Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Balkan Express cz. 2

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 08.09.2005 14:12

kapiszonek - jaki Ty przystojny jesteś!!! I to szelmowskie spojrzenie! ŁAmacz babskich serc rośnie... Całuski - śliczne Serduszko - dla Ciebie!!!

Do maba - fotka (na razie jedyna :-)) przedstawia wyspę-hotel Sv. Stefan. - To za Budwą - jadąc dalej na południe. O ile dobrze pamiętam to jakieś 6 km. Chyba 6 - w każdym razie niedaleko i dobrze widać z drogi.
Zdjęcie tego sv. Stefana jest nawet na okładce ostatniego numeru "Podróży" - nie nasze - hihihi.

Wstęp jednak kosztuje - 6 euro - siedzi pan i kasuje. Można zwiedzać do 19.00 - spacerować wąsklimi uliczkami, wejść do cerkwi. Podobno mają tam swoje apartamenty Claudia Schiffer i Sylwek Stalone (czy jak się ich tam pisze).
My jednak zrezygnowałysmy z tego kosztownego spacerku i nie wiemy ile z uroków straciłyśmy :-). Za to obok można się za darmo poopalać na drobnych czerwonych kamyczkach pobliskiej ślicznej plaży.

A może ktoś w środku, za murami hotelu był?

Pozdrowienia dla wszystkich!
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 08.09.2005 16:48

Jest jeszcz komputer, więc wklejam tekst życząc miłej lektury!

Już poniedziałek 22 sierpnia. W niedzielę wieczorem przeliczyłyśmy jeszcze nasze euro i wymyśliłyśmy sobie wycieczkę nad Jezioro Szkoderskie.
Poranek - budzi nas huk morza - sztorm przy Buljaricy! Ale widok! Wszyscy mieszkańcy trzech kampów, które były w okolicy - na plaży. My też - rozczochrane, nieumyte, ale uzbrojone w aparaty! I tak się wszyscy napawaliśmy widokiem. Krótko. Bo przyszło opamiętanie - co teraz robimy. Jak tu usiedzieć na miejscu z powodu pogody jedynie, po blisko trzech tygodniach nieustannego niemal włóczenia się tu i tam.

Siedzimy sobie więc w namiocie: kawka, chlebuś z chorwackim jeszcze dżemem i czekamy na poprawę pogody. tak koło 10.00 zaczęło się tak jakby przejaśniać (siła sugestii :-)) - baaaaaardzo powoli. Ale w końcu stwierdziłyśmy, że nic nie wysiedzimy i ruszyłyśmy na trasę.

Jak tylko zamachałyśmy na stopa od razu zatrzymał się śliczny niebieski Golf na austriackich numerach - w środku dwóch panów z szerokimi karkami i taaaakimi łańcuchami na nich. Ale wpadłyśmy w panikę! Mówimy jakoś tak na odczepnego, że my do Ulcinja (a chciałyśmy do Sutomore tylko), a oni, że tylko do Sutomore jadą. Ale takeśmy się tych karków wylękały, że bardzo inteligentnie podziękowałyśmy, że to nam nie po drodze.
Dla nie znających tamtej rzeczywistości - stamtąd nie ma lepszej drogi - jadąc do Ulcinja trzeba przez Sutomore...
Chłopaki chyba wzięli nas za wariatki , ale tym razem strach zwyciężył (a potem już nigdy!)
Pojechałyśmy więc do Sutomore po chwili - spoko wozem - Golfem - hehe - i kierowcą wielce milczącym.

A potem pociągiem - za 3 euro i coś tam - za 2 osoby tam i powrót - do Vranjiny nad Jezioro Szkoderskie. Po drodze tunel - 6 km.

Wrażenia z podróży pociągiem - wygodne mięciutkie fotele, tłum ludzi, którzy pomimo napisów Zakaz Palenia, nic sobie z tego nie robili, zadymiając wagon dokumentnie. Ale jak już nawet ja - zatwardziały wróg palenia - przywykłam do tego, więc dało się wytrzymać. Chyba po 20 minutach dotarłyśmy do Vranjiny.
Ale najpierw jeszcze o widokach z okna pociągu - przed tunelem to tak jak na całym wybrzeżu, a za - momentalnie zupełnie inny świat! Cudowne góry - tym razem wyrastające z jeziora (a te kolory! i te nenufary, inne lotosy, czy jak to się tam nazywają te lilie wodne czy co - czescy towarzysze Zawodowca i Jola Michno pewnie od strzału by wiedzieli - no RAJ!). Tory i droga wiodą przez most na jeziorze - reeeeety jak pięknie!

A stacja Vranjina wyglądała tak: ławeczka z dwóch desek i małe zadaszenie. Trochę dalej za nią - napis Vranjina - cyrylicą - znów dziękujemy pani od rosyjskiego.

Ruszyłyśmy do wioski, żeby znaleźć łódkę na wycieczkę po jeziorze. A w wiosce pusto i głucho
Obrazek

- jeden starszy rybak naprawiał sieci w łódce, kozy pasły się na soczyście zielonej trawce, a do brzegu właśnie przybiły łódki, z których wysiadły kobiety z taaaaaaaaakimi karpiami (potem siedziały z tymi skarbami przy drodze, czekając na przejażdżających turystów. Niemcy bardzo chętnie kupowali).

[Obrazek


Podeszłyśmy do jednej staruszki z pytaniem o tę wycieczkową łódkę - pani słabo widziała i tak sobie słyszała. Ale czym prędzej zaprosiła nas do domu - bardzo skromnie, ale miło i przytulnie - na ścianach portrety przodków w takich starych czarnogórskich strojach.

Wyjęła z szafki wielki telefon Panasonic z milionem funkcji, wręczyła notes z telefonami (znów cyrylicą zapisane) i prosiła żeby znaleźć Tichomira (to jej syn). Dziękujemy pani z rosyjskiego - znalazłyśmy Tichomira. On niestety w pracy. Więc staruszka zostawiła nas w domu, kazała czekać, a sama poszła popytać w innych domach. Wyszłyśmy za nią, bo nas ten ogrom zaufania wręcz onieśmielał, ale nas zdecydowanie wróciła, że mamy czekać. I nie podejrzewamy, ze dlatego, żebyśmy nie trafiły do kogo innego, kto by nas zabrał na jezioro...

W tym też czasie wróciła "wypasiona" łódka z poranną wycieczką Rosjan. No i szef firmy wycieczkowej zaproponował nam wyjazd za 20 euro. Tyle samo brali tubylcy i już jakoś polubiłyśmy babcię, więc wolałyśmy poczekać na nią, niż dać zarobić firmie. I po chwili znalazł się młodzieniec, który obwiózł nas po jeziorze i zawiózł do monastyru św. Mikołaja.



Było miło - i te figi przy monastyrze!!!

Obrazek
W drodze powrotnej płynęliśmy kanałem z tymi liliami wodnymi - u nas to chyba chronione i nikt nie miałby odwagi tego zbierać. A tu młodzieniec garściami zrywał nam te kwiatki - choć wcale nie prosiłyśmy - ale to było bardzo miłe. Obfotografowałyśmy, postawiłyśmy potem przy namiocie, ale do Polski już nie zabierałyśmy, bo może na lotnisku w Zadarze byłyby problemy:-). Ale z liliami na tym Jeziorze to nawet tak jakby romantyczne było:-).
Obrazek


Potem odezwały się w nas górskie żądze :-). Wzrok skierował się na pobliską górkę we Vranijinie. Najpierw na szczyt prowadziła nas kozucha - bo tam tylko kozuchy miały swoje ścieżki, ale zrezygnowałyśmy z jej przewodnickich usług i same po takich wertepach skalnych polazłyśmy do góry, słysząc z dołu, z wioski, doping kilkunastu dziecięcych gardeł.

A ze szczytu - taaaaaaaakie widoki na cztery świata strony- za darmo :-).

Zeszłyśmy (koza darła się gdzieś w pobliżu, ale nie umiałyśmy jej zlokalizować) swoim szlakiem w dół wciąż pustej - jeśli chodzi o tubylców -wioski. Była tam tylko kolejna grupa Rosjan, którzy koniecznie chcieli nam zdjęcia robić - że niby takie himalaistki jesteśmy - tylko żebyśmy się jakoś bardziej uśmiechały. A co my? Małpki? Ale te jakieś grymasy milionerom zaserwowałyśmy.

Spędziłyśmy jeszcze trochę czasu z miejscowymi dziećmi, które uczą się w szkole rosyjskiego, więc się tak jakoś historycznie zrobiło. Dzieci nie chciały nas wypuścić, a tu już czas był podejść na tę stacyjkę. Pośród machań i pokrzykiwań na pożegnanie poszłyśmy w końcu łapać pociąg :-).
Po drodze, na nabrzeżu jeziora, w jakimś śmietnisku Wiola wypatrzyła dwie śliczne maleńkie filiżanki - Made in China! No to zabrała na pamiątkę :-) i teraz w Polsce częstuje z nich gości kawą.

Na stacji odnalazł nas niejaki Branko i zaprosił na wycieczkę łódką - no sorrrrrry, ale teraz to już nie było ani kasy, ani czasu... A jak rano szukałyśmy, to nikt się nie nawinął!
Pociąg jadący z Podgoricy zatrzymałyśmy machnięciem ręką i po chwili byłyśmy w Sutomore.

Stąd stopem - czym? Oczywiście VW - ale za to nowym Passatem! Wypasionym, z klimą!!!
Ale wcześniej musiałyśmy pokonać konkurencję w postaci blond-Rosjanek, które nam powiedziały, że już pół godziny stoją. No to ile my ciemnowłose białogłowy będziem tkwić? Oddaliłyśmy się nieco od nich, żeby jednak coś złapać :-). Hehehe - no i... Ma się ten urok osobisty.

I jeszcze machajac, rozpaczliwie wykonywałam przed przejeżdżającymi autami cos takiego jak taniec Dudka - i już po minucie autko stanęło przy nas, a nie przy przyjaciółkach z zaprzyjaźnionego kraju :-). Rosjanki chyba same były w szoku, że my już jedziemy...

Kierowca o głosie i aparycji Danny’ego de Vito był wielbicielem narodowej muzyki serbskiej, dalmatyńskiej i... marokańskiej! Tego też słuchaliśmy po drodze do Buljaricy (nie było mu po drodze, ale machnął ręką i stwierdził, że co za różnica 10 km w tę czy w tę). Ale wcześniej wpadliśmy do warsztatu samochodowego, bo Danny’emu drzwi trochę skrzypiały w tej furze.

Zastanawiamy się czy to jakiś ksiądz katolicki nie był (ale nie dlatego, że miał wypasiona furę :-)), bo na lusterku wisiał katolicki różaniec, a wnętrze było obficie przyozdobione pamiątkami z Medjugorje. I co jeszcze - Danny nawet nie wpadł na to, żeby nas zapytać czy jesteśmy tu same i czy mamy mężów :-). Tym razem nie musiałyśmy więc kłamać.

Dziś koniec. Streszczenie następnego odcinka: kasa się topi, więc jutro będzie emocjonujący stopowo dzień.

A wracając do rzeczywistości - może uda sie fotki wkleić. Się zobaczy. Trzymcie się, pa pa.

P.S.Tak wygląda Jezioro od strony albańskiej:

Obrazek


Obrazek
Ostatnio edytowano 16.09.2005 15:49 przez wiolak3, łącznie edytowano 15 razy
hubi
Odkrywca
Posty: 95
Dołączył(a): 06.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) hubi » 08.09.2005 19:47

No super. Ahh te lilie w kanale i wzgórza wystające z wody naprawdę super widoki zapierające dech w piersiach szkoda, że mam te zdjęcia zrobione zwykłym kliszowcem bo mojej cyfrze wtedy padły baterie, ale jak zeskanuje to coś wstawię. Tak teraz sobie myślę, że w zasadzie ja też mogłem opowiedziec coś o swojej wyprawie, ale to może dopiero jak już Wam i zawodowcowi i paszczakom wyczeripą się opowieści.
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4523
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 08.09.2005 19:56

Hej! Ale Waszą opowieś się czyta!!! :D
A te... no... lilie, były białe, czy kolorowe???

Ale to musiało być romantyczne!!! 8) :D


Piszcie, piszcie, czekam na więcej!!! :)
Pozdrav
Jola
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3461
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 08.09.2005 21:13

No i jest wszystko - romantyczny Czarnogórzec wręczający kwiaty na środku jeziora (i to mojego ulubionego Szkoderskiego), trochę górskich opowieści... czekam niecierpliwie na foty!
Hubi, nie czekaj tylko zapodawaj, szczególnie że na mnie nie zawsze można liczyć :)
pzdr
krakuscity
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 7912
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 08.09.2005 21:24

Pociąg na stopa, o tym pierwszy raz słyszę :D -dobre.


Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy. :)
mab
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 443
Dołączył(a): 27.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mab » 08.09.2005 21:41

Dzieki dziewczyny....za tydzien jade gdzies do Dalmacji i chyba zachacze aby zobaczyc te cudo.:) musze poszperac w necie bo nie wiem gdzie to...
krakuscity
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 7912
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 08.09.2005 22:35

mab napisał(a):Dzieki dziewczyny....za tydzien jade gdzies do Dalmacji i chyba zachacze aby zobaczyc te cudo.:) musze poszperac w necie bo nie wiem gdzie to...


Masz VW-na? Jak tak to zabierz dziewczyny na stopa i Ci wszystko wytłumaczą :lol: .

Pozdrawiam :wink:
mab
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 443
Dołączył(a): 27.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mab » 08.09.2005 23:04

Qrde....nie ma VW... :? wiec chyba nic z tego.... :(
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 09.09.2005 11:35

Dzięki za miłe słówka!!!

mab:
z Dubrownika prosta droga do Budwy a stamtą to 5km! (tam jest tylko jedna droga!)

Hejka Krakus: tak, tak my tez pierwszy raz machałyśmy na pociąg! równolegle z torami biegnie droga, więc siedząc na stacyjce (budce) budziłyśmy powszechne zdziwienie kierowców ( na szczęście chyba nie maszynisty)

Jolu: lilie są białe i żółte, strasznie się męczę, żeby foty zapodać

Zawodowcu: help! powstawiłam, to się miniatury nie otwarły...ble
albo się jeszcze robią białe ikonki z czerwonymi krzyżykami, ble, ble , ble
gratkorn
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 31.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) gratkorn » 09.09.2005 11:47

"A tu młodzieniec garściami zrywał nam te kwiatki"

A my z TWA w "luźnych" o romantyźmie naszych mężów dzisiaj - a tu taaaaka opowiść :!:

Zazdroszczę :lol: i czekam na dalszy ciąg. M.onika
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 09.09.2005 11:56

No, jakoś idzie, jak widać, ale będą takie duże...

To spróbuje dać do galerii
krakuscity
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 7912
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 09.09.2005 12:10

Udało się Wam i są zdjęcie.
Super :!:

Kako je dobro... .

Pozdrawiam :wink:
krakuscity
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 7912
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 09.09.2005 12:10

:wink: (2 x weszło)
mama_Kapiszonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2042
Dołączył(a): 30.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) mama_Kapiszonka » 09.09.2005 12:34

Jeszcze kilka odcinków i romantycznych młodzieńców i z zazdrości forumowiczki zbojkotują ten wątek ;-)
Coraz bardziej podziwiam Was za odwagę! Ale macie rewelkowe wspomnienia!!!
A czytelnicy zmusili skutecznie do poznania tajników obsługi fotek itp. Wyszło na plus ...
Czekam z niecierpliwoscią na topniejący cd ;-)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze relacje z podróży

cron
Balkan Express cz. 2 - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2024 Wszystkie prawa zastrzeżone