napisał(a) intruzik » 11.06.2007 20:38
Ja się dowiedziałem o wypadku jak schodziliśmy z Tatr, tata zadzwonił bo wiedział jakiego mam hopla odnośnie F1...szok... jak przekazałem ferajnie to nie chcieli wierzyć, potem jak się okazało że żyje i ma się całkiem, całkiem to w drodze powrotnej do domu znowu było wesoło, dziś rano wiedziałem pierwsze ujęcia z gazety potem filmik w Internecie, znowu się powtórzę szok, dzięki Ci Boże że Robertowi nic się nie stało, ma on widocznie jeszcze coś do zrobienia na tym świecie. A może będzie tak jak kiedyś i znów będzie to początek zwycięstw. Przed debiutem w F3 miał przecież poważnie złamaną rękę w wypadku a mimo tego, dzięki specjalnym śrubom podtrzymującym zrastającą się kość wygrał wyścig w Norymberdze. Ni dodać nic odjąć jest silny psychicznie i wie czego od życia chce i oby już było wszystko ok. Robert wracaj szybko do zdrowia.