No to dziś o drodze powrotnej

Zdecydowaliśmy się wrócić przez Węgry i Słowację, a nie jak w tamtą stronę przez Słowenię, Austrię i Czechy - bo starszyzna stwierdziła, że tak będzie szybciej a finansowo i tak wyjdzie podobnie. Nie udało mi się ich przekonać, do wyjazdu w inny dzień niż sobota, więc z bólem serca zapakowałam się z samego rana do naszej białej cytryny.
Wyjechaliśmy z Primosten w sobotę, 25.07 około 6 rano. Na początku jechało się super

O 9 przyśniło mi się, że jesteśmy już w domu... 1200 km w 3 godziny! Jakież było moje zdziwienie, gdy otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jesteśmy na autostradzie...
Droga była super, aż do słowackiego Presov, gdzie stał wielki znak z przekreślonym Rzeszowem. Trochę zdziwienia i rozkminy, czy jedziemy dalej... pojechaliśmy. Przejechane kilka km, po czym kolejne przekreślone znaki. Łatwo było zauważyć, że ludzie błądzą i nikt nie wie co się dzieje

Zjechaliśmy na boczek, przyłączył się do nas Pan z Warszawską rejestracją. Wychodziło na to, że nie przejedziemy przez Barwinek, bo nie ma jak do tego Barwinka dojechać. Na dodatek nikomu z nas nie działał internet. Takie miałam szczęście, że parenaście minut wcześniej załadowałam mapę z pomocą Mac'owskiego wifi

Zdecydowaliśmy się jechać na przejście w Muszynie. Pan z Warszawy (w sumie nawet się nie przedstawialiśmy) odpalił mapę i pojechaliśmy za nim.
Wjechaliśmy w jakieś odludne, wiejskie drogi (na szczęście asfaltowe

). Aura nie sprzyjała... wszędzie ciemne chmury. Nagle ulewa, ba, nawet był mini grad! Tata i M. (czyli kierowca towarzysz z autka nr 2) trzęśli portkami, więc od razu zawróciliśmy na główną drogę, rozstając się z Panem z Wwy.
Nawigacje się opamiętały i pokazywały już drogę przez Muszynę. Jedziemy! Po drodze kolejne ulewy i piękny zachód słońca.
Gdy wyjeżdżaliśmy, nawi powiedziała że będziemy w domu na 20. Dojechaliśmy o 23:30. Ale dojechaliśmy!
Czy dużo ludzi w tym roku w Primosten? hmm... porównując z Makarską, gdzie byłam w tamtym roku to nie

Ale w porównaniu z Makarską, to chyba tylko w dużych miastach jest więcej ludzi?
Jak dla mnie ludzi było w sam raz - nie było problemu ze znalezieniem fajnego miejsca na plaży, nie było ogromnych kolejek (do czegokolwiek), było nieco "turystycznie", ale wciąż bardzo fajnie
Mam w planach wrócić kiedyś do Primosten, ale już w innym gronie
Napiszę tu jeszcze o tym co polecam i takie małe podsumowanie. Postaram się jeszcze dziś!
Miłego dnia
