.Dzięki za Wasze słowa pocieszenia.
To już tydzień, odkąd jestem na emeryturze. Zmieniło się sporo, bo nie muszę wstawać rano. Ale jak to w życiu bywa, coś co kiedyś było marzeniem, teraz nie cieszy. I tak budzę się o 6:30, patrzę na zegarek i próbuję dalej spać. Nie zawsze się udaje usnąć ponownie, szczególnie podczas tych upałów. Muszę przywyknąć do nowej rzeczywistości.
maslinka napisał(a):Gosiu, będziesz miała dużo czasu na pasje i podróże

Rozumiem mieszane uczucia, ale emerytura na pewno może być bardzo ciekawa.
I tego się trzymajmy.
te kiero napisał(a):U Ciebie takie wyjazdy, że ja już myślałem, żeś na emeryturze
Musiałam wybrać urlop przed emeryturą

.
Marlowe1994 napisał(a):Wiele zależy od tego, czy czekałaś już na emeryturę, miałaś dość pracy. Jestem przekonany, że człowiek powinien robić w życiu wyłącznie to, co sprawia mu satysfakcję. Będąc na emeryturze, jest szansa na takie życie. A takie życie, to zdrowa głowa.
Mam nadzieję, że z moją głową jest wszystko w porządku

.
piekara114 napisał(a):Pamiętam jak niedawno moja mama przechodziła na emeryturę, 7 lat po osiągnięciu wieku emerytalnego. Wcześniej nie chciała, bo "mam mobilizację do codziennego wyjścia, większego zadbania o siebie, pracy głowy na różnych poziomach, przyswajania nowej wiedzy itp.". Nie bardzo to rozumieliśmy... Odchodząc na emeryturę mając 67 l. wiedziała, że to jest ten moment. Z kolei koleżanka z pracy odeszła zaraz po 60-tce, ostatnie dwa lata odliczała dzień w dzień do tego dnia i świętowała prawie przez tydzień.
Osobiście też bym miała jak Ty mieszane uczucia, bo jednak fajnie mieć ten pstryk, że trzeba coś zrobić, coś co mobilizuje w zwykłej codzienności... Nie da się podróżować 365 dni w roku....
Ja przeciągnęłam przejście na emeryturę o 4 lata i gdyby nie galopujące zmiany w mojej firmie, to zapewne pracowałabym jeszcze do lutego 2027 roku (taki był plan). Ale w pewnym momencie przyszło takie zniechęcenie, że powiedziałam dość. I nie żałuję tej decyzji. Jest fajnie, mogę robić co chcę i żyć według swojego zegarka.
Natomiast mój dylemat "cieszyć się, czy smucić" wynika z odczuwania upływającego czasu. Cieszę się, że przeszłam na emeryturę, ale jednocześnie się smucę, bo pokazuje to, że jestem coraz starsza. Jest to oczywiście nieuniknione, bo czasu się nie zatrzyma.
piotrf napisał(a):Gosiu ,

witaj w klubie
piotrf napisał(a):Każdy jest inny , dla każdego ten czas znaczy coś innego , ale jedno jest wspólne - nie muszę chodzić do pracy zarobkowej jeżeli tego nie chcę
Masz mnóstwo czasu wolnego - pozwól mu płynąć , gdy Ci się to znudzi wstań i rób to , co Ty chcesz
Tak właśnie staram się robić, ale to chyba jeszcze za wcześnie na docenienie tych możliwości.
piotrf napisał(a):Co do mobilizacji - budzę się nadal o 5:00 i często zaczynam dzień właśnie o tej porze ( chyba że pogoda

zmusi mnie do drzemki , z czego nie robię problemu ) , przeznaczam znacznie więcej czasu na to , żeby o siebie dbać , spaceruję codziennie około 10 km ( bywa , że ponad 20 ) , realizuję bez pośpiechu te możliwe do realizacji ( z uwagi na wiek

) plany i cieszę się każdym kolejnym dniem planując kolejną wycieczkę .
Mam nadzieję na podobne podejście do czasu płynącego podczas przebywania na emeryturze.