napisał(a) monia85 » 16.07.2010 13:36
A... i jeszcze mi się coś przypomniało
Ta sama koleżanka przyjechała kiedyś do mnie na weekend (tzn. tylko na sobotę i niedzielę - miała zjazd na zaocznych), otwieram jej drzwi i patrzę, a ona ledwo ciągnie jedną ogromną walizę na kółkach (taką meega dużą - wysokość do bioder) i drugą mniejszą, podręczną, też na kółkach
Do tego oczywiście torba - worek na ramieniu
Bardzo mnie to rozbawiło, więc się pytam - po co jej tyle bagażu zaledwie na półtora dnia? A ona mi na to, całkiem poważnie, że przecież ona jest kobietą i nie wie, w co będzie miała się ochotę jutro rano ubrać...
Myślałam, że padnę!
Co do pakowania, to czynność, której nienawidzę!
W miarę szybko i sprawnie upycham same letnie rzeczy do torby + bluza i para dżinsów
Oczywiście już na miesiąc przed wyjazdem sporządzam listę rzeczy, które musimy zabrać (typu nóż, kubki, szczoteczki do zębów...) i przed wyjściem z domu sprawdzam czy wszystko mamy
Niestety moja połówka z takich, co to uczuleni na wszelkie kosmetyczno-ubraniowe pakowanie "bab", zawsze uważa, że wszystkiego za dużo nabrałam, i zwykle mnie pogadnia. Takim więc oto sposobem w ubiegłym roku nie zabraliśmy do Cro połowy potrzebnych rzeczy kuchennych jak choćby nóż oraz butów do wody
