Jedziemy. Trzy samochody, spokojnie, bo międzynocleg załatwiony. Winiety kupione tuż za granicą na Shellu w Bohuminie. Standardowo trasa przez Czecy ( winieta miesięczna, bo taniej niż 2x10-dniowa), Austrię ( 2x10-dniowa, bo tym razem tak taniej) i Słowenię objazdem. Przed Grazem otrzymujemy info, że jakiś korek wielokilometrowy się utworzył, więc szybka decyzja, objeżdżamy. Trochę zaburzyło nam to czas podróży, ale przy okazji zobaczyliśmy coś takiego:

u podnóża góry jechały najnowsze modele jaguarów, maybachów i innych, na widok których w samochodzie rozległo się chóralne „wow” i „ach” i „mamo zwolnij”
Cudne miejsce, które trzeba kiedyś odwiedzić. Ale nic to, jedziemy. Granicę przekraczamy beż żadnego koreczka, machnięcie ręką i…jesteśmy w Chorwacji. Zjeżdżamy z autostrady i starą drogą jedziemy do Krapiny, żeby spokojnie przygotować się do dalszej drogi u polecanych na forum „Jurinijaków”.

Córka zrobiła nam wieczorny koncert wraz z układem choreograficznym i poszliśmy spać, wcześniej uraczeni przez gościnnych gospodarzy domową rakiją.

Rano pobudka i w drogę.
Jedziemy… ( ten widoczek zna chyba każdy

)

jedziemy…

jedziemy…na termometrach 38 stopni, jedziemy…
Mijamy…

I znowu nie ma morza

Drogi puste…nuda…

Wreszcie zjeżdżamy na Peljesac. Zatrzymujemy się tuż przy drodze, żeby kupić mule na kolację i mój małż decyduje się skosztować kamenece


Wjeżdżamy na Peljesac i już nie możemy się doczekać. Po drodze planujemy jeszcze dokupić wino do tych muli, ale jakoś tak nie chce nam się już zatrzymywać.
Wreszcie docieramy

Jest Trpanj. Jedziemy główną drogą do przystani promowej i skręcamy w lewo. Obawy są, czy kwatera będzie ok., czy gospodyni sympatyczna…. Podjeżdżamy, parkujemy i z zewnątrz wszystko się zgadza
W środku mniej więcej takie widoczki:


Dzieciaki z facetami pobiegły od razu na plażyczkę tuż obok kwatery:
Widok w stronę centrum
I w drugą stronę
Wieczorem, jednak zmęczeni podróżą, wybraliśmy się do pizzerii w centrum, żeby dzieciakom zrobić przyjemność, a przy okazji kupić winko do naszej kolacji
I tu okazało się, że w Trpanj nie ma typowej menjalnicy. Walutę można wymienić tylko w banku i to w wiadomych godzinach. Jeśli nie macie karty bankomatowej, to…. Ale mieliśmy
Dzieciaki zjadły baaaardzo dobrą pizzę za niewielkie pieniądze ( 32 kn za pizzę z szynką i serem). A my kupiliśmy winko na naszą ucztę. I Nią zakończyliśmy dzień naszego przyjazdu do Trpanj.