

. Tylko nasze trasy górskie nie są tak soczyście zielone i nie tak białe.
Takiej zieleni latem w Tatrach nie pamiętam. Może w maju
4 sierpnia (środa)/5 sierpnia (czwartek): Kilka kadrów z drogi i znowu trochę jedzenia 
Pod restauracją Mali Karanfil, niedaleko której parkujemy, zebrało się sporo osób; niektórzy elegancko ubrani. Coś świętują

My będziemy świętować

w pensjonacie, kiedy tam w końcu dotrzemy. Opuszczamy Dolinę Grebaje; widok w stronę miejscowości Vusanje, do której dotrzemy jutro:
Na jednej z ulic Gusinje taki obrazek

:
Ciekawe, czy King Boxer bywa w użyciu, a jeśli tak, to jak często

Meczet Radončića:
Jesteśmy już na głównej drodze (P9), z której obserwujemy kolejny pożar

:
Wzdłuż drogi idą owieczki, nieogolone jakieś

:
Przed nami Plavsko Jezero i miasteczko Plav:
Smoke on the water:
Jeszcze tych dymów trochę dzisiaj zobaczymy

Podobnie jak wesel

Panna Młoda na parkingu restauracji nad Plavskim Jezerem:
I kolejne wesele w hotelu, który jest niezłym koszmarkiem architektonicznym

:
A to wszystko w środku tygodnia, w środę. Jutro też zobaczymy kilka "orszaków" weselnych. Być może to "zaległości" po
lockdownie. O ile tutaj był jakiś
lockdown...
Zjeżdżamy do Plavu, żeby zatankować. Niestety, okazuje się, że stacja, którą pokazują nam mapy Google, jeszcze nie istnieje, dopiero ją budują

Następna jest dopiero w Andrijevicy, a my już rano mieliśmy mało benzyny

Mimo wszystko, powinniśmy zdołać tam dojechać...
Mijamy kolejny pożar; ten akurat jest nam dobrze znany, bo to w bezpośredniej bliskości naszej kwatery:
Uff, jest stacja, w dodatku jeszcze czynna. Tylko co robi ten pies na środku drogi

:
Po kilku minutach na jezdnię wyskakuje nam kolejny:
W Czarnogórze (i w Bośni) jest mnóstwo bezpańskich psów wałęsających się wzdłuż dróg, na parkingach, w pobliżu koszy na śmieci... Trzeba uważać, bo zdarza się, że nagle wybiegają przed maskę samochodu

Koło 19:00 docieramy wreszcie do pensjonatu. Wita nas uśmiechnięta Jasna i wypytuje o wrażenia z wędrówki. Widać, że naprawdę ją to interesuje, co jest bardzo miłe

Pyta, czy chcemy coś zjeść. Oczywiście, umieramy z głodu, a podejrzewam, że w naszej miejscówce smaczne są nie tylko śniadania
Zaglądamy w kartę:
i wybieramy pstrąga, czyli pastrmkę. Jasna mówi, że potrzebuje jakichś 45 minut na przygotowanie kolacji. Spokojnie, akurat oboje zdążymy się w tym czasie wykąpać

Zrelaksowani zasiadamy na tarasie i pałaszujemy z radością pyszne pstrągi

:
(Zdjęcie robione telefonem i rybki wyszły dziwnie

)
Bardzo smakują nam też ziemniaki (sałatka ziemniaczana), z octem winnym - jak to na Bałkanach

W jednej miseczce jest dodatek blitwy, w drugiej - zielonej cebulki. Do tego jeszcze wypiekane na miejscu pieczywo. Wszystko bardzo smaczne

Jedna porcja za 7 euro.
Umawiamy się na jutrzejsze śniadanie o tej samej porze, co dzisiaj, czyli o 8:30 i idziemy jeszcze posiedzieć na balkonie. Trzeba zgrać setki zdjęć oraz powysyłać wiadomości na WhatsAppie do rodziny i znajomych

Zdrowo

zmęczona zasypiam jak małe dziecko

Rano, schodząc na śniadanie (mieszkamy na najwyższym piętrze), spotykamy Gabi przyczajoną na wycieraczce przed drzwiami recepcji

:
Tym razem śniadanie przynosi nam córka gospodyni. Dostajemy pyszny omlet w towarzystwie miejscowych wędlin i serka

:
Plus świeże bułeczki. Dzisiaj nie ma priganic

Następnym razem się o nie upomnimy

Teraz najadamy się wystarczająco

Córka Jasnej (nie mam pojęcia, jak ma na imię) prosi nas o przesłanie kilku zdjęć z wczorajszej wycieczki. Chce je umieścić na instagramowej stronie pensjonatu. Nema problema, wysyłam fotki mailem. Żadna z nich jednak nie trafia na profil hoteliku

Małż mnie pociesza

, że to nie dlatego, że nie są wystarczająco dobre, ale po prostu mało
instagramowe 
Być może, słabo znam się na Instagramie

Zanim wyruszymy na kolejną górską wycieczkę w Góry Przeklęte, pokażę jeszcze zdjęcia
glampingowych namiotów, bo znalazłam takie, na których widać je z bliska:
I trochę otoczenia; mały budynek z tyłu (po lewej) to toalety:
O wyposażeniu namiotów już pisałam

Pora się zbierać, bo robi się późno

Ruszamy na szlak. Dzisiaj będziemy startować z Vusanje, ale o tym w następnym odcinku
