szpecgos napisał(a):My wchodziliśmy od ulicy Tomislava. Nie wiem jak tam teraz bo w tym roku pogoda podobno specyficzna jak na Cro. Jak wchodziliśmy w sierpniu to było 37 i te 2L na osobę to w jedną stronę szło

(...)
My będziemy wchodzić chyba też tą drogą skoro mieszkamy przecznicę obok

Ale z tą wodą to widzę że poprawkę muszę wziąć

Mamy nadzieję na dobry i szczęśliwy marsz oraz super foty, pozdrawiam.
Dopisek po paru dniach/ w tej chwili gdy to pisze jem sniadanko i z tarasu patrze na Sv.Ilija w pelnym sloncu i skwarze od rana. Robi wrazenie kazda z jego grani, moze za dwa, trzy dni bede mogl spojrzec na taras ze szczytu, pozdrawiam

19 lipca o 5:00 rano wraz ze starszą córą Olą wyruszyliśmy od ulicy Kralja Tomislava i w 3,5h później weszliśmy na szczyt Sv.Ilija. Zajęło nam to około. 40 min więcej niż powinno gdyż w pewnym momencie już pod szczytem szlak zaczął nagle opadać w dół i w dół co wydało nam się podejrzanym i wracaliśmy się szukając jakiegoś przegapionego odejścia w bok. W końcu schodzący ze szczytu miły Holender wskazał nam ten już raz przedeptany w dół szlak jako jak najbardziej właściwy.
Na górze spotkaliśmy starsze małżeństwo (również z Holandii - nie znali naszego rozmówcy ze szlaku więc Holendrzy to jak widać to także rozmiłowany w górach naród

). Potem doszło jeszcze kilka osób z Czech, czyli na szczycie było przez chwilkę całkiem tłoczno. Na górze oczywiście zdjęcia i wpis do księgi oraz stempelki a potem w dól ale szlakiem do Klasztoru Franciszkanów - szliśmy dość sprawnie więc droga w dół zajęła nam równe 2h do Klasztoru skąd podjęła nas już samochodem moja żona.
Jeszcze tylko kilka uwag, być może powtórzę coś co już pisano ale może ktoś uzna te informacje za przydatne.
Droga: na szczyt od ulicy Kralja Tomislava jest zdecydowanie ciekawsza widokowo i bardziej urozmaicona. Poza tym ma jeden wielki atut ponieważ szacunkowo ponad 70% tej trasy przebiega w mniejszym albo większym cieniu drzew i krzewów. Jest forsowniejsza ale warta przebycia.
Droga: do (albo z) Klasztoru jest w ponad 50% odsłonięta i w przypadku powrotu tym szlakiem ostatnie 1 do 1,2h schodzi się wyeksponowanym na bezlitosne słońce grzejące mocno po białych i niemal łysych zachodnich zboczach masywu. Poza wszystkim jest też zdecydowanie mniej atrakcyjna widokowo (zdjęcia Korczuli z góry równie dobre można wykonać z tarasu przy Klasztorze).
Woda: Po drodze w dół mniej więcej na wysokość połowy szlaku spotkaliśmy dwóch chłopaków około 16-17 lat i może ich matkę, tylko ona miała małą torbę na ramieniu a w niej jak przypuszczam mogła mieć trochę wody ale pewnie o wiele za mało na taka wędrówkę. Zastanawiałem się dlaczego nasi gospodarze gdy dowiedzieli się, że idziemy na szczyt jutro z rana tak bardzo obstawali przy tym by podać im mój nr telefonu, zapisać sobie ich i alarmowy. Z ich relacji wynika, że niemal co orku znoszą jedno ciało turysty z tego niepozornego wzgórza, który zazwyczaj nie zabrał wystarczającej ilości wody. My mieliśmy po 2,5 litra wody na głowę i to w zupełności wystarczyło, ale uważam że te 2l dla każdego to podstawa.
Dzieci na szlaku: moja córa ma 14 lat i jest bardzo wysportowana, jednak z jej relacji wynika, że to spory wysiłek i wielu jej rówieśników pewnie by "pękło" po drodze. Nie jest to na pewno szlak dla każdego dziecka i na pewno nie w każdym wieku, ale wiadomo że jest to sprawa indywidualna - moje młodsze dzieciaki, bliźniaki (brat i siostra Oli mają po 11 lat) po relacji Oli i mojej były szczęśliwe, że realnie oceniliśmy "z dołu" parę dni wcześniej sytuację i nie ruszyli z nami. Czytając Forum wiem, że weszły na szczyt młodsze od moich dzieci.
Zapewne ogromną role, tak jak w przypadku i dorosłego, odgrywa chęć i motywacja w zdobywaniu każdego szczytu w życiu

.
Sam jestem bardzo zadowolony z tej przygody, wiele wspaniałych widoków, wrażeń i zdjęć, które może będę mógł tutaj kiedyś jako bardziej zasłużony forumowicz zamieścić.
A każdego ranka po przebudzeniu i przy okazji każdego posiłku z tarasu naszego apartmana patrzyłem na cały masyw i szczyt Sv. Ilija , który czasem otulały chmury - i jak tu nie chwalić wspomnieć ze spaceru w chmurach
Pozdrawiam aktualnych i przyszłych zdobywców Góry.

Chyba już mogę conieco małego zdjęciowego wstawić zatem w kolejności wchodzenia:

- około 5:30 Ola jeszcze pełna energii, trochę jakby nie chciała wiedzieć, że dalej będzie jeszcze stromiej

- widoczek w dół na zaspany Orebić, lekka czerwona poświata zapowiada wzejście wielkiej żółtej lampy ;)

- Lampa już świeci, druga godzina marszu i obudzony Półwysep w pełnej krasie, lekko z prawej w dole Stankovic i Mokalo

- Po zeszłogodzinnym kryzysie nie ma śladu, Ola widzi już szczyt nad nami a w tyle do wyboru Orebić albo Korcula z prawej

- opisywany znak wskazujący nam drogę na dół, przez niedowiarstwo straciliśmy trochę cennego czytaj cieniowego czasu i po dużym łyku wody;)

- od tego swojsko i zachęcająco wyglądającego drogowskazu już tylko ok. 20 min do szczytu

- uśmiechnięta mordka mojej dzielnej córy i autograf na szczycie :):)

- "Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe? (...) Sam możesz wybierać los, szczytów, szczytów ślad
Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!"

- nie mogłem sobie samemu odmówić i z nieskromnosći swej moją gębę też zamieszczam, w końcu też wszedłem :)
Z jak zawsze sporej ilości zdjęć robionych przeze mnie przy takich okazjach, w tym z tzw. widokowych i rodzajowych, wybrałem ułamek by od razu nie zostać wyrzucony z Forum za jego zaśmiecanie, mam nadzieję że zachęcą one innych do wspinaczki i podziwiania natury
