Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Abordaże wielkanocne czyli... GKS Bełchatów HOOL'S ;)

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 14.05.2014 19:42

Dzień 3 (19.04.2014) - Część III

Lillafüred

Auto zostawiamy na darmowym parkingu niedaleko od brzegu Hámori-tó, które zwykle ma zdecydowanie ładniejszy kolor.

Obrazek

Miejscowość jest bardzo ładna i urokliwa. Spacerujemy więc trochę

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

idąc w kierunku najwyższego, 20-metrowego wodospadu Węgier (sztucznego!).

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tuż obok niego jest wejście do Jaskini Anny,

Obrazek
Obrazek

która niestety rozczarowuje. Jest niewielka a do tego zwiedza ją sporo ludzi. Mnie się nie podoba, młody ma dość i chce wyjść po 10 minutach.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Rzeczywiście nie ma tutaj jakichś spektakularnych nacieków a na własne potrzeby nazwaliśmy ją jaskinią kalafiorową ;) Jedyną, jak dla mnie, fajną rzeczą jest odcisk liścia.

Obrazek

W końcu udało się opuścić jaskinię więc pospacerowaliśmy jeszcze trochę oglądając Lillafüredi Palotaszálló.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Idziemy do auta i jedziemy do Miszkolca zobaczyć zamek Diósgyőr.
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 28.05.2014 16:58

Dzień 3 (19.04.2014) - Część IV

Diósgyőri vár

Tak jak postanowiliśmy tak też uczyniliśmy, pojechaliśmy do Miszkolca i zajechaliśmy pod zamek Diósgyőr, który jest w remoncie. Widać rusztowania i żurawie przy wieżach. Przez to podglądanie przegapiłem ostatnie wolne miejsce parkingowe więc robimy rundkę wokół aby wrócić. Nie ujechaliśmy zbyt daleko gdy nagle lunęło jak z cebra, po chwili dołączył się do tego grad i błyskawice. Nic to, podjeżdżamy ponownie pod zamek, jednak już go nie widzimy! :shock: Nie jest to najlepsza pogoda na zwiedzanie toteż postanawiamy przeczekać w restauracji, przy okazji napełniając wygłodniałe już żołądki. Konsumpcja zajmuje nam przynajmniej godzinę. A na zewnątrz.... bez zmian :evil: Postanawiamy wracać do Egeru :( Z tym zamkiem mam swoje osobiste porachunki, drugi raz mnie wykiwał! Poprzednio, kilka lat wcześniej, utknąłem na 2 godziny w Miszkolcu w korku i już nie zdążyłem go zobaczyć :evil: Ale do trzech razy sztuka, następnym razem się nie wywinie ;)
Wsiadamy a w zasadzie wbiegamy do auta i ruszamy w kierunku kwatery, ulewa, grad i burza nie ustają. Nie napawa mnie to optymizmem ponieważ droga prowadząca do celu jest wąska, kręta i otoczona lasem. Nie poddaję się jednak i jadę dalej mając nadzieję, że nie zatrzyma mnie jakieś powalone drzewo. Okazało się, że droga jest przejezdna jednak leży na niej mnóstwo badyli i płyną całkiem spore potoki ;) Pomimo niesprzyjającej aury cieszymy się widokami wiosennego lasu. Gdy wyjeżdżaliśmy z domu nasze buki nie miały jeszcze liści. Tutaj zielenią się cudnie.

Obrazek
Obrazek

W Egerze opadów nie zanotowaliśmy aczkolwiek niebo prezentowało się w kolorze szaro-czarnym.

PS. tak sobie pomyślałem, że węgierskie zamki mnie nie lubią :( ale o tym napiszę trochę później.
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 28.05.2014 19:09

Dzień 4 (20.04.2014) - Część I

Ponieważ moja żona jest miłośniczką wina (ekonomiczną, jedna, dwie butelki na miesiąc :lol:) nie mogliśmy nie pojechać do miejsca gdzie powstaje jej ulubiony trunek.

Tokaj

Parkujemy w centrum (do tej pory nie jestem pewien czy nie wjechałem w drogę z zakazem ruchu :oops: :roll:).

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jak przystało na winiarskie miasteczko nie brakuje opilców ;)

Obrazek
Obrazek

Bardzo nam się podoba ten placyk.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Powoli spacerujemy, można rzec wleczemy się, ponieważ młody dostrzega dyskomfort w bucie ;) Po dokładnych oględzinach nie stwierdzam defektu obuwia ani kończyny krocznej, ani chybi chce mnie naciągnąć na porcję lodów :) Nie ulegam natychmiast więc idziemy dalej urokliwą uliczką.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wchodzę na most na Cisie, która tuż powyżej przyjmuje wody Bodrogu.

Obrazek

Po czym wdrapujemy się na skałę, która znajduje się tuż obok. Jest to całkiem niezły punkt widokowy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dłuższą chwilę łapiemy promienie słońca i powolutku wracamy na polubiony wcześniej placyk celem zakupy procentów rozpuszczonych w wodzie z dodatkiem miejscowych aromatów.

Obrazek
Obrazek

Zakupy całkiem udane ;) Cena powalająco niska :) Podoba nam się. Zostawiając rodzinkę na ławeczce udaję się w kierunku opuszczonego kościoła (świetny byłby na foto-zagadkę :))

Obrazek
Obrazek

Spotykam jeszcze taką jędzę.

Obrazek

Po drodze zobaczyłem coś co mnie zadziwiło (na zadupiu mieszkam więc całkiem możliwe, że to żadna rewelacja). Otóż na ulicy w Tokaju stoi automat, w którym możemy zakupić cenny płyn. I nie jest to bor tylko tej :shock: Wygląda na to, że założono, że ważniejszym jest mieć dostęp do kojącego płynu niż do procentów, popieram :) Dziwne jest tylko to, że nie zrobiłem żadnego zdjęcia :roll:
Zapomniałbym wspomnieć, że po porcji lodów możliwości trakcyjne mego syna wróciły do normy :0 ;) Tak więc czas na nas.

Obrazek

Oczywiście wszystko to działo się u podnóża Góry Tokaj.

Obrazek
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 29.05.2014 09:07

Pingeborozo-falatozo
:mrgreen:

Zdjęcia są po prostu piękniowskozo-ciekawskozo.

:oczko_usmiech:
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 29.05.2014 17:44

Köszönöm.
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 30.05.2014 00:05

Dzień 4 (20.04.2014) - Część II

Sárospatak

Z Tokaju wyjechaliśmy dość wcześnie. Nie bardzo chciałem już wracać do Egeru więc postanowiłem skręcić w prawo a nie w lewo ;) Niestety nie zabrałem z domu przewodnika i to trochę się na mnie zemściło :evil: Po drodze zobaczyłem jednak znak Sárospataki vár więc już wiedziałem dokąd jechać :) Niestety nie miałem pojęcia jak ten zamek wygląda i co tam jest ciekawego. Jedno jest pewne, to kolejny węgierski zamek, który mnie nie lubi :evil: Ale po kolei. Będąc już w Sárospatak jadę za znakami prowadzącymi do zamku i ..... zatrzymuję się na jakimś placu przy sporym i ładnym budynku - to musi być tu :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Budynek jest zamknięty ale nie daje mi to nic do myślenia :oops: Nie bardzo zwracam również uwagę na tablicę informacyjną :( Młody znów chce lodów :evil: Oglądamy więc budynek z zewnątrz, spoglądamy na drugą stronę ulicy

Obrazek
Obrazek

i idziemy szukać budki z lodami (też mieliśmy ochotę, węgierskie lody mogą śmiało konkurować w chorwackimi). Przechodzimy obok ciekawych zabudowań.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

W końcu znajdujemy budkę z lodami, zakupujemy po dwie gałki :) Idziemy dalej w kierunku parku. Przy wejściu pomniki: ofiar I WŚ oraz Franciszka II Rakoczego (młodemu bardzo podoba się granat trzonkowy :lol:).

Obrazek
Obrazek

Naprzeciw wejścia do parku znajduje się taki budynek.

Obrazek
Obrazek

Wchodzimy na teren parku gdzie pomników nie brakuje ;) Jest oczywiście pomnik Lajosa Kossutha.

Obrazek

Rodzinka zasiada na ławce a ja idę się rozejrzeć.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Znajduję alejkę z popiersiami ;)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ostatni to chyba aktor grający jeźdźca bez głowy ;)
Gdy już się w parku wysiedzieliśmy i wygrzaliśmy w słoneczku poszliśmy do auta i ruszyliśmy na kwaterę.

Gdy wieczorem porządkowałem zrobione zdjęcia postanowiłem dowiedzieć się czegoś o mieście, do którego trafiliśmy przypadkiem. Okazało się, że nasz "zamek" wcale zamkiem nie jest :evil: Jest to Eszterházy Károly Főiskola Comenius Kar - oddział Uniwersytetu w Miszkolcu. Budynek naprzeciw to Dom Kultury a spotkane po drodze ciekawe w formie zabudowania to bloki. Architektem obu jest Imre Makovecz, przedstawiciel nurtu architektury organicznej. Budynek naprzeciw parku to Sárospataki Református Kollégium Gimnáziuma - kolegium kalwińskie, w którym to przechowywana była Biblia królowej Zofii. Do kolegium należy również park i znajdujące się w nim zabudowania (internaty).
Przejeżdżaliśmy 300 metrów obok prawdziwego zamku, nie widać go jednak z drogi. Tak się do dziś zastanawiam jak ja tam nie trafiłem? :roll: Ale jestem pewien, że jechałem zgodnie ze znakami, może jakiś żartowniś obrócił strzałkę? albo włączyło mi się lustrzane widzenie :lol: Mimo wszystko wycieczka była udana.

Na jakiejś wiosce po drodze spotkaliśmy jeszcze takie cuda.

Obrazek
Obrazek

Te stwory z belek słomy są na Węgrzech popularne, spotyka się je bardzo często. Motywy są różne i zabawne. Niestety na zdjęciach mam tylko te :(
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 30.05.2014 18:06

Dzień 4 (20.04.2014) - Część III

Egerszalók

Węgry słyną ze źródeł termalnych więc zaniedbaniem byłoby gdybyśmy choć raz się na takowe nie wybrali. Wybór (mój) padł na nieodległy Egerszalók. Auto zostawiamy na parkingu przy Saliris Resort

Obrazek
Obrazek

i idziemy wygrzać kości. Ja jak zwykle mam zespół niespokojnych nóg więc w wodzie wytrzymuję ... 10 minut i oświadczam, że idę na spacer. Rodzinka nie protestuje, dobrze im w gorącej wodzie. Wybór tego miejsca nie był przypadkowy, wiedziałem, że bezczynne siedzenie w wodzie nie dla mnie. Poszedłem więc obejrzeć sobie coś takiego :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wiatr wieje w moim kierunku, smród zgniłych jaj jest okropny :evil: ale za to ten twór wygląda uroczo :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Gdy już się porządnie naoglądałem i nawdychałem idę po rodzinkę. Mają już dość wody więc chętnie z niej wychodzą. Idziemy razem zobaczyć "Sódomb". Słoneczko już zachodzi więc kolory troszkę cieplejsze.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ochłodziło się już trochę więc lepiej widać unoszącą się parę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po zmroku uruchomiona zostaje iluminacja.

Obrazek
Obrazek

Wracamy na kwaterę i pakujemy się ponieważ następnego dnia trzeba wracać do domu :(
romuald22
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4627
Dołączył(a): 22.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) romuald22 » 31.05.2014 18:15

SgwdYrEira napisał(a):
Wchodzę na most na Cisie, która tuż powyżej przyjmuje wody Bodrogu.

Obrazek


8O

Wchodzę ostatnio na kolejowy most na Sole, która tuż powyżej przyjmuje wody Koszarawy.

099.jpg


Przepraszam za jakość ale zdjęcie robione na szybko telefonem podczas ucieczki przed wzbierającą wodą i goniącą mnie strażą miejską :lol:
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 31.05.2014 21:17

Niezła breja. Zwiewałem w 2010 ze Szczyrku przed czymś takim, niemiłe wspomnienia.
Dobrze, że Cię nie zalało.
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14208
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 01.06.2014 16:08

Zdecydowanie wolę poziom wody z Cisy , chociaż podobno w tym roku poważnie Bratanków ta rzeka postraszyła :roll:

W Sárospatak trochę się zmieniło od naszych ostatniech odwiedzin . Chyba przyszła pora na kolejne 8)

Gotowy na kolejne abordaże
Pozdrawiam
Piotr
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 01.06.2014 23:47

Niestety ten abordaż zbliża się ku końcowi, został tylko ostatni dzień powrotny i sam Eger, który zostawiłem na koniec. Ale to już nie dzisiaj bo dopiero wróciłem z kolejnego abordażu, 20 godzin na nogach, 780 km wykręcone, trzeba iść spać. Może jutro dokończę.

Pozdrawiam.
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 28.06.2014 20:45

Dzień 5 (21.04.2014)

Niestety to był ostatni dzień wielkanocnego urlopu :(
Należało odpowiednio zaplanować powrót aby coś jeszcze po drodze zobaczyć.
Po nieudanej próbie obejrzenia zamku w Sárospatak pomyślałem, że moglibyśmy go zobaczyć w drodze powrotnej a przy okazji zobaczyć może jeszcze jeden czy dwa inne zamki w Górach Zemplińskich - Boldogkői vár, Regéci vár czy też Füzéri vár. Obranie takiej trasy powrotnej oznaczało wydłużenie drogi o ok. 150 km ale również o kilka godzin. Pomimo to plan uzyskał wstępną akceptację. Inną alternatywą był powrót przez Hollókő - wpisaną na listę UNESCO wieś-skansen, gdzie również znajdują się ruiny zamku. Co więcej, w lany poniedziałek odbywa się tam festyn ludowy :) Ten plan również uzyskał wstępną akceptację ;) Wypadałoby wracać do domu dwa razy :lol:
Niestety postanowiłem sprawdzić prognozę pogody :evil: Zapowiadają dość silne opady i pełne zachmurzenie. To nie pogoda na włóczenie się po zamkach :( W związku z tym powstał plan na deszczową pogodę, czyli jak zwykle w takich przypadkach, zwiedzanie jaskini :) Wybór był prosty.

Baradla-barlang

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dojechaliśmy na parking i zajęliśmy jedno z ostatnich miejsc. Nieco mnie to zdziwiło. Przecież kilka dni wcześniej przy jaskini Domica było pusto :roll: Widocznie Węgrzy więcej zwiedzają :)
Idziemy do kasy kupić bilety - kolejka na 20 minut - ponieważ jesteśmy 2+1 możemy już zakupić bilet rodzinny, opłaty za fotografowanie nie ma. Cena dla naszej trójki to mniej więcej połowa tego co w sąsiedniej słowackiej jaskini. Mamy 40 minut do wejścia więc idziemy kupić młodemu obiecanego wcześniej langosza.
Do mnie te placki nie przemawiają, na szczęście młodemu smakuje :)

Obrazek

W okolicy jest masa kramów i sklep z pamiątkami. Szczęśliwie udaje się odłożyć sprawę zakupów na później.
Wraz z licznym tłumem wchodzimy do środka, przewodnik godo po tutejszemu ;) jest śmiesznie :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po pewnym czasie docieramy do największej sali w tej jaskini. Muszę przyznać, że jest całkiem spora i ma doskonałą akustykę. W niej to odbywają się koncerty i przedstawienia. Udostępniana jest również młodym parom do ślubów. Przewodnik wyłącza światła i daje małą próbkę możliwości tego miejsca. Dźwięk odbija się od ścian sali i wraca ze zdwojoną siłą. W rytm płynącej muzyki podświetlane są różne formy naciekowe. Robi to niezłe wrażenie.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pokaz nie trwa jednak dłużej niż 10 minut. Idziemy dalej skupiając wzrok na rozmaitych tworach. Niestety zagubiłem otrzymaną wraz z biletem mapę jaskini wraz z opisem poszczególnych miejsc :( Wrzucę zatem kilka zdjęć bez opisu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wyjście z jaskini znajduje się kilka minut drogi od wejścia, przy którym można kupić lody. Stoimy więc w kolejce :evil: Kobieta nakładająca pyszności jakaś opieszała... klienci przed nami wkurzający... bo jak się nie denerwować, gdy jedna osoba przed nami kupuje je dla całej chyba wycieczki :evil: ale nic to, nadeszła nasza kolej :) Ponieważ staliśmy przy ladzie dobre kilkanaście minut, dokonaliśmy wyboru smaków. Niestety, te które wybraliśmy są zbyt... twarde i nie da się ich nałożyć :evil: nieśpiesznie wybraliśmy inne smaki, na szczęście były dobre :)
Po konsumpcji udaliśmy się do budynku informacji turystycznej gdzie znajduje się sklep z pamiątkami. Co mnie tutaj zdziwiło, to niskie ceny map i przewodników, np. angielska wersja atlasu Słowackiego Krasu i Parku Aggtelek wraz z dokładnymi mapami kosztowała ok. 10 złotych :shock: W sumie za wspomniany atlas, poglądową mapę PN, mapę Gemeru i pamiątkową przypinkę do plecaka zapłaciłem 2100 HUF = 29.55 PLN :) Poszliśmy jeszcze w kierunku wspomnianych kramów, gdzie miałem ochotę kupić kociołek zawieszany nad ogniskiem, jednak nie można tam płacić kartą a miejscowych pieniążków starczyło tylko na jakiś bzdet dla młodego. Jak napisałem na początku, zajęliśmy jedno z ostatnich miejsc na parkingu ale teraz auta stoją już wzdłuż drogi, prawie do granicy ze Słowacją :shock: Nie spodziewałem się czegoś takiego.
Wiedząc, że to już nasz ostatni punkt tej wycieczki ze smutkiem wsiadamy do auta.

Na pocieszenie zatrzymujemy się jeszcze na chwilę aby popatrzeć na Dobsinę.

Obrazek

Tuż za Ždiarem spoglądamy jeszcze na Tatry Bielskie.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie mogąc rozstać się z widokami przystaję jeszcze na chwilę, już po polskiej stronie granicy.

Obrazek
Obrazek

W okolicach północy docieramy do domu z postanowieniem - kolejne Święta Wielkanocne spędzimy poza domem.
ASIULA HK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 33652
Dołączył(a): 15.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) ASIULA HK » 28.06.2014 22:23

Ciekawie spędzony czas :wink:

Pozdrawiam.
SgwdYrEira
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4282
Dołączył(a): 18.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) SgwdYrEira » 29.06.2014 19:53

Było bardzo ciekawie. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że uda się tyle zobaczyć. Myślałem, że młody będzie stawiał opór. A spisał się na medal :)
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14208
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 29.06.2014 20:58

Wkrótce nadejdzie dzień , że za Młodym Piratem przestaniesz nadążać :wink:
Teraz cieszy to , że dzielnie znosi trudy kolejnych abordaży i poznaje smak przygody podróżowania 8)


Pozdrawiam
Piotr
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Abordaże wielkanocne czyli... GKS Bełchatów HOOL'S ;) - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018