Re: spontanicznie.. PAG 2014..
Zanim znajdę się w miejscu, które uwielbiam (Katowicki Spodek) i będę kibicować Naszym wspaniałym siatkarzom to wrócę myślami to równie lubianego miejsca..
Dzisiaj w relacji trochę pozwiedzamy kolejne zakątki Pagu.. Tego dnia postanowiliśmy wybrać się w kierunku tego drugiego brzegu, który wczoraj oglądaliśmy z plaży.. Spore grono osób zakochanych w Pagu stwierdziło, że trzeba to zobaczyć.. no to jedziemy..
Zanim dotarliśmy na miejsce zatrzymaliśmy się przy Sv. Marko i tym znanym południku piętnastym..
Zanim pojedziemy dalej.. rzut okiem przed siebie.. coś chmurki przykryły szczyty..
Na prawo..
W lewo..
Generalnie gdzie nie spojrzeć.. tam pięknie..

Nie pozostaje nic innego tylko wsiadamy w "cytrynkę" i śmigamy dalej.. po drodze zatrzymujemy się jeszcze na jeden widoczek..
Dojeżdżamy do parkingu przy Rucicy.. ale postanawiamy najpierw pójść na Beritnice..

więc zabieramy manatki i w drogę.. Rucicę na razie zostawiamy za plecami..
Muszę powiedzieć, że droga jest naprawdę bardzo prosta.. i trudno się zgubić.. czytając niektóre wpisy na forum myślałam, że zejdziemy z trasy, nie znajdziemy Beritnicy i wiele innych dziwnych myśli przebiegało.. a to takie proste się okazało.. i czas od wyjścia z parkingu do rozłożenia ręcznika (z przerwami na kilka zdjęć po drodze) jakieś 35-40 minut..
Jak widać za moimi plecami.. miejsce to nie robi takiego wrażenia (przynajmniej na mnie) gdy nie ma słoneczka..
Ale gdy tylko się pojawi.. jest szał

Skoro już tu jesteśmy.. to kilka minut odpoczynku na plaży, a potem standardowo jak dla mnie spacer.. uwielbiam spacery.. i szukanie "ładnych kadrów"

Ładna ta plaża.. nie mówię, że nie.. ale chyba na jeden raz w trakcie pobytu na Pagu.. Nie chodzi o to, że daleko trzeba iść.. w sumie to nie wiem o co chodzi.. chyba najbardziej przeszkadzały mi te statki, które przypływały pełne turystów i robił się jeden wielki gwar.. nie lubię tego!
Po kilku godzinach wracamy, aby jeszcze troszkę popluskać się na Rucicy.. a tam.. hmm.. tą plażę nie zaliczę do "ulubionych".. dużo lepiej prezentuje się "z góry" niż jak już się jest na miejscu..
Dlatego też tam pozostaliśmy w sumie tylko chwilę.. może też temu, że nieciekawe chmurki zaczynały się zbierać nad nami..
Zapomniałam wspomnieć, że drogę "tam" odbyliśmy wzdłuż wybrzeża od strony Bosany, Dubravy itd., a jej stan techniczny mówi sam za siebie (niestety nie mam zdjecia

), więc z powrotem postanowiliśmy pojechać już drugą stroną.. może też temu by zaliczyć kolejny "must have"?!
Na koniec dnia.. żadna nowość.. spacer.. spacer.. spacer..
Zaskoczyło Nas tylko to, co zobaczyliśmy.. występ jakiejś krakowskiej grupki dzieciaków..
Teraz powoli zbieram się do kibicowania..

myślę, że kolejny odcinek jutro
Przeskok do kolejnej części..
https://www.cro.pl/spontaniczny-pag-lubimy-spontaniczne-wyprawy-t46873-15.html#p1477354