napisał(a) arkona » 06.06.2009 18:27
Waluta euro to projekt polityczny. Kiedy państwo emituje własny pieniądz, samo ponosi koszty ewnetualnej własnej nieodpowiedzialnosci fiskalnej, gdyż sprzdaż obligacji skarbowych (na pokrycie długu publicznego) wypycha z rynku część inwestycji prywatnych i podnosi cenę kredytu dla reszty (oszczędności trafiają jako zaplata za obligacje do państwa, a nie jako kredyt do przedsiębiorstw). Natomiast gdy państwo funkcjonuje w srefie euro traci motywację do dyscypliny fiskalnej. Można nawet podkreślić, że państwo (kraj członkowski), który będzie prowadził zdrową politykę budżetową(brak deficytu i długu publicznego), zostanie obciążony kosztami nieodpowiedzialności innych państw, zadłużających się na potęgę (emisje obligacji przez te kraje wpłyną na wzrost kosztu kredytu i wypychanie części inwestycji firm w państwie "odpowiedzialnym"). Pod względem formalnym istnieją zabezpieczenia przed nadmiernym zadłużaniem się członków strefy euro. Lech działanie Komisji Europejskiej pokazuje że te zabezpieczenia nie działają. Komisja ta nie nałozyła kar na kraje (m.in. Niemcy, Francja), które przekroczyły limity długu publicznego (60% PKB) i deficytu budżetowego (3%PKB), łamiąc tym samym zapisy traktatu z Maastricht. Jest tylko jeden lek na tę chorobę. Dający się zauważyć już teraz kryzys unii walutowej to tak naprawdę jeden z punktów wielkiego planu. Remedium na kłopoty Eurolandu, wzajemną wrogość państw członkowskich, niesnaski i przepychanki dyplomatyczne, może być tylko jedno. Ujednolicenie polityki fiskalnej wszystkich państw Unii, które zwieńczyłoby proces centralizacji ustanawiając Europejskie Superpaństwo. Dla nas wiąże się to z podniesieniem podatków przecież te równanie nie pójdzie w dół tylko w górę. Na zakończenie wypowiedż Jana Eichela byłego niemieckiego ministra finansów"Unia walutowa załamie się, jeśli nie pójdziemy za ciosem, wprowadzając to, co jest naturalną konsekwencją. Jestem przekonany, że potrzebny nam będzie współny system podatkowy".
Ciekawe czy, gdy dostaniemy po kieszeni przy harmonizacji podatków, chór zwolenników euro w Polsce będzie dalej piał z zadowolenia.