piotrf napisał(a):W relacji się melduję , bo czytanie i oglądanie jako cichociemny w moim wieku nie przystoi . . .
Cześć Piotr.
Niektórym tylko to pozostało..
Trochę się ostatnio działo i nie bardzo było
kjejdi tutaj zasiąść

,ale myślę,że powoli możemy kontynuować.
Ponieważ lokalizację chaty mieliśmy dokładnie określoną,nie ma najmniejszego problemu z jej odnalezieniem.
Właściciel już na miejscu,więc lekko zmęczeni bujamy się za nim.
I mała doopa już na wejściu.
W ofercie ,na stronce widniały dwa apartamenty.I byliśmy święcie przekonani,że będziemy mieć całą chatę dla siebie!!!
Jakież było nasze zdziwienie kiedy zobaczyliśmy je tam.....cztery!!!

Nie bardzo jest możliwość "wbicia zębów" w gościa,bo przecież nie pytałem wcześniej czy są tylko dwa apartamenty!
To,że na stronie były tylko dwa, nie znaczy,że są tylko dwa.
Kolejna nauczka na przyszłość....
Mieliśmy mieć (tzn tak się nam wydawało

) taki fajny z dużym tarasem i widokiem na morze.
Mieliśmy mieć my

my a mieliSłoweńcy!

No,ale cóż.....
Nie będziemy się przecież z tego powodu chlastać!
Tym bardziej,że cała reszta,a więc same apartamenty bez jakichkolwiek uwag z naszej strony..
Daniel zostawia nas samych.
Nie chce kasy od razu na wejściu, nie warczy na nas ,nie wiedzieć czemu, jak coś będziemy chcieli to on jest w przyczepie 100 m od chaty i takie tam różne inne ,które tylko nas utwierdzają w jednym.
Nie jesteśmy nad Kałtykiem!

Po wypakowaniu hektolitrów wody mineralnej, zupek chińskich,papieru toaletowego, czyli rzeczy nie zbędnych

przyszedł czas na mały "rekonesans" po mieścinie.
Miejsko-wiejska plaża,której niewątpliwą zaletą jest położenie.
Jakieś 30 cm od asfaltu...
To mniej więcej tak samo jakby na Rondzie Matecznym w Krakowie rozłożyć se basen i "plażować"!

Pełno jakichś łódek..

Autubusów:

I znowu łódek:

Ławki w "rynku".
Dwie.
Szał.

Nawet "ptok" se myśli:" q.....a! Po co ja tu przyleciałam! "
Reasumując.....
szału ni ma po raz pierwszy!
Co prawda to dopiero początek,ale już Wam mogę powiedzieć-
wszędzie tylko nie do Metajny!
