napisał(a) piekara114 » 16.03.2015 18:48
U mnie to było tak:
syn rano (już w Cro) dostawał mapę i oglądał i analizował co, jak, gdzie jakie trasy, góry lasy itp.
Potem mówiłam mu gdzie jesteśmy (palcem pokazywałam) i liczył ile jeszcze tuneli przed nami, mostów itp. Dziś bez problemu sam stwierdza gdzie jest i hyc do mapy, ile jeszcze przed nami (bez problemu czyta mapy, a jak się okazuje to jest wśród dzisiejszych dzieci duża zdolność

). Potem można dać przewodnik, aby poczytał tam gdzie będziemy, lub pooglądać obrazki - wybierz sobie co chciałbyś zobaczyć itp. Jak jest mapka to - tu będziemy na wycieczce, tu zaparkujemy i zaplanuj jakimi uliczkami będziemy chodzić - trzeba liczyć się ze zniszczeniem mapy, czy pokreśleniem ołówkiem przewodnika, ale to niewielkie straty za spokój (bez bajek) i zdobywanie jakiejś wiedzy.
Na autostradzie to się nie nada, ale można szukać na trasie domów z zielonym dachem, czy żółtym płotem lub reklam ze słoneczkiem/rybą/statkiem itp
Do tej pory zawsze w nowym mieście zdobywam w IT mapkę miasta (ewentualnie mam małą wydrukowaną) i daję mu: jesteśmy tu i tu, chcemy zobaczyć to, to i to i ty teraz nas tam zaprowadź. Ustalamy wspólnie trasę, a potem on nas prowadzi i jest spokój, nie ma uciekania. W Wiedniu on miał mapę metra i decydował jakimi liniami jedziemy do celu i gdzie się przesiadamy - czasami do celu było 5 stacji, a my jechaliśmy 3 liniami przez 12 stacji - każdy był zadowolony, a jak go zabytek nie interesował to, tu masz mapę potem pojedziemy tu i tu, zaplanuj trasę np z 3 przesiadkami i można spokojnie sobie pooglądać, ale potem jeździmy metrem 20 min, trudno
