Gdyby nie ona to kobiecy tenis w naszym wydaniu by nie istniał.
Nie można od niej wymagać więcej niż jest sama z siebie wykrzesać. Przecież nie wychodzi na kort z myślą "a przegram, co się będę męczyła".
Raz jest lepiej a raz gorzej. I to nie tylko u Radwańskiej.
Co do rankingu to ta 30 jest przesadą. Moim zdaniem jest w pierwszej 10.

.png)
.png)
.png)

.png)
.png)