Dla mnie te ekranizacje dają możliwość konfrontacji tego, co sobie wyobrażałem kilkadziesiąt lat temu z wizja reżysera. Nie do końca się pokrywają, ale przywołują wspomnienia.
Ci, którzy najpierw obejrzeli film już nie mają tej możliwości, żeby wyrobić sobie o książce samodzielną opinię, a tym bardziej nie są dziś w stanie zmieścić sobie tej pozycji w natłoku podobnie brzmiących koszmarków.
Hobbit, Silmarillion, Władca pierścieni w momencie konfrontacji ze standardowymi lekturami czasów, gdy wizyta w bibliotece czy księgarni była taką sama codziennością, jak dziś posiadanie telefonu przy sobie dawały nieporównywanie większa przyjemność niż najdroższa nawet współczesna gra na najdroższym ajpadzie.
To se ne vrati i uważam, że pod tym względem dzisiejsza młodzież jest strasznie ułomna.
Właśnie dziś się zastanawialiśmy, co oni pozostawią swoim wnukom? Pendrajw?
Ja mam książeczki do nabożeństwa po swoich pradziadkach.
I pożółkłe, unikatowe, zdjęcia. Pożółkłe. Nie z filtrem sepia

.png)
.png)

.png)
.png)
.png)