Wyspę zamieszkiwały plemiona Iliryjskie, potem była tu kolonia grecka, swoje letnie wille mieli bogaci Rzymianie... Nic nie zostało z tamtych czasów. Pierwszy pisany dokument wzmiankujący Susak to kronika wenecka Ivana Đakonina z 844 r, w której wyspę nazwano Sansagus -od greckiego słowa
sansegus oznaczającego oregano ( i z tego powodu szkoda, że tak krótko byłam na wyspie, może trafiłabym na pachnące ziółka?). W roku 1071 wyspa została własnością benedyktynów, którym oddał ją chorwacki król Krešimir. W 1267r. przeszła pod władanie Republiki Weneckiej i tak było przez wiele lat, aż do 1797 r. No a potem burzliwe lata w historii: Napoleon, Austro-Węgry, Włosi , Niemcy, Jugosławia i wieloletnia izolacja wyspy... I masowa emigracja mieszkańców do Ameryki - dziś zostało około 200 osób, a było ich niemalże dziesięć razy więcej. W całym miasteczku jest co prawda około 680 domów, ale większość z nich nie ma stałych mieszkańców, służą jako domy letniskowe.
Obie części miasteczka połączone są ze sobą schodami. Przy podchodzeniu trafiam na główne schody (dróg z dolnej do górnej części Susaka jest kilka), prowadzące do ruin dawnego opactwa i stojącego w ich pobliżu kościoła.
Ale zanim wejdę do świątyni, nie mogę się oprzeć

widokowi, jaki u szczytu schodów otwiera się na Donje Selo i portową zatoczkę.
Na końcu schodów znajdują się ruiny dawnego benedyktyńskiego opactwa

ale nie ma czego zwiedzać, tak niewiele zostało... W związku z częstymi napadami przez piratów, mnisi zbudowali tu w XII w. małą twierdzę, ale po przejęciu władzy na wyspie przez Wenecjan, zaczęła ona niszczeć i w zasadzie jest to ruina już od XIV w.
Najważniejszym zabytkiem na całej wyspie jest kościół św. Mikołaja.
Kościół sv. Nikole jest

otwarty (tylko boczne wejście), chociaż wokół pusto i cisza aż dzwoni w uszach. Nie zrobiłam fotki od strony wejścia ....
Świątynię zbudowano w 1770 r. (ale do budowy wykorzystano materiały ze zrujnowanej siedziby benedyktynów) w tym samym miejscu, gdzie znajdował się kościół dawnego opactwa. Dawne czasy pamięta zabytkowy ogromny krucyfiks, umieszczony na jednej ze ścian wewnątrz świątyni. Krzyż zwany Veli Bouh datowany jest na XII wiek . Legenda głosi, że został on wyrzucony przez morze na plażę Bok (w tej zatoczce, co to reszta się w niej kąpie, jak ja sobie zwiedzam) z wraku jakiegoś statku. Mieszkańcy wyspy zawiesili krzyż w swym kościele i ot tej pory

nie można go stamtąd wynieść, bo ... nie przechodzi przez drzwi.
Wewnątrz zrobiłam tyko jedno zdjęcie, na którym zabytkowy krucyfiks

nie jest niestety widoczny.