Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Greckie Cyklady przez Bośnię, Czarnogórę, Albanię, Macedonię

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
mirass
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 194
Dołączył(a): 22.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) mirass » 12.08.2009 19:37

Wasza wyprawa zapiera dech w piersiach.Z twojej relacji bardzo dużo się dowiedziałem o tych krainach które były mi nieznane jak albania.Fotki....coś pięknego pozdrawiam :lol:
maciekkrk
Plażowicz
Posty: 6
Dołączył(a): 12.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) maciekkrk » 12.08.2009 22:22

KOL ,ja wybieram sie własnie na wyprawe przez chorwacje,czarnogóre do albanii a może i jeszcze dalej i mam pytanie jakiej waluty najlepiej uzywać w albanii płacac naprzykład za nocleg ? Dolary,euro czy leki ?
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 13.08.2009 13:55

maciekkrk napisał(a):KOL ,ja wybieram sie własnie na wyprawe przez chorwacje,czarnogóre do albanii a może i jeszcze dalej i mam pytanie jakiej waluty najlepiej uzywać w albanii płacac naprzykład za nocleg ? Dolary,euro czy leki ?


Ja euro płaciłem tylko w Kruji (restauracja, pamiątki) i za hotel. Potem już tylko leki. Pieniądze wymieniałem w banku(dobry kurs) i wybierałem z bankomatu. Wydaje mi się, że płacenie lekami jest najbardziej opłacalne.
Pozdrawiam
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 13.08.2009 15:51

Takie słowa padły tutaj wielokrotnie, ale zawsze można powtórzyć :lol: ...super wyprawa i relacja. Czy siedzenia za kółkiem po wakacjach macie dość :wink: :lol: ...i na jak długo :?:
Sam sobie odpowiem.
Na tyle co Was poznałem...pewnie jakieś ...3 - 4 dni :lool:
Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 13.08.2009 16:08

slapol napisał(a):Takie słowa padły tutaj wielokrotnie, ale zawsze można powtórzyć :lol: ...super wyprawa i relacja. Czy siedzenia za kółkiem po wakacjach macie dość :wink: :lol: ...i na jak długo :?:
Sam sobie odpowiem.
Na tyle co Was poznałem...pewnie jakieś ...3 - 4 dni :lool:
Pozdrawiam


Jeszcze raz dziękuję za wszystkie słowa uznania.
Masz całkowitą rację, po trzech dniach już bym jechał z powrotem :D
Pozdrawiam serdecznie
maciekkrk
Plażowicz
Posty: 6
Dołączył(a): 12.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) maciekkrk » 13.08.2009 17:48

Dzieki za informacje . I za relacje , dzięki niej będe wiedział jakie miejsca warto odwiedzić ! A powiedz mi czy orientujesz sie jak w Albanii z gazem LPG ? I czy w Grecji jest ? Jak tak to pewnie dojade tam. Jeszcze moze ktos sie orientuje jak jest z gniazdem do tankowania LPG , czy potrzebna jakas przejsciówka czy to standart jak w Polsce??
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 13.08.2009 18:20

maciekkrk napisał(a):Dzieki za informacje . I za relacje , dzięki niej będe wiedział jakie miejsca warto odwiedzić ! A powiedz mi czy orientujesz sie jak w Albanii z gazem LPG ? I czy w Grecji jest ? Jak tak to pewnie dojade tam. Jeszcze moze ktos sie orientuje jak jest z gniazdem do tankowania LPG , czy potrzebna jakas przejsciówka czy to standart jak w Polsce??


W Albanii lpg wszędzie dostępny, tak jak u nas, cena ok 2 zł. W Grecji z gazem bardzo cienko, w zasadzie tylko taksówkarze na nim jeżdżą.
W tym roku nie udało mi się zatankować. Wracając byłem na stacji Shella przy Katerini gdzie tankowałem dwa lata temu, ale dystrybutor był już nieczynny. Na pewno jest kilka stacji w Atenach, tylko trzeba się naszukać. Jest też zaraz za Ioaniną jadąc na południe(tankowałem tam kilka razy w poprzednich latach). Gniazda zarówno w Grecji jak
i w Albanii takie same jak u nas.
Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
C.d.

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 14.08.2009 17:40

9-10 Czerwiec

Niestety nasz pobyt na Folegandros dobiegł końca. Ostatni dzień to już pakowanie i czekanie na wyjazd. Jesteśmy trochę przygnębieni tym, że co raz wyraźniej już widać koniec naszych wakacji, a do tego mamy trochę obaw jeśli chodzi o następny cel naszej wyprawy czyli Thirę, popularne Santorini. Zastanawialiśmy się dosyć długo czy tam jechać, baliśmy się tłumów
i komercji ale w końcu stanęło na tym, że być na Cykladach i nie odwiedzić Santorini to tak jak być w Egipcie i nie zobaczyć piramid. Z chęcią zostalibyśmy na Folegandros jeszcze dłużej, ale cóż..., w każdym razie na pewno tu jeszcze wrócimy.

Wieczorem wychodzimy jeszcze do "naszej" restauracji na ostatnią kolację i ostatni dzbanek wina.

Obrazek

W restauracji zostajemy zaskoczeni pożegnaniem nas przez właścicieli. Wyściskani, obdarowani pysznym serem z Folegandros wracamy do pokoi. Rachunku za ostatnią kolację też w zasadzie prawie nie zapłaciliśmy.

Ok. godz. 2 w nocy wstaje Vangelis i na dwa razy zawozi nas do portu. Prom powinien przypłynąć o 3:30. Płyniemy liniami Zante Ferries, miejsca rezerwowaliśmy przez agencję Diaplous Travel. Bilety odebraliśmy kilka dni wcześniej w Chorze, biuro bardzo łatwo znaleźć, znajduje się na centralnym placu Chory na który przyjeżdżają autobusy. Cena biletu to jakieś 8 euro za osobę dorosłą.
Prom Adamantios Korais, ten sam który widzieliśmy wcześniej na Ios, przypływa z około półgodzinnym opóźnieniem. Żegnamy się z Vangelisem i wchodzimy na pokład. Rejs okrężną drogą przez Sikinos, Ios trwa 3,5 godziny.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wysiadamy ze statku i od razu widzimy ogromną różnicę pomiędzy Folegandros a Santorini.
Pełno ludzi, samochodów, autokarów, naganiaczy chętnych na kwatery i na wypożyczenie samochodu.
W porcie miał na nas czekać ktoś z wypożyczalni samochodów Emver z zamówionym wcześniej przez nas Fiatem Doblo. Krążymy po porcie, po parkingach ale niestety nigdzie go nie znajdujemy. Odbieramy jeszcze w porcie bilety powrotne do Pireusu i wchodzimy do pierwszej z brzegu wypożyczalni samochodów(jest ich w porcie kilka ta nazywała się chyba Kronos). Za 100 euro za dwa dni wypożyczamy Fiata Scudo. Samochód może nie najładniejszy, ale bardzo dla naszej szóstki praktyczny, spokojnie mieścimy się wszyscy z walizkami. W międzyczasie dzwoni do nas ktoś z Emvera i mówi że nie przyjechał do portu
o czasie bo i tak promy zawsze się spóźniają. Grzecznie dziękujemy i informujemy, że już mamy samochód. W sumie dobrze się stało bo Fiat Doblo nie dość, że mniejszy od Scudo to jeszcze mieliśmy za niego zapłacić 135 euro.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Krętą drogą pniemy się do góry, tankujemy samochód i jedziemy
w kierunku stolicy wyspy, która zresztą też nazywa się Thira. Rozglądamy się wkoło, pełno sklepów, stacji benzynowych, wypożyczalni samochodów, delikatnie mówiąc średnio nam się podoba.

W mieście duży ruch, błądzimy trochę, pytamy się ludzi i w końcu znajdujemy kolejną nasza kwaterę Blue Sky Hotel. Płacimy 40 euro za pokój 2+1 za noc, w cenę wliczone jest skromniutkie śniadanie, a także transport do portu, hotel posiada swój autobus. Za hotelem jest też basen. Jeśli już ktoś musi już spać w Thirze (odradzam!) to ze względu chociażby na cenę, miejsce jest warte polecenia.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie ma sensu szukać kwater z widokiem na calderę(krater), płacić 200 czy 300 euro za dwójkę i uważać żeby ktoś nie nadepnął człowiekowi na głowę. Może się komuś narażę, ale miasto Thira zrobiło na nas złe wrażenie. Wszechobecna komercha, pełno ludzi, pomimo pięknych widoków na Calderę, to zdecydowanie nie nasze klimaty. Jeśli już szukać plusów to olbrzymia konkurencja wymusza bardzo niskie ceny wypożyczenia skutera lub quada (odpowiednio 8 i 5 euro za dzień). Jeździ ich tu ogromna ilość.
To co piszę to oczywiście moje subiektywne odczucia, no bo przecież każdy lubi coś innego.

W hotelu jesteśmy za wcześnie, na zakwaterowanie musimy poczekać parę godzin, ponieważ teraz trwa sprzątanie. Zostawiamy walizki, idziemy coś zjeść i ruszamy oglądać Thirę.
Spacerujemy trochę po uliczkach, robimy trochę zdjęć, wysyłamy kartki.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Znajdujemy górną stację kolejki linowej, którą zjeżdżamy na dół do starego portu. Cena kolejki to 8 euro za dorosłego i 4 za dziecko.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na dole szok, tłum ludzi, a kolejka na powrotny wjazd na górę tak na oko, wygląda na kilka godzin stania. Mamy teraz dwa wyjścia, albo wjechać na górę na osiołkach, albo brnąć do góry z dziećmi po nieprzespanej nocy w czterdziestostopniowym upale, mijając co chwilę tabunu puszczonych samopas osłów i koni, uważając cały czas żeby nie wdepnąć, chociaż czasem to niemożliwe, w stosy zwierzęcych odchodów.
Ja ze względu na czteroletniego syna wybieram jazdę osłem, a reszta idzie dalej piechotą.
Początkowo jazda osiołkiem jest wolniejsza niż wejście na nogach, zwierzę jak pisałem wcześniej, jest puszczone samopas i po prostu kiedy chce to staje na odpoczynek. Potem doganiają nas inne osły
i w stadku podróż jest już dużo szybsza. Współczuję uciekającym momentami piechurom. Tej całej przejażdżki nie traktuję jako atrakcji turystycznej, a jako zło konieczne, tych osiołków jest po prostu szkoda.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Czekam trochę u góry na resztę. W końcu pojawiają się źli i zmęczeni.
Nie będziemy stolicy wyspy miło wspominać. Nie żebyśmy żałowali przyjazdu tutaj, widoki są naprawdę ładne, zobaczyć i samemu się przekonać jak tu jest, warto, ale raczej już tu nie wrócimy.

Wracamy do hotelu, wnosimy walizki, kąpiel, drzemka, wieczorem krótki spacer i tak kończy się nasz pierwszy dzień na Santorini.

Obrazek

CDN
Ostatnio edytowano 04.08.2010 09:45 przez KOL, łącznie edytowano 7 razy
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
C.d.

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 17.08.2009 13:49

11 Czerwiec

Po zjedzeniu hotelowego śniadanka, do wyboru chleb z nutellą, chleb
z dżemem albo płatki z mlekiem, pakujemy się do samochodu. Pierwszy dzisiejszy cel to najładniejsza miejscowość na wyspie, czyli Oia (lub Ia, nie mam pojęcia która nazwa jest poprawna). Nie ma jeszcze dużego ruchu więc dojeżdżamy dosyć szybko. Na uliczkach miasteczka jest już dosyć dużo ludzi, ale i tak pomimo tego i pomimo dużej ilości sklepów z różnorakim badziewiem, jest zdecydowanie bardziej, spokojnie i bardziej klimatycznie niż w Thirze, a widoki są na prawdę piękne, przecież stąd pochodzi większość pocztówkowych zdjęć z Santorini.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Naszym następnym celem jest starożytna Thira. Jedziemy więc
z powrotem w kierunku stolicy wyspy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Miasto jest jak zwykle zatłoczone. Przeciskamy się jednak jakoś
i jedziemy dalej. Po minięciu lotniska dojeżdżamy do kurortu Kamari,
z którego kręta wąska droga (początkowo asfaltowa, a potem brukowana) prowadzi na do ruin starożytnej Thiry. Na dole widać plażę w Kamari. Parasol przy parasolu, trudno wyobrazić sobie co dzieje się tam w sezonie.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ostatnie zakręty to już betonowa droga. Na jej końcu parkujemy samochód.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Do ruin można też dojść ścieżką z Perissy.

Obrazek

Z parkingu idzie się do ruin po kamiennych schodach. Po drodze piękny widok na klasztor Profitis Ilias.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ruiny otwarte są od 8 do 14:30, a wstęp do nich jest wolny.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Trzeba wracać z powrotem. Po drodze zaglądamy jeszcze do kapliczki na początku ruin.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zjeżdżamy na dół i jedziemy w kierunku miejscowości Akrotiri. Znajdują się tu wykopaliska archeologiczne z czasów minojskich, niestety z powodu wypadku (zawalił się dach) w 2006r, w wyniku, którego zginął turysta, są one zamknięte.
Mijamy miejscowość i jedziemy dalej w kierunku latarni morskiej. Robimy trochę zdjęć, następnie wracamy do Akrotiri na obiad.
Teraz kierunek (co wywołuje radość u dzieci) plaża Kokkini Ammos, czyli popularna Red Beach.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dojeżdżamy do parkingu przy kapliczce i ścieżką idziemy w kierunku plaży. Widoki ze względu na kolor powulkanicznych pumeksów są naprawdę niesamowite. Jest trochę ludzi, ale to i tak nic w porównaniu
z tym co widziałem na widokówce. Tam rozłożone ręczniki sięgały linii wody.
Z powodu czerwono, czarnego podłoża woda jest ciepła jak przysłowiowa zupa. Jednak z tych samych powodów na plaży ciężko jest stanąć bosą stopą. Nie ma tutaj też cienia, więc ciężko by było wytrzymać tu długo, przy tym upale.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ciekawe jest miejsce gdzie łączą się skały w trzech kolorach, niestety jego okolicę upodobali sobie naturyści i robienie zdjęć jest trochę kłopotliwe. Zawsze mogą pomyśleć, że fotografuje się coś zupełnie innego niż krajobrazy.

Obrazek

Zmęczeni już słońcem wracamy do hotelu. Tutaj jeszcze kąpiel
w przyhotelowym basenie.

Obrazek

Wieczór spędzamy na balkoniku naszego pokoju, po wizycie w pobliskim sklepie oczywiście. :)

Dzisiejszy dzień zatarł trochę złe wrażenie z poprzedniego. Santorini jest na pewno piękna,
i chociaż nie są to nasze klimaty, na pewno warto było ją zobaczyć. Wnioski, które się nasuwają to żeby nie rozpoczynać zwiedzania od Thiry (można się zrazić),a najlepiej jeśli jest taka możliwość, to przyjechać tu np na przełomie kwietnia i maja.

CDN
Ostatnio edytowano 04.08.2010 09:58 przez KOL, łącznie edytowano 1 raz
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9714
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 17.08.2009 16:01

To teraz już wiem na pewno, że na wrześniowym rejsie po Dalmacji muszę zacząć rozmowy z Kapitanem o pływaniu po Cykladach 8). Może się da przekonać :wink: ?
Co prawda, sporo widoków mnie ominie, bo nie sposób będzie zwiedzić wys, tak, jak to Wy uczyniliście... Ale jakas mamiastka klimatów by była :D
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 17.08.2009 16:31

dangol napisał(a):To teraz już wiem na pewno, że na wrześniowym rejsie po Dalmacji muszę zacząć rozmowy z Kapitanem o pływaniu po Cykladach 8). Może się da przekonać :wink: ?
Co prawda, sporo widoków mnie ominie, bo nie sposób będzie zwiedzić wys, tak, jak to Wy uczyniliście... Ale jakas mamiastka klimatów by była :D


Ale z drugiej strony jest mnóstwo miejsc, które można zobaczyć tylko od strony morza.
Pozdrawiam
ines
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2304
Dołączył(a): 20.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) ines » 17.08.2009 21:45

Rzeczywiście Sanotorini dość tłoczna...relacja naprawdę warta uwagi..cały czas podróżuje z wami :)
Pozdrawiam
ally
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2037
Dołączył(a): 24.02.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) ally » 18.08.2009 08:43

KOL. Twoje relacje są niesamowite!!!
Taka wyprawa to marzenie - ale napewno logistycznie bardzo wymagająca, wiele trzeba ustalić przed wyjazdem,stąd Twoje namiary sa bezcenne ... może kiedyś się uda taki wyjazd.
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 18.08.2009 14:01

ally napisał(a): .....logistycznie bardzo wymagająca, wiele trzeba ustalić przed wyjazdem....


Dzięki Wszystkim, fajnie, że się podoba.

Fakt, że trochę tych godzin przed komputerem trzeba było spędzić, ale planowanie samo w sobie sprawia dużo frajdy, a jaka satysfakcja jak później na miejscu wszystko "siada". :D
Pozdrawiam Serdecznie
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4193
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 18.08.2009 15:26

Podróż z Wami jest niesamowita.

Zawsze się zastanawiałam dlaczego moja przyjaciółka zawsze powtarza: moje boskie Santorini :roll: Jest piękne i warte zobaczenia ale jak widać ma też swoje minusy...tylko czy tak nie jest w zasadzie wszędzie?
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Greckie Cyklady przez Bośnię, Czarnogórę, Albanię, Macedonię - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019