č
Rozdział Drugi (dzień 1, Sobota 10.06)
"Na południu bez zmian"Spałem wyjątkowo dobrze. Budzik zadzwonił ok 5, przed 6 miał być kumpel z naszymi bagażami. Wiadomo: toaleta, pakowanie jedzenia, sprawdzenie dokumentów i innych najważniejszych drobiazgów. Torba z aparatem ląduje na wierzchu - jakby czasem było coś ważnego do uwiecznienia

. W międzyczasie info,
"już jestem w drodze, ale będę trochę później" - myślę
"OK..."
“Dobra! Przyjechał”

Teraz akcja dopakowania, skrzynka z wekami mięsnymi i innymi drobnymi zakupami spożywczymi ląduje w już mocno zapchanym bagażniku. Rowery lądują za samochodem na bagażniku rowerowym typu “na hoku”

. Wyruszamy z godzinnym opóźnieniem

- ale co tam! To są wakacje i nie ma pośpiechu...
Z Katowic do Cieszyna (w Skoczowie kawa na stacji). Dalej obwodnicą Czeskiego Cieszyna, bezpłatną drogą kierujemy się w stronę granicy Słowackiej. W Trzyńcu po prawej stronie Czasi budują dwupasmówkę do Jablunkowa - myślę, że w przyszłym roku będzie jechało się już wygodnie nową trasą - oby nie wrzucili jej do sieci dróg z winietami

. W Słowacji mijamy otwierany właśnie pierwszy odcinek autostrady (Zilina - Czadca - Skalite), dalej przez wsie i Čadcę suniemy do Žiliny. Tutaj wjeżdżamy na Autostradę do Bratysławy D1. Po drodze przystanek i pierwsze śniadanie. Pomiędzy Trencinem, a Trnawą dobrze polało, i do Makarskiej była już ładna pogoda…
Deszcz przestaje pada przed Trnavą, już widać niebieskie niebo.Droga mija szybko, humory dopisują

, tematy się nie kończą… historie rodzinne, zawodowe podróżnicze, dowcipy, zachwyty nad pięknem krajobrazu… sami wiecie - jak to w drodze

. Z radia uczymy się słowackiego i węgierskiego… no właśnie już Węgry.
Autostradą M1 do Gyor, a następnie pachnącą nowością

drogą ekspresową M85 do Szombathely. Tutaj przy obwodnicy, na parkingu marketu postój, sprawy konieczne, kawa (odnajduję i przyklejam naklejkę Cro) i możemy jechać dalej…
logoDaleko nie zajedziemy - korek

, chyba wypadek - ale skromny nawigator (czyli

Ja) znajduje objazd. Do Letenye docieramy przez łąki i pola, wsie i miasteczka… Droga czasem średnia, czasem więcej niż wygodna. Granica z Chorwacją - zastanawialiśmy się jak będzie wyglądać sprawa przejazdu i oczekiwania

. Napiszę przewrotnie, że sprawa
"nie wyglądała" bo
“na południu bez zmian”, tj. bez kolejki, zerknęli tylko na dokumenty i tyle.
pierwsza fota w Chorwacji A.D. 2017Do Zagrzebia
NO PROBLEM, na obwodnicy
NO PROBLEM, skręcamy na A1 kierunek Split i…
NO PROBLEM. Każdy pokonany kilometr sprawia, że krajobraz z całkowicie płaskiego, przybiera górskie kształty. TO lubię

. Rok temu podróżowałem w nocy i albo drzemałem, albo nic nie widziałem. Teraz jestem pod wrażeniem…

Przed tunelem Sv. Rok mijamy górę-skałę Zir - wielu forumowiczów ją bardzo lubi…
ale fajnie
Góry!!! Już blisko.
Również dopisuję się do fanów tej skały.Mijamy “tunel, który zmienia wszystko”. Rok temu byłem pod większym wrażeniem zjazdu autostradą na wybrzeże. Zatrzymujemy się na pierwszym parkingu przy autostradzie.
za tunelemZałatwiamy ‘sprawy oczywiste”. Tutaj po raz pierwszy mam chwilę czasu by wyjąć lustrzankę i ruszam by coś ustrzelić.
autostrada
piękne pasmo górskieWracamy do samochodu i w drogę gdyż słońce zbliża się do horyzontu.
Jadran - Kanał WelebickiBagażnik rowerowy trzyma się bardzo stabilnie, więc nasz kierowca “A” pozwala sobie na więcej

, Kolejne zjazdy, kolejne mosty, a ja czekam na Šestanovac. I jest.
Droga od autostrady do Jadranki robi na nas
duże wrażenie, szczególnie przepaści w okolicach kanionu Cetiny. Z drugiej strony majestatyczne góry. Nawet
nie próbuję negocjować gdy słyszę
“Nie zatrzymujemy się bo już późno”.
Jasne, do czasu gdy
docieramy nad Adriatyk. Widok odwołuje wszelkie zakazy zatrzymania

i fotografowania

. Wysiadamy wszyscy z samochodu i podziwiamy TO!
Kanał Brački
Wyspa Brač - Moja miejscówka 2016.Do Makarskiej docieramy po zmroku, mimo to jestem pod wrażeniem riwiery. Miasteczka ładnie oświetlone i te góry! Nasz nocleg znajduje się przy Jadrance, dokładnie powyżej starego miasta. Ekipa parkuje, a ja biegnę do recepcji. Wszystko się zgadza, kluczę w dłoń i odmaszerować do pokoju. Czas odpoczynku… Bo niedziela zacznie się dla mnie bardzo wcześnie...
