Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

V 2 (2015)

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 18.09.2015 12:23

Mocno się nakręciłam na Vis :) Zdjęcia mega kuszące.
W tym roku, to już nie da rady. Plan napięty...
Ale w przyszłym, chciałabym go odwiedzić :mrgreen:
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 22.09.2015 13:56

Grrr...nie znoszę tego - ledwie mam raz na tydzień czas zajrzeć na forum, wrzucam co mam i nawet nie ma kiedy spojrzeć na relacje innych, do których zaglądałem lub planowałem zajrzeć :twisted: No nic to, jedziemy dalej...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Kiedy budzę się około 5 rano, wszystko wskazuje na to, że znów nici z planów wypożyczenia kabrioletu– pogoda jest deszczowa, zachmurzenie spore. Kiedy jednak budzik dzwoni przed ósmą, jest już czyste niebo i lampa, ciepło.

Swój samochód zostawiam pod muzeum i udaję się prosto do Hotelu Tamaris. Uzgadniam co trzeba (minimum formalności) i z babką z wypożyczalni idziemy do garbusa (znanego w Chorwacji jako buba), który stoi zaparkowany pod apteką. Kobieta nie za bardzo umie go obsługiwać, żeby objaśnić mi np. jak otworzyć bagażnik. Zamiast awizowanej przez nią połowy, w bubie jest zaledwie ćwierć baku, jadę więc dotankować za 80 kun. Z pierwszych wrażeń jazdy: biegi wchodzą fatalnie, mocy nie ma wcale, kierownica lata na wszystkie strony, ale, z drugiej strony, dach zwinięty, wiatr we włosach. To co na początek smuciło mnie (jazda tylko po asfalcie, jak się niedługo okazuje, przestaje być problemem – nie chciałbym tym autem pojechać w trudny teren, bo po prostu mocy brak. Cztery biegi, na desce tylko minimum: pokrętła (raczej: „wyciągła”) do świateł awaryjnych, drogowych, wycieraczek (nie działają) i przycisk klaksonu.
01.jpg
Zelena Buba w całej okazałości
02.jpg
powalający minimalizm deski rozdzielczej
03.jpg
brak pasów z tyłu - cieszą się dzieci :D

No nic, jadę – nie bez trudu, bo biegi ciężko wchodzą (zwłaszcza dolne – 2,4 i RRRakieta), ponadto wspomagania niet, gablota chodzi w lewo i prawo, ciągle trzeba ruszać kierownicą, jak na starych filmach. Kiedy parkuję pod domem, córka radzi mi zmienić koszulkę, bo jest z tyłu cała mokra. No tak, w końcu w bubie nie ma też klimy.

Pakujemy się do garbusa, dzieci są wniebowzięte, że nie muszą siedzieć w fotelikach – ba, nie muszą nawet zapinać pasów, bo tych w bubie na tylnej kanapie zwyczajnie nie ma i ruszamy na zachód – do Komiży. Pierwszy stop w Pliskim Polju – staję przy winariji i schodzę do Konoby Roki’s, gdzie zamawiam pekę z jagnięciny na wieczór, na 19 (wcześniej się nie da – robią od 17, 2h na przygotowanie peki). Poza tym jest peka z hobą, teletiną i riba. Co do wyboru konoby, to długo nie mogliśmy wybrać pomiędzy podśpilskim Maxo (polecanym nam przez znajomego rodziny) i Roki’s – najlepszej restauracji na Visie wg tripadvisora. W końcu doszliśmy do wniosku, że miliony much nie mogą się mylić... ;-)
04.jpg
tradycyjne spojrzenie na Komiżę z Humu
05.jpg
Tym razem pod kapliczką św. Ducha panował ogromny tłok.
06.jpg
Najlepsze zioła rosną na Humie!
07.jpg
Buba z jednostką wojskową w tle

W Podśpilju kierujemy zielonego gada w prawo, na Hum. Wspinamy się pod górę i to nie bez trudu, nierzadko muszę wspomagać się garbusową jedynką na co bardziej stromych podjazdach. Na samym szczycie zastajemy pierdyliard zaawansowanych wiekowo piechurów pod kapliczką Sv. Duha. Tłok taki, że nie ma gdzie stanąć. Najlepsza z żon wykorzystuje wizytę na górze na zbieranie ziół „na wywózkę do PL” (szałwia spożywcza, cząber, rozmaryn). Robimy trochę fotek, a potem zjeżdżamy do Titovej Śpilji, gdzie byliśmy już 2 lata temu, więc tym razem wychodzę tylko ja z synem. Po drodze mijamy piechura z Czech, wymieniamy uwagi o południowym upale.
08.jpg
Kto wie, może będzie padać? :lol:
09.JPG

Wracamy, zjeżdżamy w dół do Komiży, z zamiarem sprawdzenia plaży Mlin i/lub Kamenice. Zjeżdżam tym razem prawie na sam dół, a potem odbijam w lewo, gdzie stoi już sporo samochodów. Jest i miejsce dla buby, gdzie parkuję pod oliwnym gajem. Do podmiejskich plaż jest tu stąd dosłownie parę minut piechotą. Mlin to tak naprawdę dwie plaże – pierwsza ze znakiem „psom wstęp dozwolony”, druga de facto nieoznaczona, jakaś pani opala się topless z torbą na głowie. Hmmm? Następna plaża w kierunku południowym to Kamenice, naprawdę świetna plaża, na której dziś mało ludzi. Jest bar, a komu wystarczy woda, ma ją za darmoszkę: przy wejściu na plażę z otworów w skale wylatuje świeża, źródlana woda.
10.jpg
powyżej i poniżej: plaża przyjazna dla psów
11.jpg
12.jpg
Plaża Kamenice z góry...
13.jpg
...bar na plaży...
14.jpg
...i Kamenice z dołu :)
15.jpg
Tu można napić się świeżej wody...
16.JPG
...a tu nie :lol:

Rozkładamy się na jedynej na Adriatyku plaży o podłożu pochodzenia wulkanicznego, gdzie słońce operuje od rana do godziny 20 (podziękowania dla TZ Komiża). Dziś fale są znów spore, przy takich jeszcze się chyba w Chorwacji nie kąpaliśmy. Nie ma tu skał, więc można cieszyć się falami jak w Bałtyku. Jest fajnie, woda ciepła, a ta do picia ze skały przyjemnie chłodna.

Ponieważ do Komiży jest stąd bliziutko (15 min. do rivy), ruszamy z synem po aprowizację. Peka dopiero pod wieczór, musimy się posilić. W piekarni kupujemy 3 burki z mięsem i 2 rurki z blitvą. Zgarniamy też po pozytywkę (potomek wybiera tę z hymnem Chorwacji).
17.jpg
droga z Kamenice do Komiży
18.jpg
pozytywki - 50 Kn za sztukę, jakby ktoś pytał :P

Po posileniu się jeszcze trochę plażujemy (fale rosną), wciąż obserwując próbujący bezskutecznie zakotwiczyć (te fale!) statek z brazyliską banderą. Ok. 15:30 zwijka, celem zakupienia tego i owego na „upominki” dla rodziców-dziadków. Zajeżdżamy Bubą do Borivika, pamiętając z tego i poprzedniego wyjazdu okrągły znak anonsujący prodaj vina itepe. Siedzący przed domostwem gospodarz nawet byłby skłonny sprzedać nam butelkę czy dwie, ale z wnętrza wybiega kobiecina, doprowadzając go do porządku. „praszła godina kisza i kisza, ne ma niszto”. Cóż, (nie bez trudów) zawracamy i jedziemy dalej. Porzucam w międzyczasie plany przejechania polną drogą między Żeleną Glavą a Kriżem, ten samochód jednak jeszcze mniej się na to nadaje od naszego.
19.jpg
pożegnalne zdjęcia z bubą
20.jpg

Mijamy Plisko Polje, decyzja jest, żeby odstawić wózek (fajny, ale trudny jednak do jazdy) do Visu, zanim wybierzemy się jeść. Wcześniej podjeżdżamy pod górne schody w Lućicy (dla porządku, nie wiem czy wyjaśniałem: to wschodnia część Kutu, który z kolei jest wschodnią połową Visu) i schodzimy koło opuszczonej willi na dół. Przyuważona wcześniej pani od kaparów nie handluje dziś, ale zatrzymujemy się przy domu anonsującym na wieku peki prodaj vina i rakiji. Staruszek siedzący na schodach woła gorączkowo żonę, która jest chyba bardziej obrotna. Ta prowadzi nas do wewnątrz, gdzie w przedziwnym pomieszczeniu testujemy orahovicę (która okazuje się być rogaćicą) i lozę. Obie dobre, bierzemy litr rogaća dla nas (50 Kn) i po litrze (40 Kn) czyściochy dla dziadków. W drodze powrotnej okazuje się, że pani od kaparów otworzyła swój piwniczny straganik. Bierzemy słoiczek motaru i dwa kaparów, wsio po 25 Kn za słoiczek.
Potem zdaję Bubę (380 Kn), szczęściem znajduję to samo miejsce na rogu przy aptece wolne i oddaję kluczyk w hotelu.
21.jpg
To chyba nie TEN "Paradajz Lost"? :lol:
22.jpg
Tradycyjnie, zerkamy na repertuar Kina Hrid.

Jedziemy do Roki’s, gdzie przybywamy o 18. Swojsko tu, jak zauważamy – nie tak „obco” jak w Magiću, nie tak „sztywno” jak w Golubie. Młody gość z kitką wita nas, wybieramy stolik, na który, w zacienionym przez olbrzymią morwę podwórzu, pada jeszcze odrobina zachodzącego za Humem słońca. Predjela typowe, jak w Magiću, jedna ryba, drugi tuna, poza tym slana riba, kapary, oliwki, motar, faszerowana papryczka, pomidory, rukola. Wina nie mają na litry, tylko na butelki. Bierzemy, facet wybiera dla nas muśkardin. Dobre, choć nie tanie (120 Kn za 0,75l). Peka przybywa jakiś czas później, jemy, ale bez zachwytu. Tłuszczu mniej niż w Golubie, za to sporo kości. Z rachunkowego 1,5 kg co najmniej trzecia część to gnaty. W dodatku kelner olewa nas później, więc prosimy o rachunek i spadamy, wyjątkowo nie zostawiając napiwku.
23.jpg
24.jpg
25.jpg

Dobry dzień, choć zakończony wieczornym rozczarowaniem. Jutro też szykują się atrakcje,
a z dzisiejszego dzionka zostały w głowie 3 rzeczy: Kamenice to fajna plaża, laguna to super wygodne auto, a „najlepsza knajpa na Visie” dla nas taką się wcale nie okazała. C’est la vie...
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 22.09.2015 13:58

W uzupełnieniu do dzisiejszego wrzutu ładuję jeszcze zdjęcia pek z Roki's - ponieważ forum pozwala załączyć "tylko" 25 fotek w jednym poście 8)
26.jpg
27.jpg
Stasiek18
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 857
Dołączył(a): 05.04.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Stasiek18 » 22.09.2015 19:30

Tych żuczków z wypożyczalni trochę się kręciło po wyspie.
I to w różnych barwach,żółtym,czerwonym,zielonym itd. :wink:
A Kamenica w Komižy to jedna z najładniejszych plaż.
:papa:
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 29.10.2015 09:33

W końcu znalazłem trochę czasu, żeby skończyć relację. Dziś w sumie przed-przedostatni odcinek, ale za to ten najfajniejszy. Wg mnie :) Aha, dzielę na kilka postów, bo zdjęć mam dużo.
________________________________________________________________________________________

Dziś pobudka – po raz pierwszy od przyjazdu – rozbrzmiewa z telefonu. 6:30, trzeba zbierać się do Komiży. O 8 odchodzi rejsowy stateczek na Biśevo, gdzie spędzimy ponad pół przedostatniego dnia naszych chorwackich wakacji. W Komiży jesteśmy przed 7:30, parkujemy przy drodze na plażę Kamenice i w pekarze kupujemy śniadanie do wzięcia na Biśevo, w studenacu napoje. Chcemy też pobrać trochę kun z bankomatu (na Biśevie nie ma ani jednego), ale niestety, „internet se ne radi”, a więc bankomaty też. Nic to, ważne, że każdy ma po burku/pogaćy, coś do picia i że starczy nam na statek, a w kieszenie zostanie trochę drobnych na napoje i lody.
IMG_0454.jpg
Wypływamy z Komiży, spoglądając na Plażę Kamenice.

Na pokład stateczku (mogącego zabrać tak na oko max 50 osób, może mniej) obsługiwanego przez Nauticką coś tam w Komiży, zajmujemy miejsca przy stoliku wewnątrz osłoniętej części statku. Okazuje się to być nietrafionym pomysłem – są fale i łajbą nieźle buja. Na efekty nie trzeba długo czekać: zanim dopłyniemy do brzegów Biśeva, ok. ¼ pasażerów zakrytej części pawiuje – to do zlewu (nawet jeden przez drugiego), to do rozdawanych przez załogę worków foliowych (mieli cały zwój zrywek – przygotowani na 100%!).

Niezapomnianym widokiem pozostaje siedzący na podłodze pracownik przystani obsługującej Modrą Spilję niewzruszenie konsumujący swoją kanapkę pomiędzy rzygającymi pasażerami. No nic, o 8:50 dopływamy do Mezoporatu, gdzie wysiadają głównie pracownicy przystani obsługującej Modrą Śpilję, 20 minut później do malutkiej Salbunary, a po kolejnych 10 minutach do przystani końcowej – do Poratu.

Podczas gdy część pasażerów doprowadza się jeszcze do porządku po morskich przygodach, reszta szturmuje pustą plaże w Poracie, chyba najładniejszą piaszczystą plażę na....yyy...południowy zachód od Pupnatskiej Luki – kto był, ten wie ;-) Na samej plaży i w jej bezpośredniej okolicy mieszczą się 2 konoby, z których dziś (przedsezon?) czynne są 2. Wyżej jest kilka prywatnych zabudowań. My zaklepujemy sobie miejsce z samego boku. przy konobach, spożywamy, popijamy, ja jako pierwszy tego dnia zażywam morskiej kąpieli w Uvali Biśevo, po czym żegnam czule dziatki maleńki oraz matkę ich i, żądny przygody, chwytam plecak. Albowiem za cel postawiłem sobie zdobycie któregoś z 3 najwyższych szczytów położonych w południowej części wysepki, a przynajmniej dotarcie na jej południowy kraniec.
IMG_0464.jpg
Skały otaczające Uvalę Porat przyciągają czymś moją uwagę...
IMG_0465.jpg
...tym czymś :D
IMG_0468.jpg
rzut oka w kierunku zachodnim, na majaczący w oddali kształt Svetaca
IMG_0469.jpg
To pierwsza na południe od Poratu zatoczka - przystępna, ale za wcześnie na kąpiel.
IMG_0471.jpg
Dzięki takim oznaczeniom czuję się pewny, że nie zboczyłem z zarastającej momentami ścieżki.
IMG_0474.jpg
Po wspięciu się na płaskowyż robi się szerzej. Jak widać, miejscowi dojeżdżają tu czasem.
IMG_0476.jpg
Zbliżam się do Polja...

Ruszam w górę tym razem ścieżką wzdłuż przystani, kierując się na Polje. Mijam uśpione jakby chaty Polja, Velej Gory i dochodzę do złożonego z kilku chat Potoku, do którego poprzednim razem nie dane mi było dotrzeć. Ta osada jest chyba najbardziej „żywa” – w jednej chałupie gospodyni krząta się po obejściu, a po drugiej stronie drogi dwóch mężczyzn dokonuje oprysku winorośli.
IMG_0477.jpg
...zostawiam za sobą Velą Gorę...
IMG_0478.jpg
...i już prawie jestem w najbardziej na południe wysuniętej osadzie Biśeva - Potoku.
IMG_0479.jpg
Potok jest jedyną ze śródlądowych osad Biśeva, o której można powiedzieć, że tętni życiem.
IMG_0480.jpg
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 29.10.2015 09:59

(cz. 2 z 3)
IMG_0485.jpg
winnice za Potokiem, z ekspozycją południowo-zachodnią
IMG_0489.jpg
cisterna

Robię trochę zdjęć, konfrontując co chwila faktyczne położenie w terenie miejsc oznaczonych na dość ogólnej mapie wysepki – jedynej, którą posiadam. Mijam wejście na Pozor – najniższy z 3 szczytów, za to jedyny, do którego prowadzi oznakowana na mapie ścieżka. Ale widzę już, że może mi zabraknąć czasu, którego zbyt wiele poświęciłem na rozglądanie się po okolicy i horyzoncie od czas opuszczenia Poratu. Wyznaczam sobie zatem cel realistyczny: dotarcie do Rt Gatula – przylądku będącego najdalej na południe wysuniętą częścią najdalej na zachód wysuniętej w morze zamieszkanej chorwackiej wyspy Jadranu.
IMG_0494.jpg
Droga skręca i prowadzi prosto na południe.
IMG_0495.jpg
Widać już ostatni półwysep, na krańcu którego znajduje się Przylądek Gatula.
IMG_0502.jpg
Widać, że zasoby wody są tu już skąpe - drzew i wyższych krzewów tu nie ma.
IMG_0503.jpg
Ale roślinność jakoś sobie musi radzić :)
IMG_0504.jpg
IMG_0505.jpg
Morze wygląda kusząco, ale między mną a lustrem wody jest kilkudziesięciometrowa przepaść ;/
IMG_0507.jpg
Pod skałą, opisaną na mojej mapie jako Hrid Kamik, kąpieli zażywa dwójka pasażerów motorówki. Zazdroszczę.
IMG_0508.jpg
W manierce pozostał tylko łyk wody, a ja jeszcze nie doszedłem do końca. A przecież przede mną jeszcze droga powrotna!

Dochodzę tam w końcu, po drodze obserwując kąpiących się przy skale pasażerów motorówki, a także lokalną florę i faunę, wyraźnie zdziwioną obecnością na ich terenie intruza. Spozierając z pożądaniem morskiej kąpieli na zachodnie uvale Biśeva, wspinam się na kolisty półwysep, na szczycie którego natykam się na niespodzianki w postaci podziemnych schronów, a – nieco niżej, już przy zejściu na NAPRAWDĘ ostatni (nieprawda – przedostatni) kawałek biśevskiej ziemi, na coś na kształt oznakowanego miejsca (lądowisko dla helikopterów?), pod którym mieści się stanowisko snajperskie oraz pokaźnych rozmiarów schron, tylko na co – na łódź? 20 metrów nad poziomem morza?!
IMG_0511.jpg
Gdzieś w najwyższej części półwyspu...
IMG_0513.jpg
Grzech nie zajrzeć...
IMG_0514.jpg
Dobra, dalej nie idę (dopiero na zdjęciu z fleszem coś zobaczyłem :idea:
IMG_0518.jpg
A tu znów co?
IMG_0519.jpg
Lądowisko? Dla minihoptera?
IMG_0521.jpg
Oglądam się przez ramię...
IMG_0523.jpg
??!!
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 29.10.2015 10:20

3/3 - koniec tego odcinka :boss:
IMG_0526.jpg
Okazuje się, że ten niby-ostatni półwysep ma swój półwysep. Nożesz...tak więc to dopiero jest Rt Gatula :hut:
IMG_0530.jpg
Rzut oka na wschodnią, osłoniętą od wiatru stronę...
IMG_0532.jpg
Piknie, tyle, że nie zejdę :evil:
IMG_0552.jpg
w najdalej na pd.-zach. wysuniętym chorwackim lądzie (nie licząc Palagruży)

Zaintrygowany, jednakże bardziej zainteresowany perspektywą kąpieli, znajduję dla siebie zaciszne miejsce (z którego przeganiam stado zdziwionych mew) osłonięte od wiatru. Morze, niestety, spokojne nie jest – co prawda wiatr jest zachodni i można by się wykąpać po wschodniej stroni wyspy, ale okoliczne uvale (całe dwie) choć przepiękne, dostępne są tylko z wody – od strony lądu dostępu do nich bronią wysokie skały, między innymi ta, której szczyt stanowi najwyższe wzniesienie Biśeva – Strażbenica. Ostrożnie wchodzę do wody (wiatr, ostre skały, jeżowce) i schładzam rozgrzane ciało. Chwila odpoczynku, parę zdjęć, krótki filmik, łyk wody z manierki i czas ruszać w drogę powrotną. Jeśli sprężę się, zostanie mi pół godziny na kąpiel w Poracie i wypicie zimnego piwka w konobie na plaży.
IMG_0555.jpg
Przede mną długa powrotna.
IMG_0556.jpg
Teraz jednak będzie szybciej, już minimum obserwacji i zdjęć, poza tym pójdę krótszą trasą z Polje do Poratu.
IMG_0558.jpg
A oto Strażbenica - najwyższy szczyt Biśeva. W powiększeniu da się zauważyć motorówkę, która wpływa do mniej znanej biśevskiej groty (ang. Monk Seal Cave), w której kiedyś rezydował rzadki gatunek adriatyckich fok.
IMG_0560.jpg
Tu by się popływało!
IMG_0571.jpg
Po kilkudziesięciu minutach jestem w Poracie.
IMG_0574.jpg
Jest i nasz stateczek :)
IMG_0575.jpg

Kiedy 2 godziny później siedzimy sobie w Pizzerii Zadruga w Komiży, ja rozmyślam jak to wspaniale byłoby kiedyś tak ze 3 dni spędzić na Biśevie. Połazić sobie do woli po górkach, odwiedzić łodzią niedostępne wschodnie plaże, a może nawet...widocznego przez cały czas na pn.-zach. Svetaca? :D Cóż, może kiedyś...? Tymczasem, czas na regenerację – po posiłku chłodzimy się jeszcze na miejskiej plaży (Lućica) i wracamy do domu po pełnym przeżyć dniu.
IMG_0582.jpg
W drogę powrotną!
IMG_0584.jpg
Salbunara
IMG_0588.jpg
Opływamy Biśevo od północnej, niedostępnej strony.
IMG_0592.jpg
Mezoporat
IMG_0593.jpg
Zgarniamy ostatnich turystów odwiedzających Niebieską Grotę i pracowników stacji.
IMG_0594.jpg
Na dziś zamknięte :)
IMG_0596.jpg
O, w Mezoporacie też jest jakaś konoba - może czynna tylko w sezonie?
IMG_0600.jpg
relaks na Plaży Lućica w Komiży
renatalato
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4918
Dołączył(a): 04.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) renatalato » 29.10.2015 19:30

Ładna wycieczka, cudne zdjęcia, nawet nie pomyślałam że tam tak ładnie :)
AniaJ.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 776
Dołączył(a): 24.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) AniaJ. » 29.10.2015 20:47

:hearts:
Fantastyczne łazikowanie:) Pięknie tam 8)
Wcale się nie dziwię, że ten dzień był dla Ciebie tym naj... :D
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3506
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 30.10.2015 16:58

Dotarłam na końcówkę, ale nadrobiłam :D
Interesujący ten Vis :D
Hercklekot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1207
Dołączył(a): 23.10.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Hercklekot » 30.10.2015 19:01

Też nadrobiłem... Ale sobie pozwiedzaliście! Garbuski czadowe. Żałuję, że nie byliśmy na Biśevie: ale może będziemy mieli swoje "V2" kiedyś w przyszłości. Nasza peka od hoby w Roki's była pyszna. Próbowaliście też jakiś czerwonych win od nich ? Wg mnie prima sort. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 02.11.2015 08:17

Hercklekot napisał(a):Też nadrobiłem... Ale sobie pozwiedzaliście! Garbuski czadowe. Żałuję, że nie byliśmy na Biśevie: ale może będziemy mieli swoje "V2" kiedyś w przyszłości. Nasza peka od hoby w Roki's była pyszna. Próbowaliście też jakiś czerwonych win od nich ? Wg mnie prima sort. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.


No, ja chciałem zamówić hopę ispod peke, ale małżonka się już przejadła hobą (tuż przed wyjazdem na wakacje robiliśmy hobę u siebie w domu, potem jedliśmy w Magiciu), więc poszliśmy w janjetinę. No cóż... Czerwonych nie próbowaliśmy, bo zasadniczo czerwonego wina prawie nie pijemy. Ale to białe było wyborne.

Co do c.d., to będzie jeszcze ostatni odcinek i coś na kształt epilogu 8)
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 16.11.2015 07:12

Kończmy zatem...

Niedzielne przedpołudnie spędzamy głównie na pakowaniu. Następnie wybieramy miejsce rytualnego pożegnania z Jadranem (tym razem tylko na rok – hurra!). Padło na Srebrną, gdzie – okazuje się – jest nawet coś na kształt baru (jakoś nigdy nie wchodziliśmy na tę plażę głównym wejściem, to i go dotąd nie zauważyliśmy), jest też toaleta... Trochę pływamy, trochę skaczemy ze skałek, trochę wspinamy się po skałach w kierunku plaży FKK Bili Bok. Ogólnie udane pożegnanie :)
01.jpg
pożegnanie ze Srebrną
02.jpg

Dylemat gdzie spożyć ostatnią wieczerzę – Rukavac czy Vis – rozstrzygamy na korzyść Visu. Parkujemy w Kucie za tunelem i spacerem udajemy się w stronę Luki, gdzie robimy drobne zakupy, a później – czekając na spodziewane o 18 otwarcie gostionicy poleconej mi przez Jarka z Łodzi jako skromne miejsce do spożycia dobrego posiłku za niewygórowaną cenę– odkrywamy, że vis a vis wyjazdu z promu znajduje się jeszcze jeden sklep (największy na wyspie, nie licząc Tommy’ego, spożywczak – Studenac). No cóż, człowiek wciąż się uczy ;)
03.jpg
04.jpg
05.jpg
06.jpg

Kiedy spod parku palmowego widzimy, że kwadrans po 18 podwoje gostionicy u Ante Ilića (jeśli mnie pamięć nie myli) w końcu się otwierają, podążamy tam żwawo. Wita nas młody i wyluzowany (ale kulturalny) kelner, który wyjaśnia nam zawiłości menu jakbyśmy po raz pierwszy byli w Chorwacji. Nie jesteśmy, ale jest coś ujmującego w tym jego niewymuszonym zachowaniu.
08.jpg
09.jpg
10.jpg

Wybieramy dagnje i śkampi, których jakoś w tym roku jeszcze nie dane nam było skorzystać. Dla dzieci makarony, do tego jakieś rybne przystawki, flaszkę wina (z wizerunkiem pobliskiej wieży w Luce), a na koniec dnevny kolać, który okazuje się chyba najmocniejszym punktem programu, choć całość była smaczna. Tym samym, w miłej atmosferze kończymy Wielkie Chorwackie Żarcie, kierując się na Wielkie Chorwackie Lody do Slatkiego Kutu, gdzie – ku naszej niekłamanej radości – pojawił się nowy smak – Dark Chocolate!!! 10 kun za gałkę, a nie standardowe 8, jak za każdą inną w każdej z 5 lodziarni na wyspie, ale wart swojej ceny! O 21 hop do domu, mniej więcej razem z (niewielkim) tłumem przybyłych wieczornym promem ze Splitu. Trzeba się wyspać przed jutrzejszą drogą powrotną. Ostatnia noc na Visie będzie i tak za krótka...
11.jpg
Stasiek18
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 857
Dołączył(a): 05.04.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Stasiek18 » 16.11.2015 22:06

:wink:
Vis jest wart grzechu.
Szkoda że tak szybko mija tam czas,ja nawet nie zauważyłem jak minęło 14 dni :o
W Twojej relacji jak zwykle dużo gastronomi i kulinariów :oczko_usmiech:
Mam nadzieję że i ja sklecę w tym roku jakąś relację z Rukavacu :D
:papa:
karin74
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 27.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) karin74 » 16.11.2015 22:43

Cudny ten Vis.....mam w malutkich planach Komize Hotel Bisevo tym razem z biurem podróży.....przeżyje zobaczymy....może uda nam się zobaczyć wreszcie te cuda :-)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
V 2 (2015) - strona 7
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019