Właśnie wróciliśmy całą rodzinką z koncertu Budgie (synek 13 lat - uczy się rozpoznawać dobrą muzykę rock'ową).
Koncert fenomenalny! Totalny, makabryczny rock'owy czad!!!!!!!
Każdemu, kto choć trochę lubi dobrego ciężkiego rock'a gorąco polecam. Jeszcze przez kilka dni grają trasę po Polsce.
Lider, basista i vocalista, ma 59 lat!!! Każdemu życzę takiej energii i kondycji w tym wieku.. a niech go...
Zespół zyskał na nowym gitarzyście. Koleś jest niesamowity. Wymiata jak stara rock'owa miotła. Dokooptował do grupy 2 lata temu. Przedtem grał w Dio, czyli też szczyty.... Mistrz metalowej gitarowej poezji!!!
Jedynym mankamentem było nie do końca dopracowane nagłośnienie kolumn z przodu, czego muzycy słyszeć nie mogli. W części utworów po prostu bas zlewał się z stopą, lub z sfuzowaną gitarą..
Ballady brzmiały pięknie.
Czemu żadna z naszych rodzimych kapel nawet w połowie nie potrafi osiągnąć takiego rock'owego kunsztu??!!
A zaznaczyć trzeba, że Budgie wcale nie należą do czołówki angielskiego rock'a.... więc nie ma po prostu co porównywać.
Jednym słowem - totalne zadowolenie. Trochę wszyscy ogłuchliśmy, a synek jest szczęśliwy bo stał tuż przy scenie i gitarzysta przybił mu piątkę!
Jutra zamieszczę kilka zdjęć zrobionych badziewną komórką. Wyszły fatalnie, ale zawsze coś tam widać.
pozdro

.png)
.png)
.png)
.png)