napisał(a) gewaina » 13.04.2011 17:59
Dzieńdobry wieczór
Pogodowo: u nas pada, chmura, pada, chmura, pada, ciemno...
Zdarzeniowo: egzamin gimnazjalny część matematyczno-przyrodnicza, czyli 2 godziny w sali gimnastycznej w bezruchu i bezmyśleniu (chyba że o Hr i wakacjach nadchodzących

).
Metafizycznie: zbliża się wieczór - pora podsumować ten dzień... Hmmm, hmmm, hmmm...nic szczególnego ani dla siebie, ani dla rodziny, ani dla ludzkości nie osiagnęłam...Cóż, po prostu przeżyłam...
Banalnie: dzień zaczął się o 5.20, dałam radę logistycznie dzieciaki powstawiać do właściwych placówek opiekuńczo - wychowawczych, nie zasnęłam na tym cholernym egzaminie, zdążyłam zakupić, przyrządzić i podać po ludzku obiad, przepytałam potomstwo z angola, ogarnęłam chałupę, upiekłam z potomstwem młodszym bardziej ciasteczka i nie dostałam ataku szału przy rozbitym na podłodze jaju, wywalonej na podłoge mąki i poklejonych lukrem kafelkach,
jestem fajna, daje radę, jestem cool, daje radę, jestem Oceanem (Spokojnym), jeszcze tylko jutro, pojutrze i weekend, a potem jeszcze, jeszcze, jeszcze ciut i ....... odjazd nach Croatia
I tego sie trzymam...
A teraz powoli... DOBRANOC!