napisał(a) weldon » 04.11.2010 06:57
Tę historię zbawienia to sobie na raty rozłożę, bo to za dużo trzeba tak z rana kombinować,
co autor miał na myśli ...
Wolałbym tak bardziej literalnie ...
Na niebie chmury i wrony. Jakieś stado leciało mi nad głową.
Ale, podobno, tak jest w połowie kraju. Już ja wiem kto nam to podesłał ...
Dzień dobry.