napisał(a) Franz » 01.12.2015 00:53
Potem kieruję się do żlebu i muszę przyznać, że obejście mokrą płytą dolnego uskoku nie należy do banalnych. Lina - oczywiście, zamoknięta - z zawiązanymi węzłami stanowi pewne ułatwienie, już po chwili metalowy łańcuch wspomaga pokonanie lekko przewieszonego, wymytego uskoku. Jak na zwykły szlak, a nie ferratę - to całkiem ciekawe fragmenty.
Dalej jest już zdecydowanie łatwiej, jednak wyścig z nadpływającymi, coraz gęstszymi obłokami, przegrywam.