auto_gt napisał(a):... bo nie moim .
I bardzo dobrze
Mnie życie nauczyło, że szkoła jest najgorszą nauczycielką historii, jaka może być.
W ogólniaku miałem tej historii po uszy, a i tak omal mnie nie wywalili, jak po usłyszeniu, ilu Polaków brało udział w rewolucji październikowej spytałem "po której stronie?"
Trochę tych dzieciaków na przestrzeni lat do szkół woziłem i ni cholery z tych szkół za dużo nie wynieśli, a co najgorsze, to podejście do tego rodziców na przestrzeni wielu lat jest dokładnie takie same - mają to gdzieś tak naprawdę.
Owszem, pod publikę to każdy będzie krzyczał, że historia, że WF, ale z pierwszym to mało kto łazi z dzieckiem po własnym mieście i szuka jego historii, a z drugim to bez problemu można załatwić sobie u rodzica zwolnienie.
I co w takiej sytuacji ma zrobić szkoła?
Ja się teraz biorę za organizację takich krótkich spacerów po Warszawie, właśnie po to, żeby czegoś dzieciaki nauczyć. Łaziłem trochę z siostrzeńcem i jego kumplami i nawet im się podobało, bo nie trułem im o Łokietkach i datach, tylko pokazywałem konkretne miejsca i ich historię.
Takie multimedialne te spacery były

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
