Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Chorwacka przygoda po raz drugi...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 29.11.2007 15:00

Dla tych co już czytali początek 1 maja - dopisany został wątek z policją, więc przeczytajcie na stronie 8 pierwszy odcinek. :lol:
I jeszcze chciałam dodać takie małe moje wnioski odnośnie Korculi. Miasteczko piękne, ale nadaje sie tylko do zwiedzania. Jest strasznie drogie (jedzenie) w porównaniu z lądem, więc nastepnym razem jak bedziemy w Korculi, obiad pewnie zjemy w Orebicu. Bo róznica 40 kun na jednej potrawie to sporo. :roll:

A ten 01.05 był pełen śmiechu, niesamowitych wrażeń i miłych wspomnień.... 8)
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 29.11.2007 15:09

witki napisał(a):...
Obrazek
...

Hehe :D rok temu przy tej samej armacie :D
Obrazek

Pozdrav :papa:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 29.11.2007 15:13

Leszek Skupin napisał(a):Hehe :D rok temu przy tej samej armacie :D Pozdrav :papa:


Nie do końca, bo ty masz fotkę przy tej małej armacie...

a my przy dużej.... :wink:
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 29.11.2007 15:24

Akurat na wielkość nie zwracałem uwagi :lol: nie mam kompleksów ;) :lol:
Dziadek Maciek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5012
Dołączył(a): 31.01.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dziadek Maciek » 29.11.2007 16:04

Też byliśmy przy tej armacie., przełom września i pażdziernika 2005.
Obrazek
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 29.11.2007 16:42

02.05
Dziś też szykował się ciekawy dzień, z małym zwiedzaniem, ale również z chwilą relaksu i odpoczynkiem.
Rano jak zwykle ja pierwsza wstałam, spacer z psem w okolicy domu, jeszcze udało złapać mi się dziewczyny, bo Ania zawoziła Zuzę do Drvenika, potem papierosek i wołanie reszty na śniadanie. O 9 byliśmy gotowi, żeby Plumek zawiózł nas również do Drvenika, bo dziś mamy fishpicnic razem z Suzi i jej grupą polaków. Dotarliśmy na miejsce o czasie i po chwili razem z rozbawioną grupą siedzieliśmy gotowi na rejs w łodzi. Fidżi oczywiście wzbudziła duże zainteresowanie i zaczęło się głaskanie psa.
Po chwili ruszyliśmy w strone półwyspu Peljesac (gdzie byliśmy wczoraj) do Trpanja - tam nas jeszcze nie było. Na statku była rakija, wino czerwone i soki bez ograniczeń. Ponieważ mieliśmy dziś kierowcę w postaci Plumka to każdy się chętnie napił. Przed 11.00 byliśmy na miejscu. Tam Zuza dała czas wolny grupie do 13.00 i razem z nami poszła szukać rzymskich mozaik.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po drodze zwiedziliśmy kościół Matki Boskiej Karmelitańskiej, gdzie znajduje sie renesansowy ołtarz. Potem poszliśmy w stronę starego cmentarza i doszliśmy kawałek dalej, gdzie znaleźliśmy piękną, prawdopodobnie rzymską budowlę. Z tamtąd udaliśmy sie na cmentarz, ale niestety tam mozaik nie znaleźlismy. Nie mieliśmy juz dość siły, aby wspinać sie po długich schodach, więc odpuściliśmy sobie mozaiki. Jak to sie mówi - następnym razem....

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Jedyne co znaleźliśmy to bardzo duże szyszki, które sie spodobały Fidżi.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy wróciliśmy do portu poszliśmy na kawkę i czekaliśmy na pyszną rybę, która powoli smażyła się na statku. Udało nam sie zjeść przed całą grupą i potem na spokojnie jedząc lody odpoczywaliśmy w porcie.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy już cała grupa zjadła odpłyneliśmy z Trpanja i popłyneliśmy w kierunku wyspy Hvar. Kolejnym portem był Sucuraj. Tam również czas wolny, więc udaliśmy się w kierunku naszej ulubionej latarnii widocznej z Zivogosce. Zuza tym razem została, bo już nie chciało jej sie spacerować i czekała na nas w kawiarni.


ObrazekObrazekObrazekObrazek

W okolicy latarni pospacerowaliśmy sobie i staraliśmy sie umiejscowić Zivogosce po drugiej stronie morza. Udało nam sie to, co widać na zdjęciu. Potem spacerkiem wróciliśmy do miasta i do Zuzy.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy doszliśmy do niej to posiedzieliśmy sobie przy kawce i pepsi i relaksowaliśmy się. Jeszcze teraz nie było sporo ludzi w miasteczku to i cisza była. Gdy nadszedł czas odpłynięcia wszyscy udali sie na statek i wypłynęliśmy w stronę Drvenika. Na miejscu byliśmy koło 18.00. Tam czekała już na nas Ania.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Dojechailśmy do Zivogosce i pare minut później Ania pojechała do Zuzy do Drvenika. Zdecydowaliśmy więc, że my podjedziemy do Makarskiej do Konzuma na małe zakupy i potem na ciacho. Tak też uczyniliśmy.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po pysznych ciachach i gorącej czekoladzie jeszcze na krótki spacer promenadą i zaraz potem wróciliśmy do domu. Dziewczyny już były to i jeszcze udało nam sie po lampce winka z nimi napić i podziwiać piękną poświatę księżyca w wodzie. Jutro czeka nas kolejny dzień wrażeń, to nie siedzieliśmy długo.

ObrazekObrazekObrazekObrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9074
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 29.11.2007 20:33

Widać, że odpowiednio :wink: wykorzystujesz zwolnienie chorobowe - no i że czujesz się zdecydowanie lepiej niż wczoraj :D, bo dzisiaj to dopiero przybyło 8) relacyjki.
Zdrowiej dalej i pisz Obrazek :papa:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 29.11.2007 20:41

Jutro Dubrownik i jak dam radę to kolejny dzień....
A potem to już z górki i będzie koniec... :(
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 30.11.2007 16:31

03.05
Z samego rana była pobudka i gdzieś koło 7.00 już wyjechaliśmy z Zivogosce w stronę Dubrownika. Chcemy dziś skorzystać z okazji, bo Suzi ze swoją grupą również będzie w Dubrowniku, więc żeby sie za bardzo nie nudziła w czasie wolnym grupy, połazi z nami, wspólny obiad - od razu będzie milej. A i my dołączymy sie do grupy, posłuchamy przewodnika. To znaczy bardziej nam chodziło o Borsuków, bo my już z przewodnikiem w zeszłym roku byliśmy w Dubrowniku. Ponieważ do tej pory pogoda była bardzo letnia, to my w sandałkach i letnich ubraniach jechaliśmy w stronę Dubrownika.
Zatrzymaliśmy sie na parkingu przy Jeziorach Bacińskich, żeby na spokojnie na nie popatrzeć, a nie tylko jadąc samochodem. W sumie to jakieś 20 minut trwał nasz postój. W między czasie bacznie obserwowaliśmy policjanta, który łapał każdego kierowcę jadącego źle. W końcu była kolejka do niego.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po drodze zatrzymaliśmy sie jeszcze w Dolinie Neretwy u "babci" po kolejne drobne zakupy rakiji i dżemu figowego i ruszyliśmy dalej w drogę. Tu zaczęło delikatnie kropić i troszkę sie tym zmartwiliśmy. Robię podczas drogi parę zdjęć z samochodu.

Obrazek Obrazek Obrazek

Przy moście zwalniamy, ale nikt dziś nie chce nas zatrzymać. Jedziemy dalej. Chcieliśmy jeszcze raz zatrzymać się na górze i zrobić sobie kolejne zdjęcia z widokiem na dolinę, ale niestety pada, więc rezygnujemy. Jadąc dalej chmury są coraz ciemniejsze i coraz więcej pada. SMS-ujemy do Zuzy, że pada, a ona nam odpisuje, że w Dubrowniku oberwanie chmury. Jednak doszliśmy do wniosku, że nie przekładamy wyjazdu, zobaczymy co i jak będzie na miejscu. Niestety potwierdziły się słowa Zuzy i jadąc do Dubrownika było widać te ciemne chmury, no i ten straszny deszcz po drodze. Martwiło nas tylko jedno - nasze bose stopy w sandałkach.
Pierwszym planem w Dubrowniku był wjazd na wzgórze Srd. Teraz przed wyjazdem szukałam informacji na forum gdzie jest droga w górę i udało nam sie wedle wskazówek dojechać samochodem na sam szczyt. Bardzo wszystkim dziękuję za pomoc. Tam też szybciutko wyskoczyliśmy z auta i podbiegliśmy pod starą kolejkę, gdzie nie padał na nas deszcz. Mogliśmy popatrzeć na miasto z góry, żałujemy tylko że w tą deszczową pogodę nie było ładnych widoków na morze i okolice.

ObrazekObrazekObrazek

Zjechaliśmy ze wzgórza i skierowaliśmy sie w stronę miasta. Zaparkowaliśmy samochód na tym samym miejscu, gdzie w zeszłym roku, jak byliśmy razem z dziewczynami w październiku. Deszcz przestał padać, więc sie ucieszyliśmy, że może będzie lepiej. Czekała nas teraz droga schodami w dół w stronę bramy Ploče. Po wejściu do miasta udaliśmy sie w stronę jakieś przytulnej restauracyjki żeby zjeść śniadanko i napić się ciepłej herbatki. Niestety nie wpadliśmy na pomysł, żeby zabrać ze sobą parasolkę z samochodu, za to statyw wzięty.:-)

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po śniadanku (pyszny omlecik z szynką) znów skontaktowaliśmy się z Zuzą i umówiliśmy przed bramą Ploče po 12.00. Udaliśmy sie tam i Borsuki z Michałem dołączyli do grupy, a ja z Fidżi i Zuzą powoli szłyśmy za nimi. Była bardzo miła Pani Przewodniczka, więc można było dowiedzieć sie ciekawych rzeczy. Nawet to, że deszcz padał raz mocniej raz słabiej nam nie przeszkadzał. Jednak jak grupa gdzieś wchodziła to ja z psiną zostawałam na zewnątrz i grzecznie sobie czekałyśmy. Trochę żałowaliśmy, że w dniu dzisiejszym Dubrownik przywitał nas deszczem. My co prawda byliśmy tu jak słońce świeciło, ale Borsuki nie. Jak to się mówi - następnym razem... Grupa poszła do Klasztoru Franciszkanów, a my z Fidżi starałyśmy się w tym czasie uchronić przed deszczem. Bo on raz padał raz nie, tak jakby nie mógł sie zdecydować. Potem z całą grupą szliśmy w stronę wieży zegarowej, po drodze oczywiście słuchając opowieści pani przewodnik o historii Dubrownika.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Doszliśmy do ratusza i tam trzeba było się znów chować, bo teraz bardzo mocno zaczęło padać. My stałyśmy przy kościele św. Błażeja, a grupa w okolicach wieży zegarowej. Nie wspomnę jak nasze stopy czuły się w ten deszczowy dzień.... Gdy już znów deszcz sie uspokoił skierowaliśmy sie w stronę katedry Wniebowzięcia NMP, gdzie cała grupa weszła do środka, a my z Zuzą na zewnątrz starałyśmy się przestraszyć gołębie za pomocą Fidżi, ale one jakieś leniwe były. Uśmiałyśmy się co nie miara. Po zakończeniu zwiedzania z panią przewodnik Zuza dała czas wolny swojej grupie i poszliśmy w piątkę na wspólny obiad, na nasze ukochane kalmary w panierce.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po wspólnym obiadku Zuza na jakiś czas się od nas odłączyła, ale umówiliśmy sie na wspólną kawkę. W międzyczasie przeszliśmy przez Stradun, po drodze nie rezygnując z lodów. Deszcz przestał padać to i lody nie zmokną. Udaliśmy sie w stronę studni Onufrego i tam poszliśmy wąskimi uliczkami przez klasztor Klary w górę miasta. Idąc tak sobie w pewnym momencie wyszła starsza pani z mieszkania z talerzem w dłoni, z którego leciała para. Fidżi od razu zaczęła wąchać a miła pani odkrywa ściereczkę i nas częstuje. Na talerzu były cieplutkie, pyszne naleśniki z jeszcze pyszniejszym dżemem własnej roboty. Strasznie głupio nam było, ale pani nalegała no to poczęstowaliśmy sie. Mniam mniam.... ta Fidżi to zawsze coś dobrego nam wyniucha...

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Przeszliśmy obok murów miejskich i doszliśmy do klasztoru Jezuitów, potem w dół zeszliśmy, kierując się w stronę wieży zegarowej. Tam kawałek dalej umówiliśmy się z Zuzą na kawkę. Poszliśmy w jakąś boczną uliczkę i na chwilkę usiedliśmy. Zuza po kawce już wracała z grupą, bo jak to na takich wycieczkach - zaczęli marudzić, że im zimno. My zdecydowaliśmy, że jeszcze zostaniemy. Gdy pożegnaliśmy się z Zuzą poszliśmy teraz w drugą część miasta, znów pod górę. Deszcz dalej nie padał, to mogliśmy spacerować. Chcieliśmy zostać do wieczora na nocne zdjęcia.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy tak sobie chodziliśmy, to niestety znów zaczęło kropić i doszliśmy do wniosku, że dziś nam nie dane nocne zdjęcia w Dubrowniku, że powoli nasze stopy czują zimno i chyba pora wracać. Tak więc na spokojnie zeszliśmy w dół i skierowaliśmy się w stronę samochodu. Znów trzeba było po schodach wchodzić. Fidżi ledwo już szła. Doszliśmy do auta i wszyscy byli zadowoleni, że nareszcie będzie ciepło w stopy. Po drodze jedynie zatrzymaliśmy się przy moście, bo znów przestało padać, ale nie zdecydowaliśmy o powrocie. Już nam ciepło było w aucie to i tylko wyskoczyliśmy na chwilkę do zdjęcia i dalej w drogę.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Jak dojechaliśmy do domu, to każdy najpierw wskoczył pod ciepły prysznic i ciepło sie ubrał. Potem zjedliśmy rosołki Amino, żeby w brzuszku było ciepło. A potem na rozgrzewkę winko w barze i w końcu przyszła pora na spanie. Dubrownik pomimo deszczu bardzo spodobał się Borsukom, mają pretekst aby przyjechać tu ponownie... :wink:
Ostatnio edytowano 29.09.2010 22:52 przez witki, łącznie edytowano 1 raz
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9074
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 30.11.2007 18:44

Wycieczka po deszczowym Dubrovniku też ma sporo uroku, chociaż niewiątpliwie piękniej jest, jak nie pada :) .

Dwa lata temu generalnie trafiliśmy na lepszą pogodę, ale ulewa też nas nie ominęła.Obrazek
Nic dziwnego, że jak taka pompa przeleci co jakiś czas przez stare miasto, to potem Stradun Obrazekjest taki czyściutki :D . Sprawdziliśmy to 8) chodząc przez większość dnia na bosaka.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 30.11.2007 19:15

No u nas na szczęście aż takiego oberwania nie było, takimi strumieniami sie woda nie lała.... :wink:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 11.12.2007 19:44

04.05
Od samego rana padał deszcz. Nie tego spodziewaliśmy sie po majowym weekendzie, ale i tak dobrze, że dopiero pod koniec naszego pobytu się rozpadało. Jednak Dubrownik w deszczu to nic rewelacyjnego. :cry:
Śniadanie zostało zjedzone wspólnie z Anią w barze, bo tam nie padało i zmieściło się nas pięcioro plus Fidżi oczywiście. Na tarasie trochę wiało i mokro było. Po śniadanku na spokojnie gra w karty, aż tu nagle - wypogodziło się. Deszcz przestał padać, chociaż jeszcze zostało trochę chłodu.
Zdecydowaliśmy się na spacer w stronę kampingu, co by nie siedzieć non-stop w pokoju. Ania pojechała po Zuzę i coś załatwić w Makarskiej, więc zamówiliśmy u niej ciacha. A my po nałożeniu na siebie ciepłych rzeczy ruszyliśmy na spacer.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Trochę wiało i były fale na Jadranie. Ale nie przeszkodziło to nam w szukaniu skarbów między kamieniami. Udało nam się dojrzeć małego krabika, a potem dalej na kampingu jeszcze parę innych zwierzątek.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Doszliśmy do porciku na terenie kampingu, chwilę tam postaliśmy i popatrzyliśmy na fale. Wtedy Michał stwierdził, że już nie jest tak zimno i on wraca, co by poszaleć na falach na Explorerze... No to wróciliśmy wszyscy. My w kurtkach, zapięci po szyję a mój małżonek na pontonie zmaga się z falami. Ubaw po pachy...

ObrazekObrazekObrazekObrazek

W między czasie wróciły dziewczyny i też uśmiały sie widząc Michała na falach. Nie zapomniały o ciastkach dla nas. Ale najpierw był obiad, a potem na deser "pyszności". Zuza wróciła do grupy, a Plumek został z nami. Po ciachach zrobiliśmy sobie w barze wspólne oglądanie zdjęć z pobytu majowego w Cro. Były nasze zdjęcia, Borsuków, Plumka i studentów z Wrocławia, którzy w tym czasie byli w Vila Djenka. Miły wieczór szybko minął. Późnym wieczorem Ania pojechała po Zuzę, bo jutro już wyjeżdża z grupą i trzeba było się z nią pożegnać. Po miłym wieczorze wszyscy udaliśmy się spać. W końcu dziewczyny z rana wstają, bo Zuza wyjeżdża z grupą koło 6.00 :wink:

Obrazek
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 03.01.2008 19:29

Ula dokończyła Majkę to i czas zakończyć moją opowiastkę :wink:
jak żaba pozwoli to jeszcze dziś jeden odcinek wrzucę :roll:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 07.01.2008 14:20

05.05
Z samego rana słyszałam, jak Zuza z Anią pakują się do samochodu i wyjeżdżają. Ostatnie machanie białą chusteczką i pojechały. Poszłam z Fidżi na spacer, a potem jeszcze na chwilkę wróciłam do łóżeczka, bo pogoda nie była z rana rewelacyjna. Jak Ania już wróciła to wszyscy zjedliśmy wspólne śniadanie i zastanawialiśmy się, co dziś będziemy porabiać. Wstępnie to byliśmy umówieni od wczoraj na raffting, ale ani wczoraj ani dziś pogoda do tego się nie nadawała. Tak więc odwołaliśmy go i Ania zaproponowała, abyśmy dziś wybrali się z nią na zwiedzanie Riwiery Makarskiej i paru miejscowości. Ponieważ jutro czeka nas długa droga, bo już wracamy do kraju, to dziś kierowcą jest Ania i mieliśmy okazję pojeździć jej Jeepem. Pierwszą miejscowością była Podgora.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy zjechaliśmy z jadranki w dół do miasta to najpierw udaliśmy się na prawą stronę miasta, gdzie na końcu stoi rozsypujący się hotel z czasów jugosłowiańskich, a potem przechodząc przez centrum miasta poszliśmy w drugą stronę, aż doszliśmy do pomnika syrenki na skałkach.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Tam też każdy mający aparat zaczął pstrykać fotki, i w pewnym momencie okazało się że w tym samym czasie z każdej strony są różne ujęcia tej samej sytuacji. Uśmialiśmy się do łez i po chwili wróciliśmy na promenadę aby udać się na kawkę.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po wypiciu kawki i chwili odpoczynku powróciliśmy do auta i pojechaliśmy w górę pod pomnik mewy. Potem kolejnym celem zwiedzania było Tucepi.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Gdy już udało nam się zaparkować autko, udaliśmy się na promenadę. Widać, że miasto jeszcze przed sezonem, bo pustki niesamowite. Ale tym lepiej dla nas - przynajmniej na spokojnie sobie szliśmy i nie było tłumów nawet na zdjęciach.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Kolejnym przystankiem była Makarska, którą co prawda dobrze znamy, ale jednogłośnie zostało ustalone, że jedziemy na ciacha. Dziś z Anią odkryłyśmy nowe ciastko - karmelowe z prażonymi orzechami arachidowymi. No po prostu bajka....

Obrazek

A wiedząc, że dziś ostatni raz jesteśmy w Makarskiej, to my Witki jeszcze lody na wynos wzięliśmy, co by móc pamiętać ich smak....

Obrazek

Kolejną i zarazem ostatnią miejscowością dziś przez nas zwiedzaną była Baśka Voda. Tam skierowaliśmy się od miasta promenadą w stronę kampingu, kawałek za miastem. Pogoda powoli się pogarszała, więc po długim spacerowaniu wróciliśmy do auta i udaliśmy się w drogę powrotną do Zivogosce. Jeszcze tylko po drodze ostatnie zakupy w Konzumie nas czekały.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy przygotowywać wspólny obiadek, a potem po zjedzeniu zaczęliśmy powoli się pakować. Żal wyjeżdżać, ale co zrobić :cry: Jeszcze wieczorem ostatni wspólny wieczór w barze, tym razem już tylko my, Borsuki i Ania, bo pozostali goście wyjechali. Chwila na plaży, szum morza, no i pora spać. Jutro wcześnie pobudka i wyjazd.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 15.01.2008 13:32

06.05
Na dziś przewidziana była wczesna pobudka, ostatnie wspólne śniadanie z Anią i niestety :( wyjazd.
Zgodnie z planem udało nam się wszystko o czasie załatwić i gdzieś koło 10.00 już spakowani i smutni wyjechaliśmy z Zivogosce Blato. Ania machała nam na pożegnanie...

Ostatnie wspólne zdjęcie podróżników na plaży przed domem...
Obrazek

Zdecydowaliśmy się dziś na tak wczesny wyjazd, bo po drodze chcemy jeszcze Jeziora zaliczyć. My już tam byliśmy, ale Borsuki nie, więc korzystając z okazji również pospacerujemy znów po jeziorach. Tym bardziej, że na jesień nie udało nam się dojść do dużego wodospadu, bo czasu nie było, a teraz jak dojedziemy o czasie to się wyrobimy. Jechaliśmy starą 1, po drodze mijając Knin. Oczywiście nie było czasu na wejście na twierdzę, ale następnym razem to już koniecznie się tam udamy. Ja jak zwykle fociłam chmurki po drodze.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Około 15.00 byliśmy na parkingu przy wejściu nr 2, kupiliśmy bilety i udaliśmy się w stronę kolejki.

c.d.n. :wink:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Chorwacka przygoda po raz drugi... - strona 7
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019