Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 14.02.2008 13:48

marsylia napisał(a):Witki ja chyba coś przegapiłam - wielkie gratulacje :!: (przepraszam, że w tym wątku :oops: )


Noooooooo, tyle czasu cię nie było, że nie jesteś na bieżąco :wink:
zobacz sobie np. tu:
https://www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=17647&postdays=0&postorder=asc&start=135
Ostatnio edytowano 14.02.2008 14:00 przez witki, łącznie edytowano 1 raz
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11903
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 14.02.2008 13:50

MAPA napisał(a): I do tego pies, niedawno przygarnięty z ulicy ...



WITKI :D - nie tylko WY macie psa :lol: :lol: :lol:

Pozdr :D
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 14.02.2008 13:52

kulka53 napisał(a):
MAPA napisał(a): I do tego pies, niedawno przygarnięty z ulicy ...



WITKI :D - nie tylko WY macie psa :lol: :lol: :lol:

Pozdr :D

ups, coś przeoczyłam :oops:
szukałam i znaleźć tego nie mogę... :(
zet
Podróżnik
Posty: 19
Dołączył(a): 02.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) zet » 14.02.2008 13:58

nic mi się nie pomyliło to dotyczy rodziny PAP-a wy o ile się nie mylę jesteście przy nadzieji a MAP-a planuje 3 , nie ma prawa jazdy i ma przygarniętego psa więc nie wiem dlaczego mnie ubijacie ?
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 14.02.2008 13:59

MAPA napisał(a):I do tego pies, niedawno przygarnięty z ulicy ...


uff, znalazłam...
sorry dla zet-a za moje niedoczytanie i błędne informacje... :oops: :oops:
pytanie tylko, czy będą podróżować z tym psem :?:
marsylia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 882
Dołączył(a): 19.07.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) marsylia » 14.02.2008 14:00

:oops: :oops: :oops: przepraszam...zet
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 93293
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 14.02.2008 14:33

Dziewczyny, czytać jak "zet" dokładnie :la:
bo PAP da wam burę, jak tu wpadnie :wink:
zet
Podróżnik
Posty: 19
Dołączył(a): 02.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) zet » 14.02.2008 15:42

witki
nie mam pojęcia czy oni będą podróżować z psiną ale wy napewno tak
pamiętam dyskusję czy zabierać na urlop psa czy nie o ile pamiętam macie dużego czarnego a ja małego czarnego i też jeździ z nami
pozdrawiam
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.02.2008 15:52

marsylia napisał(a): no i wpadłam jak śliwka w kompot :P(znowu) , dzisiaj w pracy za dużo nie zrobiłam, ale za to czytam 11 dzień Waszej wspaniałej wyprawy. Relacja jest fantastyczna :!:. Chciałoby się ją pochłonąć jednym ciurem właśnie :wink:. Naprawdę masz "lekkie pióro" jak to się mówi i o tej książce to powinieneś pomyśleć na poważnie :D . Miło jest wrócić do miejsc, gdzie się było...


marsylia,

Dzięki wielkie za wyrazy uznania względem relacji :D ...

O książce myślę na poważnie, ale wpierw chcę skończyć pisanie relacji :) ...

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.02.2008 16:09

Janusz Bajcer napisał(a): ... bo PAP da wam burę, jak tu wpadnie :wink:


Witam Wszystkich,

Bury może nie dam :lol:, ale fakt, że znacznie odbiegliśmy od głównego tematu 8O :D :) ...

Pies Misiek jest zdecydowanie nie samochodowy, nawet wypad do weterynarza to wielkie przeżycie dla niego, więc raczej będzie się go 'żeniło' z którąś babcią (patrząc z perspektywy Lenki i Jasia :lol:) na okres naszego wyjazdu, co by nie robić mu zbędnego stresu lokomocyjnego :roll: ...

Trzeci potomek jest istotnie w planach :D, ale 'okienko transferowe' jest jeszcze jakiś czas przed nami, więc nie martwcie się drodzy Czytelnicy :papa:, relację zdążę ukończyć nim się trza będzie i za ten projekt zabrać :lol: :lol: :lol: :lol: ...

Co do pomaganie Małżonce mej przy młodzieży obecnej czy przyszłej, to bez wdawania się w szczegóły powiem tyle, że życzyłbym wszystkich matkom aby ich partnerzy tak im pomagali 'przy dzieciach' jak czynię to ja :roll: :D ...

Pozdrawiam,

PAP
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 14.02.2008 16:22

PAP napisał(a):...
O książce myślę na poważnie, ale wpierw chcę skończyć pisanie relacji :)...

A będzie jakiś wieczór autorski :?: :oops: bo ja chcę z autografem :P :lol:
zet
Podróżnik
Posty: 19
Dołączył(a): 02.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) zet » 14.02.2008 16:34

to są tylko małe żarty - czekając na dalszą relację
A tak na serio - myślę że musicie być zgraną parą w innym przypadku taka podróż to wielki znak zapytania :?: :?:
a to ja
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4755
Dołączył(a): 18.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) a to ja » 14.02.2008 19:20

PAP napisał(a):(...)O książce myślę na poważnie, ale wpierw chcę skończyć pisanie relacji :) ...

Pozdrawiam,

PAP


Popieram !
Bo uważam, że jeśli ktoś się do czegoś zabiera z takim podejściem jak MAPO-PAPowskie , to "TO" nie powinno skończyć na przysłowiowym dnie szuflady :)

Zresztą ... w wątku przyklejonym do tego działu pisałam o wydaniu ... zbiorku relacji cromaniaków z cro.pl
Ale chwilowo nie mam czasu na zajęcie się tematem.
I ten brak znajomości w drukarni ...

Pozdraviam przy okazji - PAP, wybaczysz :) - WSZYSTKICH piszących relacje.
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 16.02.2008 03:10

Dzień 27

11/10/2007 czwartek

odległość: 60 km

trasa: Saranda - Ksamil - Butrint - Saranda

Obrazek


Poranny widok za oknem każe przypuszczać, że grozi nam całkiem fajna pogoda :D. To się bardzo dobrze składa, bo akurat taka jest nam dziś potrzebna, gdyż oprócz zwiedzania chcemy spędzić trochę czasu na plaży. Powody ku temu są dwa. Raz, że było 'plażowanie' w HR, było w MNE, musi więc też i być w AL :!: :D. Dwa, to ostatnia okazja aby młodzież użyła swojego sprzętu plażowego w postaci wiaderek, grabek i łopatek, który jechał z nami z tak daleka, upakowany w samochodzie pod nogami Lenki. Wkrótce bowiem żegnamy się z morzem i zaczynamy śródlądowy odwrót ku ojczystej krainie i wyborom, w których Jędrek z Romanem będą walczyć o swój parlamentarny byt 8O.

Obrazek

Obrazek


Sarandę opuszczamy koło 10:00 i kierujemy się na południe. Jeszcze wczoraj mieliśmy dylemat gdzie udać się na plażowanie. Jedyna znana nam, z wcześniejszych opisów, plaża w Kakome dostała dość mizerną recenzję od typa, a miejska w Sarandzie, ciągnąca się wzdłuż nabrzeżnej promenady, jakoś nie wydawała się na tyle kusząca, aby ją zaszczycić naszą dłuższą obecnością. Na szczęście podczas wczorajszej wieczornej wizyty w sklepiku z pamiątkami natknęliśmy się na kartki pocztowe ukazujące bardzo ładne plaże na wysepkach Ksamil. Po krótkiej wymianie zdań ze sprzedawcą dowiedzieliśmy się, że znajdują się one na południe od Sarandy i można w ich okolice dojechać drogą wiodącą do Butrintu. I tak mieliśmy w planie się tam udać, więc wybór plaży stał się oczywisty. Dziś, jadąc rzeczoną drogą, pilnie wypatrujemy jakichkolwiek znaków, czy to drogowych czy naturalnych w postaci widoków, które mogłyby nas na owe wyspy naprowadzić. Wcześniej jednak, po lewej stronie drogi, naszym oczom ukazuje się jezioro Butrint, a w nim, wzdłuż linii brzegowej, dziwne instalacje, służące zapewne do hodowli 'czegoś'. Po chwili widzimy, że na wprost nas, skrajem drogi dumnie wędruje stadko kóz dozorowane przez pasterza i jego psa, logicznie zwanego pasterskim :lol:.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Podczas gdy młodzież jeszcze chłonie po doznaniach związanych z widokiem spotkanych zwierząt, po prawej pokazuje się brązowy znak kierujący ku plaży. Zawiera on w nazwie coś związanego z Ksamil, nie zastanawiamy się więc długo i za jego wskazaniem odbijamy w prawo w boczną dróżkę. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, napotkana nawierzchnia to nie kamiory czy dziurawy szuter, a nowy czarny asfalt prowadzący w dół zbocza. Na dole natrafiamy na budynek gospodarczy, towarzyszący kolejnej morskiej hodowli. Nasza dróżka, tu już szutrowa, omija go jednak prawą flanką, i prowadzi do małej plaży położonej kawałek dalej. Dziś, z wyjątkiem dwóch mężczyzn majstrujących coś przy bramie wjazdowej, jest tu całkowicie pusto, więc mamy całą tą przestrzeń wyłącznie dla siebie 8O :D. Nie jest to z pewnością ta plaża, której, w oparciu o widok z pocztówek, szukaliśmy, ale też jest ładna i na nasze skromne potrzeby spokojnie wystarczy. Lenka lgnie do morza, Jasiek o dziwo też. Plaża, zarówno w wodzie jak i poza nią, pokryta jest drobnymi kamykami tudzież bardzo gruboziarnistym piachem. Fali zasadniczo brak, stąd bawię się aparatem w robienie zdjęć tuż nad taflą wody. Czas mija leniwie i gdy młodzież nie wytwarza zbyt dużej ilości decybeli, staramy się delektować ciszą i spokojem tego miejsca.

Obrazek
zjazd na plażę

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
pszczołołap

Obrazek

Obrazek


Na plaży nie można siedzieć wiecznie, stąd 'wyplażowani' na maxa po ... 'godzinie z okładem' ruszamy dalej :lol: :lol: :lol:. Wracamy do głównej drogi i kontynuujemy jazdę na południe. W pierwszym napotkanym malutkim miasteczku, sugerując się widokiem i szerokością jezdni, odbijamy w prawo. Jest to prawdopodobnie Ksamil, ale żadne znaki tego nie potwierdzają, a i nasza mapa nie pozwala mieć pewności. Zabudowa typowo albańska, czyli sporo domów w stanie budowy lub permanentnego niewykończenia. Na prawie każdym widać talerz anteny satelitarnej przymocowany do okna, ściany, lub balkonu, a na dachach wielu znajdują się duże zbiorniki. Zjawisko standardowe, więc już mamy na ten temat pewne przemyślenia. W kontekście permanentnych przerw w dostawie energii elektrycznej, owe zbiorniki służą zapewne do gromadzenia wody, która jest tam pompowana wtedy, kiedy prąd jest. Umiejscowienie ich na dachu, acz na pierwszy rzut oka wydaje się być mocno egzotyczne, ma zapewne swój dwojaki głębszy sens. Po pierwsze, woda zebrana w zbiorniku nagrzewa się w słońcu, więc od biedy da się używać do celów gospodarskich bez dodatkowego podgrzewania. Po drugie, zgodnie z prawami fizyki, będąc na dachu chętnie spływa w dół, dzięki czemu, bez użycia hydroforu, w instalacji hydraulicznej domu wytwarza się ciśnienie wody. Jeżeli uwzględnimy, że w Albanii większość energii elektrycznej wytwarzana jest w hydroelektrowniach, to oczywiste staje się, że wykorzystywanie sił natury w służbie człowieka ma w tym kraju całkiem szerokie zastosowanie 8O :roll:.

Obrazek
domy w budowie i zbiorniki na dachach


Przejeżdżamy przez mieścinę i trzymając się cały czas asfaltu, zaczynamy wspinać się na niewielkie wzgórze nad zatoką. Cały czas mam jednak wrażenie, że tym traktem do Butrint raczej nie dojedziemy. Kiedy kończy się asfalt, to nazywając rzecz po imieniu, śmiało możemy sobie powiedzieć, że zgubiliśmy drogę :roll: :(. Zawracamy, a naszym oczom ukazuje się widok, który do tej pory mieliśmy za plecami. Patrzymy nań i dochodzimy do wniosku, że jednak warto było pobłądzić 8O :D . W dole zbocza, łagodnie opadającego ku wodzie, widzimy sporą zatoczkę oraz kąpiące się w jej wodach niewielkie wysepki. Od razu poznajemy, że to właśnie one były uwiecznione na rzeczonych pocztówkach, widzianych dzień wcześniej. Na oko wygląda, że plażować można zarówno na wyspach jak i na obrzeżach samej zatoki. Dostanie się na którąś z wysp wymaga chyba sprzętu pływającego, acz między wyspą 'środkową' a cyplem połączonym ze stałym lądem widać pasek płytkiej wody, co może oznaczać, że przejście lub przepłynięcie wpław byłoby możliwe :idea: :roll:. Nasza niedawna plaża jest widoczna w oddali na wprost nas, na przeciwległym brzegu zatoki. Całość wygląda dość sympatycznie, więc o ile w sezonie nie zjawia się tutaj dziki tłum plażowiczów, to jest to miejsce warte polecenia.

Obrazek

Obrazek
wyspy Ksamil i Saranda na horyzoncie

Obrazek
Ksamil

Obrazek
Saranda w oddali

Obrazek

Obrazek
nasza plaża :) ...

Obrazek
panorama # 1

Obrazek
kliknij aby powiększyć

Obrazek
panorama # 2

Obrazek
kliknij aby powiększyć


Wracamy do skrzyżowania, na którym zmyliliśmy drogę i z braku innych możliwych alternatyw skręcamy w prawo. Początkowo nie wygląda to obiecująco, lecz po chwili utwierdzamy się, że jedziemy dobrze, gdyż z przeciwka nadjeżdża autokar turystyczny. Jedziemy przed siebie przez jakiś czas aż docieramy do sporego parkingu. Naszą uwagę zwraca grupa kilku nastoletnich chłopców 'urzędująca' na placu. Kiedy wysiadamy z samochodu, dwóch czy trzech podchodzi do nas i łamanym angielskim podejmuje rozmowę. Jej treść zasadniczo sprowadza się do tego, iż chłopcy sprzedają bransoletki wykonane z drewnianych paciorków i koniecznie namawiają nas do ich zakupu. Na moje pytanie skąd są te bransoletki, pada odpowiedź, że sami je robili 8O :lol: :lol:, choć na kilometr widać, że są made in China :lol: :lol:. Takie drobne kłamstewko, ale u mnie i tak mają plusa za to, że nie przychodzą w nastawieniu 'daj' tylko 'kup', a to spora różnica, bo to drugie wymaga już pomysłu i większej przedsiębiorczości. Tu jednak wychodzi ze mnie kolejne zboczenie zawodowe :D, acz równie przydatne jak omawiana już wiele razy logistyka. Stwierdzam mianowicie, że w istniejącej sytuacji trzeba pograć tak, aby maksymalizować korzyści, jakie z ewentualnej transakcji wyniesie każda ze stron. Proponuję zatem chłopakom układ, że o ile oni teraz popilnują naszego samochodu, o tyle ja po powrocie kupię od nich kilka bransoletek 8). Sądząc po minach propozycja zostaje pozytywnie przyjęta. Pada jeszcze pytanie czy mamy coś do picia, czym moglibyśmy ich poczęstować. W odpowiedzi dostają kilka kartoników Lenkowego kakao, które akurat mam pod ręką w bocznej kieszeni drzwi samochodu. Na twarzach pojawiają się promienne uśmiechy, a ja słyszę zapewnienia, że będą patrzeć na samochód. Pożyjemy, zobaczymy ... myślę sobie :roll:.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
oddolna inicjatywa


W kasie, przy bramie wejściowej do parku, kupujemy bilety. Osobny cennik dla Albańczyków, osobny dla Zagraniczniaków :?. Dzieci gratis, a na dokładkę pan kasjer liczy nas w taryfie grupowej, dzięki czemu płacimy dwa razy po 500 ALL, a nie tak jak się spodziewałem dwa razy po 700 ALL, co daje w przeliczeniu około 33 PLN za dwie dorosłe osoby :D. Z biletami dostajemy mapkę terenu parkowego i za jej wskazaniami wyruszamy na zwiedzanie. Poruszamy się po wyznaczonym szlaku w kierunku odwrotnym do kierunku ruchu wskazówek. Pierwszą, i bodajże najbardziej imponującą budowlą, do jakiej docieramy, są ruiny amfiteatru. Małżonka, historyk-hobbysta z zamiłowania, rozgląda się wkoło z dużym rozanieleniem. Mnie się podoba, ale zachowuję zdrowy dystans emocjonalny. Młodzież sprawia wrażenie być nie czuła na wiek i historię tego miejsca, ale spacer po świeżym powietrzu połączony z koniecznością wspinania się po różnych schodach, stanowi dla niej atrakcję samą w sobie :lol:. Wędrując dalej napotykamy na pozostałości innych budowli. Od czasu do czasu mija nas dwóch - trzech turystów, generalnie jednak panuje absolutny spokój i cisza, co ułatwia wczuwanie się w klimat antyczności napotykanej zabudowy. Uwagę zwraca też fakt, że w wielu miejscach ruiny są lekko podtopione w wodzie :(. Wynika to przypuszczalnie z tego, że cały kompleks znajduje się na półwyspie, który ewidentnie przesiąka od spodu za sprawą wód gruntowych.

Obrazek
cennik

Obrazek
amfiteatr

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
panorama amfiteatru ... klikij aby powiększyć

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Powoli obchodzimy teren parku, stopniowo wdrapując się na część półwyspu położoną na wzgórzu. O ile na dole królowały ruiny, tak tu dominującym elementem krajobrazu jest wieżą otoczona murem obronnym. W jej pobliżu znajduje się niewielka ekspozycja, która akurat dziś nie jest dostępna do zwiedzania. Na dziedzińcu rośnie stare, duże drzewo, w którego cieniu można miło odsapnąć. Największym atutem są jednak panoramy na rozległą okolicę, jakie rozciągają się z kilku miejsc widokowych. Dla osób głębiej zainteresowanych Butrintem polecam lekturę tej strony: www.butrint.org

Obrazek
Jasiek odkrywca :D

Obrazek
jedna z bram

Obrazek

Obrazek
amfiteatr widziany z góry

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na tym etapie Jasiek wykazuje oznaki zmęczenia, zwłaszcza że znów popisaliśmy się przesadnym optymizmem w ocenie jego możliwości przemieszczania się o własnych siłach i nie zabraliśmy z samochodu nosidła :(. Dalszą drogę pokonuje więc na rękach, rzecz jasna naszych, nie swoich :lol:. Na szczęście do samochodu nie jest daleko, więc mimo uciążliwości i jego wagi całkowitej, idzie to jakoś wytrzymać. Na parkingu pojazd nasz czeka cały i zdrowy pod czujnym okiem młodych handlowców. Zgodnie z obietnicą przystępuję do zakupu czterech bransoletek. Wbrew pozorom operacja nie jest taka prosta, bo oprócz negocjacji cenowych, które prowadzę bardziej dla zasady niż z poczucia potrzeby ubicia transakcji życia, chłopcy muszą ustalić między sobą, od kogo owe bransoletki zakupię. Wszyscy mają dokładnie takie same, ale wizja zarobku wzbudza wśród nich spore emocje. W końcu ustalają układ proporcjonalny 2:1:1, dobijamy zatem targu i żegnamy się, a my ruszamy w drogę powrotną do Sarandy.

Obrazek


Na obiado - kolację udajemy się do tej samej knajpki co dzień wcześniej, tyle że dziś pogoda jest diametralnie inna, co pozwala na odbycie konsumpcji na świeżym powietrzu, z widokiem na zatokę. Krótki odpoczynek w pokoju i po zmroku wybieramy się jeszcze na spacer promenadą. Podobnie jak wczoraj, ponownie odwiedzamy ten sam sklepik z pamiątkami, celem dokupienia jeszcze kilku drobiazgów. Pan sprzedający, uradowany naszym widokiem, doradza i zachęca, a na koniec obdarowuje Jasia figurką małego zajączka. Niby drobiazg, a cieszy, zwłaszcza, że nie pierwszy i nie ostatni to raz, że widok dzieci wyzwala bardzo pozytywne reakcje wśród napotkanych Albańczyków.

Obrazek


Resztę wieczoru spędzamy na standardowych 'obrzędach' higienistycznych naszej młodzieży oraz na dalszej degustacji piwa Tirana. Ja z mapą w ręku analizuję po raz kolejny jutrzejszą i pojutrzejszą trasę, wciąż rozmyślając o kilka nurtujących mnie pytaniach. Na część z nich znajdę odpowiedź już jutro, ale reszta pozostanie niewiadomą aż do samego końca ...

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 28.02.2009 02:08 przez PAP, łącznie edytowano 2 razy
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 16.02.2008 07:52

Te bransoletki proszę koniecznie pokazać!!!!!!!! :lol: Ja czytam dokładnie relację i na dodatek kobieta jestem! :D Gdziekolwiek nie pojadę, to coś do obwieszenia się muszę sobie kupić :D ( mam nawet kolczyki w kształcie tęczowej Albanii, kupione w Kotorze :lol: :lol: :lol: )

A tak trochę poważniej - w PL to się raczej nie spotkałam z takimi "gratisami". A w AL też w każdym sklepie dostawałyśmy jakiś prezent - nawet jeśli nic nie kupiłyśmy :D Kurka wodna - muszę odnależć szałowe - hehe - kolczyki, jakie nam podarował pan ze sklepu w Kopliku - myślę, że też raczej na 100% made in Czajna :lol: :lol:

Pozdrawiam!
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018