Aldonka napisał(a):Nadrobiłam

Pięknie, wszystko piękne, łącznie z Tobą


Nie umiem dziękować za takie komplementy

, ale cieszę się, że Ci się podoba
10 sierpnia (sobota): Urocze hvarskie wiochy; część pierwsza - PitvePo nocnej borze morze ma głęboką barwę:
Wieje nadal i to bardzo... Niby temperatura jest ok, bo po 8:00 rano termometr pokazuje 25 stopni, ale silny wiatr sprawia, że jest mi chłodno i po raz pierwszy w czasie tych wakacji wkładam coś z dłuższym rękawem

Podczas pisania CROniki

:
Kajakiem dzisiaj na pewno nie popływamy. Plażowanie też nie ma sensu, bo jest pochmurno. Nawet się z tego cieszę, bo od jakiegoś czasu miałam ochotę na porządne zwiedzanie

Mój mąż jakby mniej zadowolony, ale nie protestuje bardzo

Jesteśmy gotowi do drogi! Na ławeczce, na której zwykle czekało się na swoją kolej pod prysznicem

:
Fajnie, że to ławka "z widokiem", dzięki temu czas oczekiwania wydawał się bardziej znośny

Jedziemy do interioru! Plan mamy bardzo ambitny - chcemy "zwiedzić" pięć hvarskich pięknych wioch: Pitve, Vrisnik, Svirče, Vrbanj i Dol

Dziwi nas spora kolejka do tunelu, ale przypominamy sobie, że dziś sobota (zmiana turnusów) i już przestaje nas dziwić

Więcej ludzi ruszyło się też z powodu słabszej pogody.
Cieszymy się z tego jednodniowego "oddechu", bo upały dawały nam się bardzo we znaki. Nocami, na campie w Jelsie, było tak gorąco, że trudno było wytrzymać w namiocie. Po południowej stronie jest pod tym względem zdecydowanie lepiej - bliskość otwartego morza robi swoje.
Na pierwszy ogień idzie najbliższe nam Pitve. Zapraszam na spacer jego urokliwymi wąskimi uliczkami:
Postanawiamy zajrzeć do "słynnej" konoby
Dvor Duboković. O tej porze jest zamknięta, ale na miejscu spotykamy kilkoro turystów, którzy, tak jak my, włóczą się po Pitve i zaglądają w różne zakamarki.
Miejsce jest przepiękne, całe tonie w zieleni:
Przysiadam na chwilę, żeby choć trochę poczuć "ducha" konoby:
Oczywiście nie jest to do końca możliwe; żeby wczuć się w klimat przydałaby się butelka chorwackiego wina (choć ja preferuję piwo

) i przynajmniej jakieś przekąski typu pršut czy slane srdele

Na pewno kiedyś jeszcze tu wrócimy, choć nie w tym roku. Zabrakło czasu... 12 dni na Hvarze to zdecydowanie za mało

Opuszczamy to piękne miejsce i idziemy dalej, w poszukiwaniu innych ciekawych kadrów:
Tabliczki i rysunki szkieletu ryby prowadzą nas w stronę kolejnej konoby - Kod Komina:
O tym, że jesteśmy na miejscu, informuje duży szkielet ryby przy wejściu na taras jednego z domów:
Z restauracji tej roztacza się bardzo ładny widok na część miejscowości oraz na kościół położony na wzgórzu:
Nie wiem, jak z jedzeniem w obu miejscach, ale otoczenie poprzedniej konoby bardziej nam się podobało.
Zajrzeliśmy już niemal w każdą mysią

dziurę w Pitve. Powoli zmierzamy do Fabiaka. Na koniec spróbuję (pewnie nieudolnie

) oddać trochę klimatu tej uroczej "wiochy" i "pojadę sepią"

:
W następnym odcinku zapraszam na spacer po Vrisniku

