Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Rekonkwista 2017 - czyli 4 x Costa + 1 x Sierra

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
mysza73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11454
Dołączył(a): 19.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) mysza73 » 24.08.2017 13:47

dubaj napisał(a):....a później już tylko podłe napitki z Kastylijczykami i Italiańcami w gościńcu Manueli... co to sympatykami Realu, Atletico i Juventusu się mienili...

Ciekawe czy Italiańce pamiętali, że kiedyś grali z Widzewem :wink:
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 24.08.2017 22:03

mysza73 napisał(a):Ciekawe czy Italiańce pamiętali, że kiedyś grali z Widzewem :wink:
Italiano Bońka kojarzył mocno...
pani z Atletico mecz z Widzewem słabiej 8)
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 24.08.2017 22:26

Dia 6 - przegrana bitwa pod Cadiz, zdobycie Sancti Petri i tragedia Europy

Po wyspaniu się krzyżowcy ruszyli na Kadyks!
Szybki atak...i tak tak... piaski La Calety zostały zdobyte szybkim desantem...

Obrazek

Ta... zdobycze na wyciągnięcie ręki...

Obrazek

No i niestety... bunt wśród krzyżowców... tłok, upał... spowodowały, że wojska niewiernych wyparły polskich Sarmatów...
Tzn wojska chrześcijan wycofały się na z góry upatrzone pozycje... Cadiz okrążony, ale nie został zdobyty...
Porażka...

Bitwa przegrana - Rekonkwista trwa dalej!

Wojska Pedro Veo en Barco przegrupowały się i zaatakowały Maurów na piaskach Sancti Petri.

Ruszyła polska husaria ku wrogom...

Obrazek

Mauryjskie rozproszone wojska, w tle wysepka Sancti Petri do odbicia... i żądni walki krzyżowcy!

Obrazek

Po krótkiej, acz krwawej walce katole rozbili się obozem w miejscu triumfu - namioty i wykwintne łoża przejęli od kupców orientu, co to zza wielkiego muru jedwabnym szlakiem przywieźli je do samej Iberii.

Uwolnione z jasyru białogłowe tańczyły zwycięzcom taniec w wodzie....

Obrazek

a Pedro patrzył na piaski... i myślał... szczyt sezonu... ciepła woda... słynna playa... kaj Ci niewierni?
Czemu takie pustki? Gdzie parawany? Kaj dzikie tłumy?
Może... ocean zatruty sinicą albo jadowitym planktonem?

Obrazek

A tylko Miś patrzył...

Obrazek

i pił na pohybel niewiernym...

Obrazek

Tak do wieczora... krzyżowcy plądrowali piaski i świętowali zwycięską drugą część dnia....

Obrazek

Wieczorem wojska katoli wróciły do gościńca... gdzie znowu biesiada się szykowała z Italiańcami i Spaniolami...
Rum krzyżacki wjechał na sędziwe ławy... południowcy wyłożyli hasz... którego krzyżowcy nie tolerują...
i zaczęły się rozmowy... bez ciśnień... o spojrzeniu na świat...

Obrazek

Zdrowe podejście do rodziny, brak akceptacji nazywania rodziną dwóch panów dotykających się siusiakami - homofobia wg południowców.
Szacunek do swej ojczyzny - nacjonalizm.
Odpowiedzialne chronienie własnych granic - też nacjonalizm.
Sprzeciw wobec napływu młodych arabów udających uchodźców - brak empatii, bezduszność.
Muzułmański terroryzm - to zwykłe incydenty: IRA też podkładała bomby.
Religia - przesądy i dyktatura księży.

Dorośli ludzie... wychowani w bogatych krajach które o konserwatywnych i rynkowych korzeniach... oficjalnie mówią, że chcą socjalizmu...

Europa umiera...
to nie byli radykałowie... to byli niegłupi ludzie... odurzeni poprawnością polityczną i lewicowymi poglądami.

Nie chcę Europy takich lemingów w oparach socjalizmu i haszyszu.

Obrazek

Toast rumem za historię i tradycję!
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 25.08.2017 22:59

Dia 7 - Cala de Roche

I znowu szpiedzy donieśli o nowym miejscu pobytu niewiernych -> Cala de Roche

Krzyżowcy szybko dotarli na piaski Cala de Roche - najpierw przezornie zweryfikowali teren bitwy z góry.

Obrazek

Obrazek

Po chwili krzyżowcy wjechali na lewą stronę piasków... mocno okopując się...

To był piękny dzień na bitwę....

Obrazek

I ruszyli do walki!
Nie było ani łatwo ani lekko!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po poru godzinach walki zwycięstwo stało się faktem... Principe Felipe triumfował...

Obrazek

I nie ważne... czy którakolwiek Latina była z Juanem czy z innym Alvaro... każda spojrzeniem wręcz krzyczała, że już należy cała do zwycięskiego Pedra....

Obrazek

Widzew!

Obrazek

Słońce zachodziło... i stało się oczywiste, że Costa de la Luz jest już odbite z rąk niewiernych!

Obrazek

Podsumowanie:
Super plaże, super Atlantyk... miejscami spokojny, czasem z dużymi falami... cieplutka czysta woda... piasek jak nad Bałtykiem... albo i lepszy... mało ludzi... piękna pogoda, widoki, panoramy... przestrzenie, dzikość i wolność...
Nie znam playasów w innych rejonach Iberii... ale w Andaluzji... najlepsze plaże są właśnie tam!
Straszyli kronikarze, że wiać będzie przeokrutnie... ale wiaterku czuć niemal nie było.
COSTA DE LA LUZ!
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 28.08.2017 20:43

Dia 8 - Arcos de la Frontera, Setenil de las Bodegas , Ronda i jaskinia w Monachil

8 dnia krzyżowcy wstali i z samego rana...tak ok 11:00 ruszyli podbić trzy nowe miasta....
Najdłuższy dzień on tour się szykował przed uczestnikami Rekonkwisty.

Pierwszym szturmowanym miastem był Arcos de la Frontera.
Ruszyli pełnym składem.... na liczniki 40 stopnie na plusie... ale stare miasto na szczycie urwiska zostało zdobyte...

Obrazek Obrazek

Principe Felipe wcinał loda za lodem... i chował się w cieniu wąskich uliczek... czuć było klimat Andaluzji...

Obrazek Obrazek

Ostatni w Arcos sąd kapturowy Pedra Inkwizytora i ruszyli dalej... tam gdzie nikt nie spodziewał się kibolskiej inkwizycji...

Obrazek

Droga wiodła przez pustą krainę...

Obrazek

Temperatura rosła...ale krzyżowcy maszerowali dalej...

Obrazek

Setenil de las Bodegas - rydwan zaparkowany... ruszyli szukać cienia...

Obrazek

Ogólnie cały bajer tej miejscowości to domy pod skałami... skąd niewiernych trzeba było wykurzyć...

Obrazek Obrazek

Maurowie pogonieni, tapasy zjedzone... Setenil zdobyty!

Obrazek

Ronda - trzecie miasto do zdobycia!

Obrazek

Nic chłodniej...a tu jeszcze po schodach w dół... i potem w górę... by zdobyć słynny most Puente Nuevo

Obrazek

Nie tylko most zdobyty... fontanna też objęta we władanie krzyżowców!

Obrazek

Jest cień....

Obrazek

Jest jakieś ichnie rokokoko.... - starczy... mowę Polan pierwszy raz na wyprawie usłyszeli na ulicach...
niech inni krzyżowcy wykończą niedobitki niewiernych...

Obrazek

Monachil - wieczorem dotarli do małej wioski tuż za Granadą... zaparkowali rydwan... i przez schodki i wąskie uliczki....

Obrazek

dotarli do jaskini... prawdziwej jaskini...

Obrazek

Były kaktusy...

Obrazek

był basen z kosmiczną panoramą...

Obrazek

I tak krzyżowcy zakończyli dzień nr 8 - wiele mil przebyli w upale... i wylądowali w prawdziwej jaskini... która naturalnie i co najważniejsze skutecznie chłodziła temperaturę....
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 29.08.2017 21:30

Dia 9 - Pico Veleta 3398

Abuela wraz z Principe Felipe jeszcze słodko spali... gdy Pedro Veo en Barco wraz z La Reina del Caos ruszyli w stronę gór Sierra Nevada.
Ostawiwszy rydwan na ostatnim parkingu... ruszyli po poranku zdobyć strategiczny szczyt gór...

Obrazek

Widoki różne... i coraz bardziej księżycowe....

Obrazek

Marsz do góry... kurna do góry... trzy kilometry nad poziomem morza...
Mimo walących serc, mimo jakby mniejszej ilości tlenu w tlenie... forma była dobra....

Obrazek

...choć oznaki buntu były widoczne...

Obrazek

ale szli.... ku szczytowi... gdzie majaczyły się sylwetki niewiernych...

Obrazek

Krzyżowcy zaatakowali od zachodniej grani... zaskoczeni Maurowie szans nie mieli...
3 godzinne wejście zakończone pełnym sukcesem!

Obrazek

Ech... 3398 metry nad poziomem morza....

Obrazek

I znowu zamyślił się Pedro niczym prawdziwy samiec-zdobywca...
"I co ja tu robię, zimno, piździ, nogi bolą, oddychać ciężko... pogięło mnie definitywnie czy co???
Kurna źle na plaży było?"


Obrazek



Zejście nieco szybsze (2,5h).... za owcami, za owcami i skrótami!

Obrazek

Po ponad 6 godzinach... zasiedli do rydwanu... Reina wystawiła przykurzone kopytka... i padła...

Obrazek

Krzyżowcy bezpiecznie... mimo ostrzeżeń przed bykami... wrócili do jaskini w Monachil...

Obrazek

i tam się schowali przed ponad 40 stopniami upału...

Obrazek

La Reina del Caos już do wieczora nie wyszła z jaskini...
Również plan ataku na Albaicin w Granadzie (Alhambra była planowana tylko jako panorama) bez zbędnego żalu został zaniechany.
Krzyżowcom należało się pół dnia odpoczynku...


Dopiero wieczorem jak temperatura spadła poniżej 40 stopni udali się do wioski świętować najwyższy szczyt ich kariery.
Smacznego!

Obrazek



Informacje techniczno-finansowe:
Jaskinia w Monachil - Casa Cueva Muntasal - rezerwacja przez booking: łącznie 110 euro za dwie noce - ściągnięte z karty kredytowej dwa tygodnie przed wyjazdem.
Z Monachil do ostatniego parkingu w Pradollano - godzina jazdy wąskimi drogami.
Wejście na Pico Veleta (drugi co do wysokości szczyt Sierra Nevada) dla zawodowców pewnie proste (cały czas droga przechodząca w żwirówkę, potem ścieżka aż do szczytu), ale dla amatorów takich ja my... 3398 metra zdobyte!
Ostatnio edytowano 16.10.2017 10:54 przez dubaj, łącznie edytowano 1 raz
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1262
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 30.08.2017 08:24

dubaj napisał(a):
Magda O. napisał(a):Podoba mi się narracja tej relacji :D
Do Hiszpanii wciąż nie dotarłam :roll:
Zdjęcia "jakie takie" to narracją nadrabiać trzeba :wink:

Po kibolskim Madrycie i Costa Brava trzecia Hiszpania okazała się celnym strzałem (bo w wakacje to grecki kierunek od lat ustkuteczniałem)... szczegóły w ciągu dalszym relacji :wink:

Pzdr


Dlaczego "jakie takie"? Normalne zdjęcia z wakacji. Lubię piękne, nasycone i wykadrowane widoczki, ale równie dobrze ogląda mi się takie "normalne", bo w końcu to relacja z wakacji a nie konkurs fotograficzny.
Coraz bardziej przekonuję się do Hiszpanii. Nie lubię piaszczystych plaż ale jest tam co oglądać, więc można się tam wybrać na zwiedzanie zamiast plażowania :wink:
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 30.08.2017 19:15

Magda O. napisał(a):Dlaczego "jakie takie"? Normalne zdjęcia z wakacji. Lubię piękne, nasycone i wykadrowane widoczki, ale równie dobrze ogląda mi się takie "normalne", bo w końcu to relacja z wakacji a nie konkurs fotograficzny.
Coraz bardziej przekonuję się do Hiszpanii. Nie lubię piaszczystych plaż ale jest tam co oglądać, więc można się tam wybrać na zwiedzanie zamiast plażowania :wink:

"jakie takie" bo mam kolegę co robi zdjęcia "dzieła sztuki" :smo:
A co do piaszczystych plaż... Rekonkwista też po kamiennych biegać będzie... i to już niedługo... :wink:
anakin
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 29992
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 30.08.2017 21:14

dubaj napisał(a): Italiano Bońka kojarzył mocno...
pani z Atletico mecz z Widzewem słabiej 8)

We Frankfurcie za to wspomnienia mają wspaniałe.. :?
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 30.08.2017 21:28

Dia 10 - Los Cahorros, Castillo de la Calahorra oraz CostACABana

Kolejna pobudka o świcie... i już korzystając z porannego braku upału Pedro i La Reina pobiegli gdzieś...

Obrazek

Słynny wąwóz Los Cahorros gdzie ponoć ukrywali się niewierni... krucjata więc ruszyła z samego rana....

Obrazek Obrazek

Wąsko, czasem na czworaka... i na szczęście z niskim stanem wody....

Obrazek Obrazek

Wszystkie zakamarki sprawdzone... tak tak... wychodzi na to, że Maurowie uciekli słysząc o zbliżającej się Rekonkwiście...

Obrazek

Najdłuższy wiszący most też wolny od niewiernych...

Obrazek

Pięknie... dziko... intrygująco...

Obrazek Obrazek
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 31.08.2017 09:21

Po powrocie basen....

Obrazek

i rydwan z całym majdanem... żegnając się już z jaskinią w Monachil... ruszył dalej... by po półtorej godzinie jazdy... dotrzeć pod
Castillo de la Calahorra

Obrazek

Imponujące zamczysko zamknięte... puste... Pedro wysłał jednak speca od tuneli i zakamarków na zweryfikowanie Calahorry.

Obrazek

Castillo wolne od muslinów - i zabezpieczone!

Obrazek

Kibole-katole ruszyły dalej... przez piaski jedynej prawdziwej europejskiej pustyni - Tabernas.
Stop stop.
Jakie piaski?
Koniec z saharyjskimi stereotypami.
Pustynia to góry, skały i zero szansy na romantyczną rycinę z oazą w tle...
A trakt taki... że nawet się zatrzymać nie mieli gdzie...

Obrazek

Almeria... dotarli poczuć gorące powietrze... temperatura niby jak na Costa del Sol... a taka duchota...
Prawdziwa Afryka....
By się nie odwodnić Pedro ruszył na miejski targ zwany Supermercado.
Krzyżowcy kupili podstawowe produkty (rum i piwa) - pozostałe euro-szekle zmarnowali na poniższe wiktuały

Obrazek

W Almerii krzyżowcy zajęli zamek u Marii... bez problemu wjechali i się rozgościli w zarówno w basenie... jak i w komnatach....

Obrazek Obrazek

Elegancko, przyjemnie... i naprawdę podejrzanie tanim kosztem miejsce to zostało zdobyte.

Obrazek Obrazek

No dobrze... coś fajnego udało się nabyć - lody kokosowe w połowie kokosa!

Obrazek

Zdobywcy ruszyli dwa kilometry dalej... playa Costacabana... gdzie miała odbyć się popołudniowa bitwa!

Obrazek

Bardziej kamyczki niż piasek...

Obrazek

Pedro był gotów do walki...

Obrazek

...i to nie z byle kim....

Obrazek

Principe Felipe wsparł Pedro... i znowu... znowu wielkie zwycięstwo!!!

Obrazek


Szczegóły techniczno-finansowe
Las Cahorros - wąwóz na obrzeżu Monachil (3 km od centrum). Atrakcja na 1,5-2 godziny marszu. Darmowy parking niedaleko początku ścieżki.
La Calahorra - elegancki zamek, zamknięty dla zwiedzających... na pewno w dniu kiedy rekonkwista tam dotarła.
Dom u Marii - 162 ojro za 3 noce, airbnb, kilometr od morza, 2-3 km od plaży.



Wieczorno-nocny dopisek:
Tak... niedoczytał Pedro... dom u Marii bez klimatyzacji...
pierwsza noc śmiech niedowierzania... pobudka o 2 w nocy...a tu wszyscy poza Felipe... chodzą...
I w desperacji próba snu na leżakach obok basenu....
Piękny dom, basen, luksus... ale klimę już dawno zepsuli inni podróżni...
Rada właścicielki: wietrzyć, otwierać okna, szukać przeciągów, używać wiatraków... a jak za gorąco... to do basenu!

Obrazek

Pierwsza noc była ciężka...
Druga lepsza... bo w dzień było nieco chmurek...
Trzecia całkiem ok...a nawet La Reina zmarzła, mimo chyba braku zmiany nocnych temperatur...
Wniosek jest jeden: człowiek przyzwyczaić się może do wszystkiego!
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 31.08.2017 22:59

Dia 11 - San Jose (Cabo de Gata)

Krzyżowcy korzystając z porannych chmurek... do 11 odsypiali dość wesołą i gorącą noc.
Pogoda w Almerii naprawdę dająca popalić: w ogóle nie dziwiło takie oto drzewo pod domem... orientuje się ktoś ile to coś może mieć lat?

Obrazek

W południe ruszyła ekipa do słynnego rezerwatu Cabo de Gata - cele były trzy: San Jose (miasteczko jak miasteczko) oraz najbardziej znane plaże Monsul (ta od Indiana Jones'a) oraz Genoveses.
Niestety - droga na dwie ostatnie plaże zamknięta dla rydwanów, tylko publicznym autobusem można tam dotrzeć - i to jadąc pół godziny.
La Reina del Caos i Abuela spojrzały na siebie - i nic z tego.
I tak zostały niestety wykreślone dwa punkty z trasy Rekonkwisty...

Rydwan w końcu zaparkował w San Jose i katole-kibole ruszyli walczyć z niewiernymi na miejscowych piaskach:

Obrazek

Krzyżowcy opanowali plażę... i spędzili dość spokojny dzień...

Obrazek

Po prawej kusiły skałki... ale nie nie... spokojnie spokojnie...

Obrazek

To był naprawdę leniwy dzień...
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 01.09.2017 10:31

Dia 12 - Alcazaba Almeria, Playa el Playazo, Playa de los Muertos (Cabo de Gata)

Pedro.... o poranku ruszył z tajną misją... zdobycia Alcazaby...
Jak postanowił... tak uczynił... chwila rydwanem... i juz wbijał się do warownej twierdzy....

Obrazek Obrazek

Strażnik zobaczywszy zmotywowanego kibola nawet nie zająknął się o euro-szeklach.
(a cena ponoć 2-3 ojro, w tym dniu było free)
Pedro ocenił potencjał arabskiej twierdzy i pomyślał by zostać archeologiem....

Obrazek

...natura jego jednak była bezlitosna i znowu wygrała...

Obrazek Obrazek

Krzyk rozsądku... Pedro wracał do archeologicznych namiętności....

Obrazek

...tylko ja tu wrócić, skoro młoda spragniona samica nad wodopój dotarła wpadając w pułapkę łowcy...?

Obrazek

Starczy... szepnął łowca... trzeba ruszyć z mini pielgrzymką tam... gdzie mur Jairan i pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa (Sagrado Corazón de Jesús)

Obrazek

Almeria portowe miasto upału, kotów...

Obrazek

uliczek, skuterów....

Obrazek

Kilometr wąskimi uliczkami... potem rzędy schodów... i wbił się Pedro do punktu skąd widać... dość skromnie... całą zdobytą niedawno Alcazabę.

Obrazek

I pomnik Sagrado Corazon de Jesus... właśnie tam dotarł zlany potem Pedro... w pewnej osobistej intencji...

Obrazek

Później okazało się, że Pedro został wysłuchany...


Po powrocie do hacjendy szok i niedowierzanie - La Reina del Caos przymusiła Principe Felipe... i ten bez rękawków.... pływa... pływa.
Pół roku płatnych lekcyji i nic... a tu terror La Reiny, super basen... i Junior sam zasuwa żabką!
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 01.09.2017 13:46

Playa el Playazo de Rodalquilar

Ruszyli przed południem... znowu kierunek Cabo de Gata. Szpiedzy donieśli, że pod Castillo de San Ramon zbierają się siły niewiernych...
Szybki dojazd... i krzyżowcy wjeżdżają na plażę przygotować atak na zamek.

"Tu tu... tu się rozbijmy.... ja o tu tu tu po lewej...." - rzekł błagalnie Pedro....

Obrazek

Jednak Reina (właśnie z uwagi na nadmiar wroga) zarządziła rozbicie obozu kawałek dalej...
Obserwowali... i zamek de San Ramon po lewej....

Obrazek

i góry po prawej...

Obrazek

Czas przygotowań do bitwy powoli mijał... Pedro monitorował wszystko.... zwarty, czujny, gotowy....

Obrazek Obrazek

W końcu ruszył... do walki... piewsze starcie... niewierni albo uciekali... lub byli wrzucani w skalne pułapki....

Obrazek Obrazek

Mury zamku coraz bliżej!

Obrazek

Ognia!

Obrazek

Castillo de San Ramon zostało szybko zdobyte... a niedobitki Maurów uciekały w panice....

Obrazek

Zero litości... kto sam nie skoczył... był rzucany w morskie odmęty...

Obrazek

Ostatnie spojrzenie na panoramę dzikiego wybrzeża...

Obrazek

...i dumni katole wrócili do ich obozowiska na piaskach Playa el Playazo.
Miejscowe długonogie chicas skrywały skromnie lica przed zwycięzcami...

Obrazek

Wieść o pokonaniu Maurów szybko się rozniosła... miejscowi świętując łódko-barem przypłynęli na plaże dokładnie pod obozowisko krzyżowców!

Obrazek

Mojito mojito... normalnie takie rzeczy tylko na Przylądku Kota (Cabo de Gata)

Obrazek

By poczuć klimat - na koniec filmik - łódka, bar, pan z gitarą, pani z głosem i mojito:





Playa de los Muertos
Na koniec dnia by zweryfikować pogrom Maurów krzyżowcy zawitali na Plażę Umarłych.
Słynne miejsce, gdzie morze zawsze wyrzucało najwięcej ciał...
Dostęp trudny... długi... wąską ścieżką przez góry...

Obrazek

Po 15-20 minutach dotarli... jest plaża...są ciała i niedobitki niewiernych....

Obrazek

Cabo de Gata zdobyte!
To był naprawdę naprawdę owocny dzień dla słowiańskich krzyżowców!

Obrazek




Subiektywne podsumowanie Costa de Almeria
Wybrzeże to jest uznawane za najgorętsze...i to prawda.
Pogoda afrykańska - niby tylko 32-35, ale jest gorąco... konkretnie.
Na innych wybrzeżach hulają chłodne wiaterki, tutaj... poza miejscami przy samej plaży... upał wręcz stoi i piecze.
Nie ma przebacz - prawdziwy skwar, który organizm jednak... po pierwszym szoku zaakceptował.
W kultowej scenie Misia byłoby tak: "Pani kierowniczko - takie jest odwieczne prawo natury. Jak jest lato - to musi być gorąco! Czy tu grzeje? Tu grzeje przez cały czas! Na okrągło"

Miasto Almeria nie powaliło mnie na kolana - naćkane domów, widoczne vlepy antify, po prostu duże miasto i port - dzienna ocena organoleptyczna niewysoka.
Plaża z boku miasta fajna, ale "nie-moje" kamyczki nie podnoszą oceny, która za ciepłotę wody.... za gorąc wody... wcale najgorsza nie jest.
Wszyscy tam polecają plaże rezerwatu Cabo de Gata - jest to półpustynna perła rejonu Almerii z ponoć najpiękniejszymi plażami Hiszpanii.
Rezerwat jest objęty patronatem Unesco i należy do najsurowszy fragment Andaluzji.
Plaża w San Jose na dobrym poziomie, ale naprawdę zachwyceni byliśmy pozostałymi plażami... i widokami jak poniżej.
Reasumując: urzekająca dzikość w cywilizowanej Hiszpanii. Polecam.


Obrazek
dubaj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 344
Dołączył(a): 01.12.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dubaj » 02.09.2017 22:45

Dia 13 - Capileira (Las Alpujarras)

Wyjechali krzyżowcy... zdobyć Las Alpujarras - górzystą krainę w południowej Hiszpanii, stanowiącą część Andaluzji, położoną pomiędzy górami Sierra Nevada, Sierra de Contraviesa i Sierra Lújar.
Główne siły oporu niewiernych zostały namierzony w wiosce Capileira i tam właśnie... w stronę chmur... pojechali kibole...

Obrazek

Biała wioska, wysoko w górach... i rustykalna hacjenda Cortijo Catifalarga Alpujarra... z takim plusem, że i basen i miejsce do parkowania...

Obrazek

W środku... może to nie jaskinia... ale też klimatycznie...

Obrazek

I wreszcie chłodniej... chmury 200-300 metrów nad głową... ale i tak fosę Principe Felipe weryfikował...

Obrazek

Capileira... miejsce biernego oporu niewiernych.
Pedro pojechał o 14:00 do supermercado - niestety od 13-17 sklepy zamknięte....

Obrazek

Wrócił... La Reina zajadała się takim czymś... ktoś wie co to - wyglądające jak malina, ale mocno brudzące i mocno mocno słodkie?

Obrazek

Pedro pojechał drugi raz po 17 do sklepu i jakiejś gospody - niestety od 15 do 20 kuchnie w tawernach nie działają...
Głodem i chłodem (24 stopnie zamiast 35 nad morzem) chcieli Rekonkwistę wykończyć!

Obrazek

Po kolacji w hacjendzie ekipa ruszyła ścieżką przy strumieniu w chmury...

Obrazek

Felipe prowadził!
Obrazek Obrazek

Męskie spojrzenie na świat...

Obrazek

I w końcu dotarli w chmury... Principe Felipe i jego pierwszy szczyt... nad chmurami!

Obrazek

W drodze powrotnej słońce pojawiło się na chwilę... by po chwili znowu zniknąć...

Obrazek

I tak pewnie by się ten dzień odpoczynku od upału skończył... ale wieczorem jeszcze Pedro ruszył...
do okrytej już chmurami Capileiry:

Obrazek

Wiele mojito-czasu upłynęło... zanim misję swą Pedro wypełnił do końca.
Siedliska niewiernych zostały namierzone.

Obrazek


Szczegóły techniczno-finansowe:
Capileira - najwyżej położona w wąwozie Poqueira biała wioska - 1436 m.n.p.m.
Cortijo Catifalarga Alpujarra - fajne miejsce, ale trochę... za surowe. I za drogie. Najdroższa hacjenda podczas całej Rekonkwisty: 90 euro-szekli z booking.com. 15 minut z buta od Capileiry, co też atutem nie jest - chociaż przynajmniej jest gdzie zaparkować.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Rekonkwista 2017 - czyli 4 x Costa + 1 x Sierra - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019