Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Zapach lawendy

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45309
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 01.10.2009 08:42

Ania W napisał(a):
SVIBANJ napisał(a):
Ania S jest jednocześnie Anią W a nawet Anią K. Kurcze ,to nie na moją głowę jest :D :D :D


Leszku no nie wiesz?..... Przecież kobieta zmienna jest.....Jak kameleon. :oczko_usmiech:


To Ty za kameleona wyszłaś ? :wink:
Uściski
SVIBANJ
Croentuzjasta
Posty: 374
Dołączył(a): 31.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) SVIBANJ » 01.10.2009 10:20

Ania W napisał(a):
Leszku no nie wiesz?..... Przecież kobieta zmienna jest.....Jak kameleon. :oczko_usmiech:


Wy dziewczyny to macie fajnie a ja nieszczęsny całe życie nazywam sie tak samo... :cry:
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1993
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 01.10.2009 11:18

JacYamaha napisał(a):
To Ty za kameleona wyszłaś ? :wink:
Uściski


:lol: :lol: :lol: No nie Jacku, ale mnie rozbawiłeś..... :lol: :lol: :lol:

Ja też serdecznie pozdrawiam.



SVIBANJ napisał(a):
Wy dziewczyny to macie fajnie a ja nieszczęsny całe życie nazywam sie tak samo... :cry:


Bo my mamy coś z kameleona. :wink:

Pogodnego dnia!!!!!!!
Mdziumka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 392
Dołączył(a): 22.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mdziumka » 01.10.2009 19:44

Dobrze, że już wszystko się wyjaśniło. Najpierw zamieszanie wprowadził Svibanj :lol: , potem Ania W :lol: , na dodatek pojawił się jeszcze jakiś kameleon :lol: :lol: :lol: . Brakuje tylko szpiega z Krainy Deszczowców i będzie komplet :wink: :lol:
Pozdrawiam
Mdziumka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 392
Dołączył(a): 22.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mdziumka » 01.10.2009 22:34

Ciąg dalszy naszej drogi powrotnej do domu

Wjeżdżamy do Sućiuraja i przekleństwa same cisną nam się do ust :twisted:. Kolejka samochodów chcących dostać się na prom jest potężna. Stajemy na końcu baaaardzoooo długiego ogonka :twisted: :twisted: :twisted:
Obrazek


Hvar do końca próbuje nas zatrzymać. Nie udało mu się na campingu, to jeszcze próbuje w porcie. Jemu też trudno spojrzeć prawdzie w oczy :roll:

Nasz samochód jest 95 w kolejce. Mimo, że jesteśmy godzinę przed czasem, już wiadomo, że na prom o 18-ej się nie dostaniemy. Na ten o 19.30 też nie mamy szansObrazek. Kolejny, o 21-ej to już chyba ostatni. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli nocować w samochodzie na wyspie.

Leszek kupuje bilety i dowiaduje się, że być może uruchomią jeszcze jeden prom. Idę z dziećmi poszukać jakiegoś sklepu , kupić coś do jedzenia. Po drodze zaliczamy ostatnie lody, ale dzisiaj, być może na skutek ostatnich wydarzeń, nie smakują mi już tak bardzo :cry: .

Znajdujemy jakiś market, chyba jest to Konzum, ale o tej porze do jedzenia nie można tam nic kupić. Są nędzne resztki warzyw, kawałek żółtego sera i to właściwie wszystko. W bocznej uliczce natrafiamy jeszcze na maleńki sklepik, ale w nim sytuacja jest jeszcze gorsza.

Dalej jesteśmy głodni :twisted: i co najgorsze widoków na jedzenie nie mamy żadnych. Nie mogę oddalić się zbyt daleko, bo przecież mówili coś o drugim promie. W czasie kiedy ja jestem w sklepie, znudzone dzieci pilnują promu.
Obrazek

Wracamy do samochodu. Julia z Filipem chyba nie bardzo przejmują się opóźnieniem, umilają sobie czas zabawą nad morzem.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie byłabym sobą, gdym nie uwieczniła ukochanych przeze mnie psów. Ten widok odrobinę poprawia stan moich nerwów.
Dwa goldeny w barszczu
Obrazek

Drugi prom, jak nie podpływał tak nie podpływa w dalszym ciągu, mimo że cały czas stoi w porcie. Leszek jakoś lepiej sobie radzi ze stresem, a właściwie to wygląda, jakby ta sytuacją zupełnie go nie stresowała. Ja reaguję trochę bardziej nerwowo. Co prawda nie rwę włosów z głowy, ani nie leję łezObrazek, ale skłamałabym gdym powiedziała, że się nie przejęłam.

Za namową Leszka wsiadam z dziećmi na kolejny prom. On zostaje w Sućiuraju jako 15-ty w kolejce. Może przynajmniej w Drveniku uda nam się kupić coś do jedzenia?

Z powodu tego całego zamieszania, aparat fotograficzny został w samochodzie. A miałam zrobić jeszcze zdjęcie, wszystkim znanej latarni morskiej. Dobrze, że zrobiłam je wcześniej i teraz mogę wkleić.

Obrazek

Obrazek

Na promie bardzo wieje, a my oczywiście nie jesteśmy do tego przygotowani. Na szczęście marzniemy tylko troszkę. Na lądzie też wieje, ale jest zdecydowanie cieplej. Ruszamy na poszukiwanie jedzonka. Naszym ostatnim posiłkiem było śniadanie. Marsz jaki grająObrazek nasze kiszki, zagłusza nawet cykady. Knajpek sporo.

Dzieciaki z chęcią zjadłyby pizzęObrazek, ale my potrzebujemy jakiegoś jedzenia na wynos. Myśl o czekającym w Sućiuraju głodnym mężu nie daje mi spokoju. Niestety zaopatrzenie pozostawia wiele do życzenia. Pieczywa na lekarstwo, czegoś na nieistniejące pieczywo również. Jedyne co kupuję to ostatnie 5 (słownie pięć) puszek piwa i jakieś ciastka. Chyba przyjdzie nam żywić się w drodze słodyczami. Co prawda przynajmniej połowa naszej ekipy nie miałaby nic przeciwkoObrazek, dla nich cukierków i ciasteczek nigdy nie jest za dużo... Wizja wieczoru chorwackiego rozmazuje mi się przed oczami....

Ostatni raz przechodzimy wzdłuż sklepików, kierując się w stronę portu. Wiem, że gdzieś tutaj musi być piekarnia, bo w niej Leszek kupował pieczywo jak wracaliśmy ze sv. Jure. Ale gdzie? W momencie, kiedy już jestem prawie gotowa ulec namowom dzieciaków i zjeść coś w pizzeri, dostrzegam upragnioną piekarnię. Mimo późnej pory ( jest około 21-ej) nie dość, że jest otwarta, to jeszcze doskonale zaopatrzona. Kupujemy trójkąty pizzy, słodkie bułeczki no i oczywiście burki. Tak zaopatrzeni udaliśmy się w pobliże portu, rozłożyliśmy nad samym morzem i wreszcie zaspokoiliśmy głód ( a Leszek ciągle głodny).

Jedno dobre, co po ostatnich wydarzeniach mogę napisać o Jadrolini, to to, że chłopaki uwijali się jak w ukropie. Prom przypływał i od razu po załadowaniu ruszał z powrotem.

Leszek przypłynął o 21.30, czyli pół godziny przed czasem. Za nim w Sućiuraju, w dalszym ciągu pozostało jeszcze około 150 samochodówObrazek. Nawet nie wiemy czy wszyscy chętni wypłynęli z wyspy, czy też musieli nocować w samochodach, czekając na pierwszy poranny prom? A swoją drogą ciekawe, dlaczego tylu ludzi ruszyło właśnie w czwartek :roll: ? Może wykombinowali tak jak my, że pojadą wcześniej? Bo przecież wszystkim wiadomo, że cały tłum rusza w piątek. I tym sposobem, to w czwartek nie można było się wydostać z Hvaru. :twisted:

Z czterogodzinnym opóźnieniem ruszamy wreszcie w kierunku domu. Pięć minut przed 22-ą podjeżdżamy pod Konzum w Makarskiej. Biegiem robimy zakupyObrazek, pracownicy sklepu patrzą na nas nieprzychylnym okiem i wcale im się nie dziwię. Kupujemy wszystko to, co zamierzaliśmy ( nie było tego dużo), opuszczamy sklep i teraz już naprawdę udajemy się w drogę powrotną.

Obrazek

Noc była bardzo wietrzna, na autostradzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 40 km/hObrazek. I w tym zawrotnym tempie pokonywaliśmy kolejne kilometry. Około 2-ej zatrzymaliśmy się na parkingu i kierowca uciął sobie 40-minutową drzemkę. Po drzemce wyjechaliśmy znowu na autostradę (na szczęście jedziemy bardzo wolno), a przed maską biegnie nam lis. Chyba był przestraszony i zdezorientowany, bo nie chciał zejść nam z drogi. W końcu zjechaliśmy na lewy pas i dopiero wtedy zostawiliśmy liska za sobą.

Dzieci przespały większość drogi. Padły zaraz za Makarską, na chwilę otworzyły oczy w Budapeszcie i na dobre obudziły się dopiero około 8-ej, już na Słowacji. W podkrakowskiej wsi meldujemy się w porze obiadowej. Tym razem nikt na nas tutaj nie czeka :cry: , ale na szczęście obiadek wieziemy ze sobą aż z Chorwacji. Ostatni słoik domowego mięska, chorwacki makaron i mizeria smakuje wszystkim.

Po przespanej nocy wyruszamy w ostatni etap naszej podróży. W Warszawie oddajemy Julkę stęsknionym rodzicom, wypakowujemy jej bagaże, wszystkie zebrane skarby i jedziemy do domku. W domu czeka na nas eksplozja psiej radości. Psia miłość dwoi się i troi, wszędzie jej pełno. Przez kilka najbliższych dni, Kaprys łazi za nami krok w krok, znowu nie spuszcza z nas oczu. Jeszcze nie wierzy, że wróciliśmy na dobre.

Obrazek

Kolejne wakacje w Chorwacji dobiegły końca :cry: Ale jak już nadmieniła Ania W, wszystko co dobre, szybko się kończy
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11929
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 01.10.2009 23:16

Ale jestem zdziwiona tymi kolejkami w Sućuraju! A myślałam, że to tylko w sobotę się zdarza (zmiana turnusów) i że my właśnie mieliśmy takiego pecha, bo tak sobie głupio postanowiliśmy opuścić wyspę wtedy, co wszyscy.

Też byłam strasznie zdenerwowana i zła, że tak bezproduktywnie tracimy czas w Sućuraju. I chyba mogę powiedzieć, że nie lubię tego miasteczka. Kojarzy mi się z niepotrzebnymi nerwami i nudą. (Jedyne miejsce na Hvarze, z którego mam złe wspomnienia.)

Mdziumko, może i wszystko co dobre... Ale na szczęście już za 10 miesięcy "...znów będą wakacje, na pewno mam rację...", jak śpiewał kabaret OTTO :wink:

Dziękuję za świetną relację :D Dzięki Tobie poznałam miejsca, których nie udało nam się zobaczyć i wróciłam do tych znanych i darzonych sentymentem :)

A może to jeszcze nie koniec? Może "wyczarujesz" jeszcze jakiś "bonusowy" odcinek? :D

Pozdrawiam serdecznie.
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 99334
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 02.10.2009 00:45

Mdziumka napisał(a):Kolejne wakacje w Chorwacji dobiegły końca :cry: Ale jak już nadmieniła Ania W, wszystko co dobre, szybko się kończy


Na wspomnienie wakacji Hvala ti more :D
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 02.10.2009 08:36

Cześć Wam - może zacznę od Waszej eksplozji psiej radości :D która także mnie uwiodła. Fajnego macie Kaprysa, już sobie wyobrażam jak radość zapanowała w domu po Waszym powrocie (Ja tam też jestem "psiarą" i po cichu czekam na dzień, kiedy się złamiemy i kupimy Majeczce upragnionego "pieśka" - bo to taka właśnie eksplozja radości)
A co do kolejki promowej - powiem tyle 8O 8O 8O - pewnie ten pensjonat położony najbliżej promu miał tej nocy pełne obłożenie :wink: :D

I co, myślicie już o przyszłych wakacjach?

pozdrawiam Was serdecznie
:D
SVIBANJ
Croentuzjasta
Posty: 374
Dołączył(a): 31.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) SVIBANJ » 02.10.2009 09:04

maslinka napisał(a):...Ale jestem zdziwiona tymi kolejkami w Sućuraju! A myślałam, że to tylko w sobotę się zdarza ....


My też tak myśleliśmy, stad własnie nasz niezwykle sprytny plan , aby wystartować w czwartek :D Przygoda ta dowodzi,ze nie ma jednak żadnej pewności co do kolejek i korków. Z tego co przeczytałem w Twojej relacji to "Wasza" kolejka była jednak troche mniejsza :D
sroczka66
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2565
Dołączył(a): 25.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) sroczka66 » 02.10.2009 10:13

Mdziumko, już Ci pisałam, że świetna relacja, ale jeszcze raz piszę, bo ją sobie znowu przeczytałam :D

Pamiętaj o "naszym" tajnym planie na przyszły rok..(no wiesz, ten spadochron :wink: :wink:)
SVIBANJ
Croentuzjasta
Posty: 374
Dołączył(a): 31.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) SVIBANJ » 02.10.2009 10:32

Tymona napisał(a):...A co do kolejki promowej - powiem tyle 8O 8O 8O - pewnie ten pensjonat położony najbliżej promu miał tej nocy pełne obłożenie


Mysle,że nie tylko ten :D . Kiedy my podjechalismy w kolejce stało ok 100 samochodów. Mimo ,ze prom pływał nieustannie ,nie trzymajac sie rozkładu, to oczekujacych cały czas przybywało. Kiedy odpływałem (ostatnim ?) promem nadal czekało na przeprawe gruuubo pona 100 samochodów. Jak pisała Mdziumka wszystko co jadalne znikneło ze sklepów i sądzę,że podobnie było z wolnymi miejscami noclegowymi :D
Czesiek63
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 658
Dołączył(a): 20.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Czesiek63 » 02.10.2009 10:37

:) ..witam ja przyjechałem w środę a opuszczałem wyspę w czwartek i w dodatku po sezonie wrzesień bez problemowo pozdrawiam :!:
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1993
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 02.10.2009 11:16

Witam Was serdecznie. :)


No i szkoda, że relacja i wakacje dobiegły końca, ale jak zwykle pozostały piękne wspomnienia.
Nawet nie spodziewałam się, że tyle można spędzić czasu w oczekiwaniu na prom. 8O Pewno jak Ty byłabym lekko poddenerwowana i jeszcze fakt, że nie można było nic konkretnego kupić do jedzenia dobiłby mnie. Już sobie wyobrażam minę Roberta i Karolcię słaniającą się na swoich małych nóżkach. :?

I właśnie to czekanie jakoś odstrasza mnie od spędzania wypoczynku na wyspie. Ale pewno nie jest tak źle. :wink:

A piesek super, powiem to mimo, że jestem kociarą. Widać jak Was kocha i strasznie był stęskniony. :)


Dzięki z wspaniała podróż na Hvar, oby te 10 miesięcy jak najszybciej zleciało. :twisted: Pewno i tak spędzicie na planowaniu......

Gorąco Was pozdrawiam i przesyłam moc pozytywnej energii.!!!! 8)

:papa: :papa: :papa:

Ania.
SVIBANJ
Croentuzjasta
Posty: 374
Dołączył(a): 31.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) SVIBANJ » 02.10.2009 11:30

Ania W napisał(a):...właśnie to czekanie jakoś odstrasza mnie od spędzania wypoczynku na wyspie. Ale pewno nie jest tak źle..


Zapewniam Cię,że nie jest :D . Sporo też zależy od wyspy. W tamtym roku wszystkie nasze wjazdy i wyjazdy z Korczuli odbywały sie "z marszu". Z Hvarem było troszke gorzej ale wiierz mi, kwestia przepraw to naprawde margines.Równie dobrze można by nie jechac do Cro po nasłuchaniu sie opowieści o korkach na autostradach :D

Zarówno Hvar jak i Korczulę mogę polecić Ci z czystm sumieniem, choć sam nie wiem która z nich jest piekniejsza :D . Na ladzie jest oczywiście prawie tak samo pieknie, no ale wiesz...prawie :D
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1993
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 02.10.2009 12:20

SVIBANJ napisał(a): Zarówno Hvar jak i Korczulę mogę polecić Ci z czystm sumieniem, choć sam nie wiem która z nich jest piekniejsza :D . Na ladzie jest oczywiście prawie tak samo pieknie, no ale wiesz...prawie :D


Haha Leszku faktycznie masz rację. Trzeba w życiu iść za ciosem, a nie wymyślać, że będzie tragicznie. Ale już chyba wiesz, że my kobiety mamy taką naturę, że może niepotrzebnie lub potrzebnie ;-) martwimy się na zapas.

Dzięki za polecenie mi Korczuli i Hvaru. Oj chciałabym i to bardzo pojechać i pobyć w tym małym cro-raju. Mówisz, że na lądzie jest prawie tak pięknie jak na wyspach.... mHm....Myślałam, że kiedyś wybiorę się do Orebićia. Też podobno pięknie. :)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Zapach lawendy - strona 13
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019