Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego zabieram się za dalsze pisanie tej relacji. Nie. Nie umarła we mnie miłość do Chorwacji. Nie. Nie zrzedła mi mina po jakimś komentarzu. Nie. Nie napisano już wszystkiego o Sutivanie, czy wyspie na której leży. Życie. Samo życie. Okazuje się, że niektórym osobom trudno przychodzi wbić się w garnitur egoizmu, trudno zrozumieć że trzeba coś robić przede wszystkim dla siebie. Nikt wszak człowieka nie doceni w taki sposób, w jaki chciałby być doceniony, jak nie on sam. I sentencja ta bynajmniej nie dotyczy komentujących tu osób…
Zastanawia mnie tylko, czy zmiana w podejściu odbije się również na wymowie tekstu i mojej o urlopie opinii, ale tego dowiem się gdy skończę i przeczytam to raz jeszcze.
Tymczasem bardzo dziękuję tym, którzy wrócą tu poczytać, i proszę o wybaczenie za tak długą przerwę.
Odcinek 12 – „Postir(k)a” w oczach Zdzirka - 2018-09-03 Być może to dogasające nerwy (czytaj poprzedni odcinek) a może pamięć z zeszłego roku, a może łapiący nas kolejny (ostatni tamtego urlopu-HURRA!!!!) opad deszczyku sprawiły, że zdrobniłem nazwę miejscowości Postira. Dlaczego zaś w oczach Zdzirka. Na przestrzeni lat chrzczony byłem różnego rodzaju pseudonimami. Mniej czy bardziej wykwintnymi. Przetrwał ten jeden. Zdzirek. Przetrwał tylko dlatego, że jakimś cudem przetrwała tylko jedna znajomość ze szkolnych lat… Danuta! Dzięki i „Don’t touch me forever”

. Ale do rzeczy.
Duży parking w Postirze jest tutaj
https://www.google.com/maps/@43.3753856,16.6277207,3a,75y,126.02h,79.05t/data=!3m6!1e1!3m4!1sbWFBU2YMmSzCh1ka4C2vSQ!2e0!7i13312!8i6656Jadąc drogą z Pućiśćy na skrzyżowaniu, na którym droga odbija w lewo do Dolu należy skręcić w prawo, zjechać do ronda, skręcić w lewo i jakieś 100 m dalej jest wjazd nań. Darmowy. Wychodząc z niego i skręcając w lewo widać wieżę kościoła do którego zmierzaliśmy, ponieważ rok wcześniej nie zdołaliśmy go zobaczyć. Powiem tak. Chodząc po tyle co zmoczonych delikatnie opadem kogulach i czując, że zaraz jeszcze coś pokropi oglądaliśmy i kościół i znajdującą się po lewo od niego odkrywkę archeologiczną bez jakiegoś zachwytu. Mimo wszystko. Mimo nawet tego, że Postira uzyskała w 2012 roku pewien laur, o którym informuje zdjęcie
Postira a zwłaszcza okolice kościoła to jest ładne miejsce. Pełne nie tylko dostępu do morza, ale pełne zieleni
Z wyłożonym pięknie już zeszlifowanymi ludzkimi stopami kogulami (które zmoczone stają się śliskie!) i co ważne zamkniętym dla ruchu samochodowego dojściem do miejsca religijnego
Plac przed kościołem otaczają typowe, chorwackie kamienne budynki,
które pewnie o wiele ciekawiej wyglądają w pełnym słońcu, aczkolwiek czy to szkoła (nieduża prawda?)
czy mury porastające roślinami
zdają się w tej ciszy, jaką tam zastaliśmy wręcz oddychać.
To jest coś, co mnie ogrodnika z zawodu bardzo dobrze nastrajało, pozwoliło wręcz odpocząć. Zdjęcia nie w kolejności ich robienia, ale dla pokazania, i tego, jak żyzna musi być gleba pod Postirą, co zresztą jeśli spojrzycie na układ terenu i fakt, że już od Dolu, co pokazywałem w zeszłym roku w dół do Postiry ciągną się uprawne kawałki ogrodów i pól nie będzie dziwne. Taki pas, ale też ta soczysta skąpana deszczem zieleń to wręcz wirtuozeria przyrody. Zresztą sami zobaczcie
Na zdjęciu szkoły kilka akapitów wyżej też można zauważyć, jak ta zieleń wychodzi jakby spod koguli. O kogulach, czyli kamieniach z których układano drogi pisano już wiele razy więc tu tylko dopowiem, że układający tutaj kogule mieli artystyczne wizje, spójrzcie na dróżki wokół kościoła
Być może dlatego uliczka idąca z placu przed kościołem w dół na wybrzeże nosi nazwę…
Obok lewej ściany kościoła znajdują się:
Pozostałości po wczesno - rzymskiej bazylice pod wezwaniem św. Jana Chrziciela zostały odnalezione zupełnie niedawno.
Nie jest to jakieś archeologiczne wow, ale warto się nad tym miejscem pochylić i zastanowić.
Jak to jest, że w tak wielu miejscach obecne kościoły chrześcijańskie stoją praktycznie obok (pozyskiwanie budulca?) czy na (pragnienie ukrycia dawnych religii) miejscach bytności dawnych bazylik, soborów czy miejsc kultu. Będąc młodym człowiekiem zaczytywałem się książkami Erich von Dänikena i jemu podobnych wyciągając z nich mniej może ideę wpływu pozaziemskiego na rozwój człowieka ale bardziej takie smaczki jak opis takich właśnie poczynań speców od marketingu średnio-chrześcijańskiego, którzy z wielką swobodą przebudowywali (tracą dla ludzkości na zawsze) miejsca kultu dawnych wierzeń, w zamian oferując wielko – rozmachową zabudowę religii opartej o skromność i rozdawnictwo biednym… Hipokryzja prawda….
W Postirze w zakresie tego tematu dostrzec można jeszcze jeden lapsus. Coś, co ja nazywam późno – chrześcijańska szkaradą. Razi mnie już nie tylko wygląd nowoczesnych kościołów, ale również ta potrzeba oznaczania imieniem skądinąd mającego piękne idee (pomińmy czasem ich wykonanie) człowieka papieża.
Czy naprawdę nie należało najpierw skończyć tego budynku i sprawić aby imię człowieka o pięknej duszy nie zdobiło takiej szkarady?
Pokazałem wam i piękno i niepiękno tego zakątka, ale właściwie centralnym punktem wycieczki w tamto miejsce jest kościół parafialny pod wezwaniem Św. Jana Chrzciciela, który został zbudowany w połowie XVI wieku, ozdobiony masywną absydą z posągami i odnowiony w 1873 roku.
Niestety w chwili, gdy tam byliśmy był zamknięty. Szkoda.
Zejście do nabrzeża zaczyna się koło zegara słonecznego.
A w wąskiej uliczce
można znaleźć: maluteńki i wciśnięty pomiędzy budynki kościołek,
„plenerową” salę kinową tuż przy powyższym,
czy informację o roku powstania kogulowego chodnika
Widok po wyjścia na nabrzeże zależy od strony, w którą się spojrzy i może być albo oszałamiający
albo przypominający, że zarabianie dutków jest ważniejsze od oszołomienie widokiem
Podsumowując ten krótki wjazd do Postiry, oblanej po chwili krótkim opadem, który przeczekaliśmy robiąc zakupy. To miejsce to w dużej części mało sprzyjające kąpielom nabrzeże, port, brzydki hotel ale również nieco dalej całkiem fajne plaże, wspomniana już cudowna zieleń, oszałamiający widok na ląd i oczywiście Nazor, kościołki i koty
Dlaczego zatem Postir(k)a, a nie Postira. Bo to po raz drugi, rok po roku tylko mała pigułka, cząsteczka czegoś, co być może należy przedreptać z większą uwagą zwróconą na szczegóły. Po prostu dać sobie więcej czasu. Ale aby dojrzeć, czy zrozumieć to trzeba się czasem zatrzymać, nawet jeśli nie przynosi to uśmiechu…
W związku z obecnym brakiem czasu odcinki będą bardziej treściwe i częściej zdecydowanie pisane… Nie dałem rady upchnąć zdjęć więc odcinek ratunkowy wkrótce