Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości... :)

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
karin74
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2149
Dołączył(a): 27.07.2010
Re: Chorwacja 2014... PODGORA... 5500 km zajebistości... :)

Nieprzeczytany postnapisał(a) karin74 » 21.06.2015 13:45

Fiu,Fiu,Fiu....ja pierwsza.....
To siedzim i czytamy dalej... :-)
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Chorwacja 2014... PODGORA... 5500 km zajebistości... :)

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 21.06.2015 16:12

Dzień 5

Wstajemy wcześnie rano... pogoda zapowiada się wspaniale... na niebie żadnej chmurki... statek odpływa o 8 rano więc kilka minut przed ósmą zjawiamy się w porcie... no cóż... inni przyszli znacznie wcześniej i najlepsze miejsca są już zajęte... a więc jeśli ktoś chce siedzieć na piętrze musi przyjść chyba z pół godziny wcześniej...
na statku dopłacamy resztę i deklarujemy czy chcemy na obiad rybę czy kurczaka... wybieramy oczywiście rybkę :)... Znajdujemy sobie miejsce na dolnym pokładzie i czekamy aż obsługa upora się z linami cumowniczymi... odpływamy jednak punktualnie...

20140802_081653 (800x450).jpg


20140802_081702 (800x450).jpg


20140802_082536 (450x800).jpg



rejs mija leniwie... baaardzo leniwie... 2,5h podczas których nie dzieje się nic... z nudów idziemy na górny pokład chociaż zobaczyć jakby to było gdybyśmy przyszli wcześniej... różnica jest taka, że u góry bardziej wieje... no i widoki może ciut lepsze bo panoramiczne 360 ;)

20140802_082820 (800x450).jpg


20140802_083323 (800x450).jpg


20140802_091124 (800x450).jpg


20140802_091131 (800x450).jpg


wypatrujemy na dziobie statku koło sterowe i robimy sobie przy nim kilka zdjęć kręcąc nim od czasu do czasu... jak się okazało to koło co wyglądało jak atrapa faktycznie wpływa na kurs statku o czym dowiedzieliśmy się chwilę po tym z głośników... sorry więc panie kapitanie ale zbyt kusiło :twisted: i nie było żadnej tabliczki ostrzegawczej :P po prostu nuda dała się we znaki...

Jedyną atrakcją staje się obserwowanie smażących się ryb, które później mam nadzieję, że ze smakiem zjemy :)

20140802_092408 (450x800).jpg
za nami stały ląd...



Przed godziną 11 dopływamy na Hvar do miasteczka Vrboska...

20140802_095355 (800x450).jpg
przed nami wyspa Hvar...


20140802_102244 (800x450).jpg


wpływamy w zatoczkę... najpierw widać po prawej stronie golasów zapewne z jakiegoś campu lub plaży FKK... a później już miasteczko... zaraz po postawieniu nogi na stałym lądzie idziemy na lody... miasteczko wydaje się malutkie ale w samym porcie po lewej stronie budka z pysznymi... wielkimi... lodami... :oczko_usmiech:

chwilę później udajemy się schodami na górę... nie wiemy gdzie iść to idziemy za wszystkimi... dochodzimy do Kościoła Fortecy pw Św. Marii... no coż... to co tutaj opiszę nie będzie fajne... i dlatego mam nadzieję że nikt nie rozpozna się na zdjęciach... rejs był dla niktórych długi... zbyt długi... zdążyli wypić za dużo Rakiji... przed kościołem okazało się, że wejście na wieżę widokową jest płatne... i pewna grupa rodaków (a dokładnie dwa małżeństwa) za których jeszcze w tym dniu przyjdzie mi się wstydzić zrobiła karkołomną awanturę gościowi co tą opłatę zbierał... że są polakami i za wejście do kościoła jako katolicy płacić nie będą... że to nie do pomyślenia w katolickim kraju... (tak jakby u nas wstęp na wieżę kościelną nie był płatny... hehe...)... generalnie zrobili taką wiochę, że wstyd mi było podejść ten bilet kupić... później jeszcze zaczepili jakiegoś starszego dziadunie co prowadził rower wypytując go jak mu się w Cro żyje... i ile ma lat... jaką ma emeryturę itp... facet był nieźle zdziwiony... a ja byłem w szoku jak niektórym wakacje uderzają do głowy...

20140802_104540 (800x450).jpg


Szybko więc z Agnieszką ewakuowaliśmy się z tej grupki i zwiedzaliśmy Vrboską na własną rękę... a że miasteczko jest niewielkie to zwiedzanie szybko zakończyło się na zakupach oliwy i wina... oglądaniu rybek płynących w zatoczce i rzeczce co płynie przez miasto... i innych okolicznościach przyrody... oraz na kolejnych lodach :twisted:

20140802_105020 (800x450).jpg


20140802_105452 (450x800).jpg


20140802_110458 (800x450).jpg


20140802_111950 (800x450).jpg


w między czasie zaatakował mnie taki oto potwór

20140802_104843 (800x450).jpg


około południa na statku miał być gotowy obiad... i faktycznie tak było...

20140802_112657 (800x450).jpg


20140802_114648 (800x450).jpg


jak tylko wszyscy się zebrali podano rybki dla tych co wybrali rybę i kurczaka dla tych co wybrali kurczaka... do tego jakaś sałatka i świeży chlebek... było też wino (wcale nie w nieograniczonej ilości)... jakiś sok i woda mineralna... wszystko było zjadliwe, a nawet bardzo dobre... resztki z talerzy zjadły mewy...

20140802_120233 (800x450).jpg


i tak oto dopłynęliśmy w między czasie na wyspę Brać... a konkretnie do miasteczka Bol... pokazano nam kierunek podobno jednej z piękniejszych plaż Chorwacji... ustalono godzinę powrotu na statek... i tyle...

oczywiście w pierwszej kolejności sprawdziliśmy czy takie dobre lody też są tutaj... i na szczęście są... też w porcie wzdłuż chodnika stała budka z lodami... na plażę postanowiliśmy iść pieszo... i chociaż fanami plaż i opalania nie jesteśmy bo szkoda nam na to czasu to jednak ciekawość wzięła górę... kierujemy się na Zlatni Rag czyli zapewne Złoty Róg... po drodze mijamy zatrzęsienie różnych budek z pamiątkami... i tak od budki do budki... od stoiska do stoiska... docieramy na sławną plażę...

20140802_132405 (800x450).jpg


20140802_132409 (800x450).jpg


20140802_132419 (800x450).jpg


20140802_132429 (800x450).jpg


20140802_140012 (800x450).jpg



i co mogę o niej napisać? hmmm... plaża jak plaża... tzn. dla pasjonata plażowania pewnie jak ziemia święta... dla mnie nic szczególnego... ale jak już wspominałem... razem z Agnieszką nie jesteśmy miłośnikami plaż... to co pamiętam z tamtego miejsca to:
- wiatr
- żwir tak gorący że nie było można gołej stopy postawić
- wiatr
- ludzi tyle że nie było gdzie usiąść
- więcej wiatru (chociaż nigdzie indziej nie wiało tak mocno)
- drogo strasznie...
- zimna woda...

acha... no i wiało bardzo...

po około 15 minutach postanowiliśmy wracać... i po kolejnej porcji lodów udaliśmy się na drugą od strony portu stronę miasteczka... najpierw część górną gdzie natrafiliśmy na stragany z owocami i warzywami (nic szczególnego) a później już część wąskich uliczek... szybko się jednak skończyły więc przycupnęliśmy sobie w porcie i czekaliśmy już tylko na powrót...

20140802_144931 (800x450).jpg


20140802_144937 (800x450).jpg


w drodze powrotnej znowu wstydziłem się za naszych kochanych polaczków krzykaczy... tym razem mocno już zmęczeni palili fajeczka od fajeczki... nie dość, że musiałem wdychać dym to jeszcze pety i popiół lądowały w morzu... już to widzę jak jeden z drugim będzie za 10 lat narzekał jak bardzo plaże w Chorwacji są brudne i śmierdzące...

20140802_154421 (800x450).jpg


20140802_160756 (800x450).jpg



Podsumowując... wycieczka nie rzuca na kolana... aczkolwiek nie było źle... wiem że są gorsze statki, ale widzieliśmy też lepsze... takie na których grała głośna muzyka i coś się działo... takie na których załoga starała się zabawić turystów... tutaj miałem wrażenie że w drodze powrotnej ludzie zasypiali z nudów... każdy marzył tylko żeby ktoś teleportował statek na stały ląd... a zostało jeszcze ponad 2 godziny rejsu...
Jak będę miał okazję w tym roku też popłynę... ale napewno nie statkiem "Dwa Brata" i nie Vrboska i Bol... dlaczego? miasteczka są przepiękne ale ja już tam po prostu byłem...

Po powrocie jak prawdziwi marynarze poszliśmy coś zjeść i do baru na drinka... to znaczy drinków kilka :) i znowu nam zeszło do północy... a na następny dzień planujemy dalszą podróż... tym razem dalej od morza... i dopiero będzie się działo :D
Dawigs
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 785
Dołączył(a): 27.01.2012
Re: Chorwacja 2014... PODGORA... 5500 km zajebistości... :)

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dawigs » 21.06.2015 18:47

nimm2 napisał(a):Witam po dłuższej nieobecności... zbliża się wielkimi krokami kolejny wyjazd do Cro więc postanowiłem odkurzyć i dokończyć zeszłoroczną relację...


Lepiej późno niż wcale 8)
Z przyjemnością dokończę czytać wasze wakacyjne przygody.

W tym roku jaki kierunek?
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Chorwacja 2014... PODGORA... 5500 km zajebistości... :)

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 21.06.2015 21:30

Dawigs napisał(a):
nimm2 napisał(a):Witam po dłuższej nieobecności... zbliża się wielkimi krokami kolejny wyjazd do Cro więc postanowiłem odkurzyć i dokończyć zeszłoroczną relację...


Lepiej późno niż wcale 8)
Z przyjemnością dokończę czytać wasze wakacyjne przygody.

W tym roku jaki kierunek?


Tak jak w zeszlym... jeszcze nie wiadomo... chociaz narazie rozwazamy Gradac jako baze wypadowa do BiH i Czarnogory bo raczej chyba na tych kierunkach bedziemy sie skupiac...
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 05.07.2015 17:46

Dzień 6

Wstajemy normalnie… jemy śniadanko i krótko po 11 wsiadamy do samochodu i jedziemy do… Mostaru… ma to być taka nasza większa wycieczka chociaż wcale nie największa… kierunek - granica z Bośnią i Hercegowiną… pogoda dopisuje… świeci słonko… malutkie chmurki na niebie od czasu do czasu nie zwiastują pogorszenia pogody…

20140803_112853 (800x450).jpg


droga mija sobie powoli i leniwie nie spiesząc się po około godzince z haczykiem dotoczyliśmy się do granicy… i tutaj napotykamy pierwszy problem… kolejka… nie wiedziałem jak długa bo znikała za zakrętem więc stoimy…

20140803_130618 (800x450).jpg


na przejściu u celników jesteśmy półtora godziny później… celnik tylko zajrzał do paszportu i Agnieszki dowodu osobistego i pozwolił jechać dalej… za granica najpierw podziwiamy kolejkę oczekujących na wjazd do Chorwacji… bite 3 godziny jak nie więcej… trochę więc martwimy się o powrót… no cóż… na razie podziwiamy BiH… a ta niestety wygląda fatalnie… widać ślady wojny jeszcze… co jakiś czas można zobaczyć spalony lub opuszczony dom lub podziurawiony mur… wygląda to fatalnie… widać biedę… zamknięte fabryki… zniszczone samochody… poza tymi widokami BiH nie różni się niczym od Chorwacji... no może jeszcze poza językiem i alfabetem...

20140803_141949 (800x450).jpg


20140803_142007 (800x450).jpg


20140803_142125 (800x450).jpg


20140803_142133 (800x450).jpg


20140803_142153 (800x450).jpg


20140803_142254 (800x450).jpg


20140803_142309 (800x450).jpg


20140803_142313 (800x450).jpg


20140803_142649 (800x450).jpg


20140803_142656 (800x450).jpg



wreszcie dojeżdżamy do Mostaru… na początku widoczki są mało ciekawe... kierujemy się w stronę centrum i słynnego mostu …

20140803_143138 (800x450).jpg


20140803_143142 (800x450).jpg


20140803_143304 (800x450).jpg


20140803_143326 (800x450).jpg


20140803_143426 (800x450).jpg


20140803_143434 (800x450).jpg


20140803_143438 (800x450).jpg


20140803_143543 (800x450).jpg


parkujemy na jakimś przydrożnym parkingu strzeżonym kilka minut drogi piechotą od starego miasta… dla mnie bajka… piękny most… i wreszcie piękne miasto…



żonie cały czas podoba się trochę mniej bo uważa że jest trochę brudno… łazimy w tą i z powrotem po wąskich uliczkach pełnych turystów… oglądamy pamiątki… jednym słowem szwędamy się… a że przy szwędaniu się może towarzyszyć głód to szukamy miejsca z dobrym jedzeniem…

20140803_150354 (800x450).jpg


20140803_150358 (800x450).jpg


20140803_150403 (800x450).jpg


20140803_150426 (800x450).jpg


20140803_150433 (800x450).jpg


20140803_150438 (800x450).jpg


20140803_150446 (800x450).jpg


20140803_150703 (800x450).jpg


20140803_150710 (800x450).jpg


20140803_151217 (800x450).jpg


20140803_151222 (800x450).jpg


20140803_151228 (800x450).jpg


na pierwszy rzut oka wątpię czy zjemy tutaj nie wydając całej kasy jaką zabraliśmy ze sobą… ale na głodnego Agnieszka jest nie do zniesienia i z dwojga złego ;)… najpierw zaczepia mnie jakaś młoda dziewczyna i proponuje wejście do środka restauracji z widokiem na most… no cóż… widok slaby… i akurat w momencie gdy siadamy do stolika ktoś skoczył z mostu do wody… nie widzieliśmy… szkoda… może później… restauracja nie jest za ciekawa… trochę pusto… jesteśmy jedynymi klientami… i nie wygląda to dobrze… wypijam cole… zona kawę i wychodzimy… kawałek dalej wchodzimy do restauracji pełnej turystów… wygląda dobrze… stoliki stoją na czymś w rodzaju tarasu… pośrodku fontanna… jest przyzwoicie… pani podprowadza nas do stolika… za chwilę zjawia się kelner… zamawiamy dużą plate mięs… jakąś przystawkę… takie chlebki czy cos takiego… piwo… koktajl mleczno lodowy… wszystko bardzo smaczne… ledwo daliśmy radę zjeść… przy rachunku szok… zapłaciliśmy chyba o 30-40% taniej niż za to samo w Chorwacji (około 25euro)… takie podejście do turystów nam się podoba ;)… na pewno wrócimy podczas następnego pobytu w BiH… i tylko dla tej restauracji bo skoki z mostu w Mostarze to jakaś pomyłka i nieporozumienie…



finalnie nie widzieliśmy ani jednego… na szczęście kawałek od mostu co jakiś czas przy gromkiej owacji turystów głodnych obejrzenia skoków skakała sobie taka oto dziewuszka... i powiem szczerze całkiem nieźle jej to wychodziło...

20140803_162123 (800x450).jpg


w pewnym momencie pogoda trochę zaczęła się psuć więc idziemy do samochodu… nawet chyba trochę pokropiło… jedziemy do Dubrownika… ale nawigacja prowadzi nas w stronę granicy z Chorwacja… tej samej którą wjeżdżaliśmy do BiH, a nie tej z Dubrownickiej… oczami wyobraźni widzę 10 km kolejkę do przejścia… zaczynam wątpić czy wogóle pojedziemy do Dubrownika no bo najpierw trzeba by wrócić do Cro żeby później znowu do BiH i z powrotem do Cro… na szczęście kilka kilometrów przed granicą Hołek mówi żeby skręcić w lewo… ufff… nie będziemy stać… pamiętacie jak na początku pisałem o numerze jaki wywinęła nam nawigacja? No właśnie… ten skręt w lewo to był ten numer… posłuchajcie… skręciłem w lewo… patrzę na nawigację, a ta pokazuj że 87 km do Dubrownika i czas przejazdu 3,5 godziny… coś jest nie tak myślę… 87km przez 3,5 godziny to chyba na dobrym rowerze… ale nic… jakiś błąd napewno w mapach… jadę… najpierw droga była ok… trochę wąsko było i trzeba było zwolnic jak z naprzeciwka jechała ciężarówka lub autobus…



później zrobiło się już trudniej i modliłem się żeby tylko autobus z naprzeciwka nie wyjechał… generalnie kierowcy większych pojazdów tak jakby mnie nie widzieli… ja zwalniałem i zjeżdżałem na pobocze, a oni na pełnym gazie mijali mnie o milimetry… im większy pojazd tym mniej byłem widoczny… przerażające? Nie… to był pikuś… droga po paru skrzyżowaniach zaczęła piąć się pod górę… najpierw tylko trochę… później bardziej… później zrobiło się całkiem stromo jak w alpach… do tego serpentyny i dziury w jezdni… i debile z naprzeciwka… co prawda ciężarówki gdzieś zniknęły ale pozostały autobusy… na szczęście kilka km dalej również i one zniknęły… gdy droga zrobiła się jeszcze węższa wymamrotałem pod nosem że całe szczęcie że Agnieszka śpi i tego nie widzi, ale w odpowiedzi usłyszałem że wcale nie śpi a po prostu nie chce tego oglądać… zrobiło się tak wąsko że teraz problemem było już wyminięcie się dwóch osobówek… później osobówki mogły mijać się tylko w specjalnych zatoczkach takich jak na filmie… widzisz ze ktoś jedzie z naprzeciwka… lepiej zjechać do zatoczki i poczekać aż przejedzie… do tego po jednej stronie masz pionową przepaść w dół od której odgradza Cię tylko przydrożny kamień lub drzewo… lub nic…



jeździłem po różnych drogach… po Europie wschodniej i zachodniej… i południowej… po górach i dolinach… ale była to jedna z bardziej niebezpiecznych dróg jaką jechałem… chyba nawet najbardziej niebezpieczna… ale nadal to nie był koniec… tzn. kiedy już myślałem że to koniec wjeżdżamy na wzniesienie… oddychamy z ulgą… iiii… i nawigacyjny Hołek mówi skręć ostro w prawo… patrzymy i oczom nie wierzymy… wzdłuż pionowej ściany po prawej stronie jest droga… to chyba żart… nie wierzę… nie tędy… mam dość… jednak skręcam… pniemy się znowu do góry… teraz już nie ma nic co by mogło zatrzymać samochód spadający w dół… ani drzewa wzdłuż drogi ani kamienia czy chociażby słupka… wjeżdżamy pod górę wzdłuż pionowej ściany… dojeżdżamy do zakrętu… widzę tylko niebo… nie widzę drogi dalej… skręcamy ostro w lewo i pniemy się jeszcze wyżej… wzdłuż tej samej ściany… nie ma nawet tych cholernych zatoczek do wyminięcia… dojeżdżamy powoli do szczytu… modlę się żeby z naprzeciwka nie pojawił się nawet rowerzysta bo nie wiem jak byśmy się minęli… na szczycie ten sam problem… nie widzę drogi za wzniesieniem… stromym wzniesieniem… nie wiem czy droga dalej prowadzi prosto… a może skręca w lewo? Albo w prawo… powoli przejeżdżam przez wzniesienie… jednak droga idzie prosto… i nadal nie mogę się rozluźnić… w pełnym skupieniu przejeżdżamy wzdłuż kolejnego wzniesienia… pomiędzy kamiennymi murkami… mam wrażenie że mały ruch kierownicy w lewo i spadniemy na sam dół… dłonie miałem spocone jak szczur od ściskania kierownicy… pozostało jeszcze zjechać w dół i koniec… na szczęście droga była już szersza… tzn mogły się minąć 2 samochody… problem był z większymi busami… i była tez mniej kręta… przy okazji się wypogodziło… do Chorwacji wjechaliśmy bez żadnych kolejek… tzn. dwóch celników było ale nawet nie kazali się zatrzymywać… takie przejście w szczerym polu z jednym szlabanem i jedną wspólna budka wielkości przystanku autobusowego… widać ze o czymś rozmawiali i chyba nie chcieli sobie przerywać miłej pogawędki… jeden z nich tylko machnął ręką i tak oto około 19:30 dojechaliśmy do Dubrownika… było już trochę późno jak przejeżdżaliśmy przez most…



zobaczyliśmy widok który powala na kolana… piękne miasto… niesamowicie oświetlone… chcemy tam wrócić na dłużej niż na kilka godzin… zaparkowaliśmy na jakimś parkingu podziemnym publicznym i z buta ruszyliśmy w stronę centrum i starych fortyfikacji… droga zajęła nam kilka minut… najpierw obowiązkowo lody…

20140803_204155 (800x450).jpg


z tym że Dubrownik ceny ma jak z kosmosu… lody kosztują 100% więcej niż w Podgorze… 10kn za kugle + 2kn za wafelek… przegięcie… ale porcje faktycznie słuszne… uliczki niesamowite… okwiecone… zielone… ludzi mnóstwo… liczne restauracje zapchane po brzegi…


20140803_204711 (800x450).jpg


20140803_204738 (800x450).jpg


20140803_210012 (800x450).jpg


20140803_210223_LLS (800x450).jpg


20140803_210526_LLS (800x450).jpg


20140803_211233_LLS (800x450).jpg


20140803_211705_LLS (800x450).jpg


20140803_211844_LLS (800x450).jpg


20140803_212046_LLS (800x450).jpg


20140803_212058_LLS (800x450).jpg


20140803_212134_LLS (800x450).jpg


20140803_212644_LLS (800x450).jpg


20140803_212832_LLS (800x450).jpg


20140803_212844_LLS (800x450).jpg


20140803_213021_LLS (800x450).jpg


20140803_213036_LLS (800x450).jpg



niestety od nagrzanego powietrza i kamieni nie ma czym oddychać… miałem wrażenie że w uliczkach jest tyle ludzi że nagromadzony dwutlenek węgla nie ma jak się wydostać… brak cyrkulacji… i to co nam się nie podobało… w zabytki wklejone markety… fastfoody… sklepy z ciuchami… sklep z obuwiem(???) fatalnie to wygląda… rekompensowały nam za to dyskretne uliczki pełne uroczych zabytków… atmosfera i charakter fortów… :D Kiedy zrobiło się już całkiem późno postanowiliśmy wracać… jeszcze tylko kilka zdjęć na pożegnanie i powrót do Podgory… po drodze dwie granice… z Cro do BiH i kilka kilometrów dalej ponownie do Cro… na granicach po kilkanaście samochodów ale poszło szybko… po powrocie obowiązkowo Banana Bar… jednak tylko na chwilę bo trudy minionego dnia dały nam się we znaki… szybko więc poszliśmy spać…
Ostatnio edytowano 05.07.2015 17:54 przez nimm2, łącznie edytowano 2 razy
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 05.07.2015 17:48

kilka fotek które nie zmieściły się w poprzednim poście

20140803_213059_LLS (800x450).jpg


20140803_213254_LLS (800x450).jpg


20140803_213740_LLS (800x450).jpg


20140803_213749_LLS (800x450).jpg


20140803_215303_LLS (800x450).jpg


20140803_215318_LLS (800x450).jpg


20140803_221746_LLS (800x450).jpg
Krabul
Globtroter
Posty: 31
Dołączył(a): 18.07.2012
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krabul » 08.07.2015 12:02

i to co nam się nie podobało… w zabytki wklejone markety… fastfoody… sklepy z ciuchami… sklep z obuwiem(???) fatalnie to wygląda…

Tutaj, moim zdaniem, nie masz racji. Gdyby polskie miasta wyglądały pod tym względem tak 'fatalnie' jak Dubrownik to byłbym zachwycony. Reklama dyskretna, nie rzucająca się zanadto w oczy, brak szmat przesłaniających fasady budynków. I tego moglibyśmy się od Chorwatów uczyć.
Sklepy na Stradunie? A co ma tam być? kiedyś były warsztaty rzemieślnicze a środkiem biegł rynsztok.
Całe miasto jest jednym wielkim zabytkiem a sklepy zawsze będą tam, gdzie jest dużo potencjalnych klientów. Ja bym nie chciał musieć lecieć poza mury po butelkę wody.
Wystawy mnie nie raziły jakoś bardzo. Za to u nas w Polsce handel przenosi się do tzw. tfu 'galerii', a handlowe ulice (vide Świdnicka we Wrocławiu) umierają.
emarylka
Croentuzjasta
Posty: 156
Dołączył(a): 12.02.2013
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) emarylka » 09.07.2015 12:06

Zgadzam się z przedmówcą.
Miasto musi tętnić życiem żeby było autentyczne, wszystko na miarę czasów i okoliczności ale z poszanowaniem tradycji i historii. Moim zdaniem Chorwackie miasteczka takie właśnie są. Nic nie jest nachalne, a jest w zasięgu.

pozdrawiam autora, również w ubiegłym roku, w sierpniu rezydowaliśmy w Podgorze, "pod parasolem" znależliśmu nasze lokum, w Starej Podgorze obok kościółka z bajecznym widokiem na wybrzeże, Hvar, Brać, Pajesac. Cisza, spokój, góry, morze słowem wspaniałe miejsce .

czekam na ciąg dalszy.
doris_ka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 187
Dołączył(a): 08.07.2009
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) doris_ka » 09.07.2015 20:01

To i ja się dosiadam i czytam....i śmieję się co chwilę...niezłe masz pióro !
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 10.07.2015 12:27

Krabul napisał(a):
i to co nam się nie podobało… w zabytki wklejone markety… fastfoody… sklepy z ciuchami… sklep z obuwiem(???) fatalnie to wygląda…

Tutaj, moim zdaniem, nie masz racji. Gdyby polskie miasta wyglądały pod tym względem tak 'fatalnie' jak Dubrownik to byłbym zachwycony. Reklama dyskretna, nie rzucająca się zanadto w oczy, brak szmat przesłaniających fasady budynków. I tego moglibyśmy się od Chorwatów uczyć.
Sklepy na Stradunie? A co ma tam być? kiedyś były warsztaty rzemieślnicze a środkiem biegł rynsztok.
Całe miasto jest jednym wielkim zabytkiem a sklepy zawsze będą tam, gdzie jest dużo potencjalnych klientów. Ja bym nie chciał musieć lecieć poza mury po butelkę wody.
Wystawy mnie nie raziły jakoś bardzo. Za to u nas w Polsce handel przenosi się do tzw. tfu 'galerii', a handlowe ulice (vide Świdnicka we Wrocławiu) umierają.


punkt widzenia zależy od indywidualnych odczuć estetyki, gdzie moje niewątpliwie różnią się od Twoich... ja śmiało mogę powiedzieć, że to Ty nie masz racji ponieważ taki punkt widzenia jak Twój mógłby doprowadzić do dewastacji lub zbyt dużej ingerencji w wiele zabytków... ja osobiście wolałbym zabrać odpowiedni zapas wody niż kupować ją w grobowcu Tutanchamona lub w Świątyni Hatszepsut... uważam, że w takich miejscach nie ma miejsca na Biedronki, Lidle i Konzumy, a tym bardziej na sklep D&G... jednym słowem jestem przeciwny zmianie charakteru miejsc zabytkowych... wiesz... chodzi o to, że jeśli jest to sklepik dyskretnie zgrany z otoczeniem to jeszcze jestem w stanie to zaakceptować... ale za cholerę nie mogę zgodzić się z wielką oszkloną witryną przez którą widać nowoczesne wnętrze sklepu z obuwiem czy ciuchami wklejone jakby na siłę w X-wieczne mury... tym bardziej iż te mury są wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO...
Jednak tak jak już powiedziałem każdy ma własne poczucie piękna i własne priorytety... dla jednego ważna jest łatwo dostępna woda i żywność a dla drugiego nienaruszalność lub jak najmniejsza ingerencja w wygląd starych murów i budynków... zdaję sobie sprawę że nie zawsze tak się da ale Dolce&Gabbana czy Konzum to już przesada...

a umieranie Świdnickiej we Wrocławiu to chyba jednak nie wina powstawania galerii handlowych... ale to już temat na pogaduszki przy winie flaszce czy co tak kto lubi... może kiedyś jak się spotkamy nad Chorwackim morzem to możemy sobie o tym w knajpce pogadać ;)

mimo wszystko też bym chciał aby takich miast jak Dubrovnik było więcej nie tylko w Polsce (chociaż i u nas są piękne miasta - właśnie np. przepiękny i chyba niedoceniany Wrocław), ale i w Europie... Dubrovnik rzuca na kolana... wieczorny po zachodzie słońca sprawił, że jak się uda to w tym roku zamierzamy odwiedzić go ponownie, ale tym razem przynajmniej na 2 dni...
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 10.07.2015 12:41

emarylka napisał(a):Zgadzam się z przedmówcą.
Miasto musi tętnić życiem żeby było autentyczne, wszystko na miarę czasów i okoliczności ale z poszanowaniem tradycji i historii. Moim zdaniem Chorwackie miasteczka takie właśnie są. Nic nie jest nachalne, a jest w zasięgu.

pozdrawiam autora, również w ubiegłym roku, w sierpniu rezydowaliśmy w Podgorze, "pod parasolem" znależliśmu nasze lokum, w Starej Podgorze obok kościółka z bajecznym widokiem na wybrzeże, Hvar, Brać, Pajesac. Cisza, spokój, góry, morze słowem wspaniałe miejsce .

czekam na ciąg dalszy.



Dziękuję za pozdrowienia i pozdrawiam również... :D
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 10.07.2015 12:43

doris_ka napisał(a):To i ja się dosiadam i czytam....i śmieję się co chwilę...niezłe masz pióro !



Zapraszam... miejsca dla czytających jest dosyć... w pierwszym rzędzie jest jeszcze sporo wolnych foteli... :)
Krabul
Globtroter
Posty: 31
Dołączył(a): 18.07.2012
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krabul » 10.07.2015 13:46

nimm2 napisał(a):
Krabul napisał(a):
i to co nam się nie podobało… w zabytki wklejone markety… fastfoody… sklepy z ciuchami… sklep z obuwiem(???) fatalnie to wygląda…

Tutaj, moim zdaniem, nie masz racji. Gdyby polskie miasta wyglądały pod tym względem tak 'fatalnie' jak Dubrownik to byłbym zachwycony. Reklama dyskretna, nie rzucająca się zanadto w oczy, brak szmat przesłaniających fasady budynków. I tego moglibyśmy się od Chorwatów uczyć.
Sklepy na Stradunie? A co ma tam być? kiedyś były warsztaty rzemieślnicze a środkiem biegł rynsztok.
Całe miasto jest jednym wielkim zabytkiem a sklepy zawsze będą tam, gdzie jest dużo potencjalnych klientów. Ja bym nie chciał musieć lecieć poza mury po butelkę wody.
Wystawy mnie nie raziły jakoś bardzo. Za to u nas w Polsce handel przenosi się do tzw. tfu 'galerii', a handlowe ulice (vide Świdnicka we Wrocławiu) umierają.


punkt widzenia zależy od indywidualnych odczuć estetyki, gdzie moje niewątpliwie różnią się od Twoich... ja śmiało mogę powiedzieć, że to Ty nie masz racji ponieważ taki punkt widzenia jak Twój mógłby doprowadzić do dewastacji lub zbyt dużej ingerencji w wiele zabytków... ja osobiście wolałbym zabrać odpowiedni zapas wody niż kupować ją w grobowcu Tutanchamona lub w Świątyni Hatszepsut... uważam, że w takich miejscach nie ma miejsca na Biedronki, Lidle i Konzumy, a tym bardziej na sklep D&G... jednym słowem jestem przeciwny zmianie charakteru miejsc zabytkowych... wiesz... chodzi o to, że jeśli jest to sklepik dyskretnie zgrany z otoczeniem to jeszcze jestem w stanie to zaakceptować... ale za cholerę nie mogę zgodzić się z wielką oszkloną witryną przez którą widać nowoczesne wnętrze sklepu z obuwiem czy ciuchami wklejone jakby na siłę w X-wieczne mury... tym bardziej iż te mury są wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO...
Jednak tak jak już powiedziałem każdy ma własne poczucie piękna i własne priorytety... dla jednego ważna jest łatwo dostępna woda i żywność a dla drugiego nienaruszalność lub jak najmniejsza ingerencja w wygląd starych murów i budynków... zdaję sobie sprawę że nie zawsze tak się da ale Dolce&Gabbana czy Konzum to już przesada...

a umieranie Świdnickiej we Wrocławiu to chyba jednak nie wina powstawania galerii handlowych... ale to już temat na pogaduszki przy winie flaszce czy co tak kto lubi... może kiedyś jak się spotkamy nad Chorwackim morzem to możemy sobie o tym w knajpce pogadać ;)

mimo wszystko też bym chciał aby takich miast jak Dubrovnik było więcej nie tylko w Polsce (chociaż i u nas są piękne miasta - właśnie np. przepiękny i chyba niedoceniany Wrocław), ale i w Europie... Dubrovnik rzuca na kolana... wieczorny po zachodzie słońca sprawił, że jak się uda to w tym roku zamierzamy odwiedzić go ponownie, ale tym razem przynajmniej na 2 dni...

Wydaje mi się, że naprawdę dużą uwagę podczas swoich podróży przywiązuję do tego, czy dane miejsce nie jest zbyt 'zaśmiecone' reklamami. Ostatnio była dość głośna akcja 'sprzątania' z reklamowych śmieci łódzkiej Piotrkowskiej. Porównanie zdjęć przed i po (tylko zdjęć, osobiście ostatnio w Łodzi nie byłem). Różnica była kolosalna. A wystarczyło jedynie zdjąć wielkoformatowe reklamy, ujednolicić szyldy itp.
Przechodząc do meritum - chorwackie miasta w ogóle tego problemu nie mają. Są naprawdę bardzo mało zanieczyszczone reklamami. I dlatego - jako osobie przywiązującej do tego sporą wagę - dziwi mnie Twoja opinia.
Ale może mocno oświetlone witryny sklepów na Stradunie zrobiły takie wrażenie. Byliście w Dubrowniku tylko po zmroku? Spróbuj w ciągu dnia - może odniesiesz inne wrażenie.

PS. I warto pamiętać, że to jednak nie skansen. My jesteśmy tam gośćmi, a mieszkańcy chcą tam żyć i zarabiać peiniądze.
nimm2
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 204
Dołączył(a): 21.08.2010
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) nimm2 » 10.07.2015 14:46

Dzień 7

W dzień 7 naszych wakacji postanowiliśmy również i my odpocząć ;)
po leniwym śniadaniu z którego pamiętam tylko smak chleba maczanego w oliwie wreszcie trafiamy na Podgorską plażę z zamiarem poopalania się i poleżenia... głupio by było wrócić bez opalenizny... jeszcze ktoś by pomyślał, że cały czas padało i by nie zazdrościł ;)...
Na plaży pełno ludzi... ledwo udało nam się znaleźć kawałek miejsca żeby rozłożyć ręczniki i żeby się położyć... nic dziwnego... na niebie ani jednej chmurki, a morze przypomina bardziej jezioro niż morze... nawet najmniejszego podmuchu wiatru... więc żeby się nie zanudzić to w ruch poszła dawno zaległa książka, którą poczytałem na głos Agnieszce...

i nagle słyszę że coś mąci głosy biegających i krzyczących dzieci... coraz słabiej są słyszalne rozmowy dorosłych chyba w każdym możliwym języku Europy, a coraz bardziej słyszalny jest szum... szum morza... dziwne trochę bo wiatru jak nie było tak nie ma... siadam i patrzę w morze, a tu fale coraz większe... woda ku uciesze widzów rozbija się z hukiem o skały... fale które już w tej chwili mają około 70cm przełamują się i dosłownie grzechoczą o żwirowy brzeg... powiem szczerze, że dziwne zjawisko... tym bardziej, że na niebie nadal żadnej chmurki nawet najmniejszej nie ma... a powietrze ma się wrażenie, że stoi w miejscu... nie widziałem czego się spodziewać... cisza przed burzą?... tornado?... trzęsienie ziemii? a może tsunami? ;)
Do dziś nie mam pojęcia co mogło wywołać te fale... może jakieś małe podwodne trzęsienie ziemii lub jakaś burza ale gdzieś dalej nad morzem...
Najważniejsze, że wtedy wpadliśmy na zajebisty pomysł... idziemy popływać na materacu dmuchanym... szybki wypad do sklepu po jakiś przyzwoity materac... i nawet nam go w sklepie napompowali... idziemy pływać... i pomimo tego że moja Agnieszka ma lęk wysokości i lęk przed głęboką wodą (chociaż pływać potrafi) to dopłynęliśmy na tymże materacu wśród nieco już mniejszych fal do końca kąpieliska i z powrotem... i tak chyba nawet z dwa razy... generalnie jak się okazało to nawet na plaży nie nudzimy się i było już mocno popołudniu jak z tej plaży schodziliśmy... odnieśliśmy wszystko do pokoju i poszliśmy coś zjeść... woda przecież "wyciąga"... ;)
W Chorwacji byłem już trzeci raz, a dopiero pierwszy raz zamówiłem pizze... za wiele z tej pizzy nie pamiętam... nawet nie wiem z czym była... nie pamiętam też żeby była dobra... chociaż nie pamiętam również żeby była kiepska... pewnie była po prostu pizzą jak każda inna pizza, którą można również w Polsce zamówić na telefon :)
a po pizzy chciałbym napisać że idziemy na jednego, ale na jednym to się nie skończyło... chwalmy Banana Bar i jego wesołe drinki... i humorki, które po nich się dostaje... i pana dzięki któremu aranżacja kilku znanych piosenek nigdy już nie będzie tą znaną aranżacją... "No women no cry..." śpiewane po prostu super... ;) - ale to trzeba byłoby usłyszeć...

zdjęć niestety z tego dnia nie mam żadnych... za to jutro... ale to będzie później...
figusek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 866
Dołączył(a): 11.08.2014
Re: Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości...

Nieprzeczytany postnapisał(a) figusek » 10.07.2015 15:08

Dołączam się i ja :) chętnie poczytam, bo wkrótce odwiedzamy Podgorę na 2 tygodnie :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Cro 2014... nie tylko PODGORA... 5500 km zajebistości... :) - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019