Dla przypomnienia, choć rzecz powszechnie znana.
Przyjazd Obamy i innych oficjeli na uroczystości 25 lecia zwycięstwa wolności. W policji all hands on the deck. Tylko trzech całkiem wysoko postawionych w policyjnej w hierarchii panów po zakończeniu służby, ale pozostając w gotowości raczy się gorzałką. Całkiem sporo tej gorzałki skoro rekordzista miał 1,7 promila we krwi. Jakby nie daj Bóg coś się stało, to ten kompletnie zalany gość, dodajmy uzbrojony gość, prowadziłby akcję, brrrrr (jak to dobrze że tzw strzał zwany przewrotnie ratunkowym nie funkcjonuje).
Sprawa wychodzi na jaw i dziennikarze drążą temat. Mój ulubiony minister S, ten mocny w gębie nie widzi problemu, wypili, ale każdemu się zdarza, to samo rzecznik policji i to samo kolega po fachu policjantów. Jakaś kara tak, ale żeby ze służby usuwać, przecież to fachowcy , taka strata.
Tak więc tak mocno nagłaśniana ostatnio zasada ZERO TOLERANCJI obowiązuje zgodnie z zasadą „wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze”. Widzimy na co dzień tę korporacyjną (plemienną) zasadę u posłów, lekarzy, prawników itp. To nic nowego.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Promujesz idiotyczną wyjątkowo szkodliwa zasadę ZERO TOLERANCJI to miej na tyle honoru żeby samemu się jej poddać.
i moja ocena:
Tak jak statystyka nie zastąpi rzeczywistej wykrywalności, tak samo surowa kara również nie zastąpi wykrywalności i dlatego nie można szkodliwą zasadą ZERO TOLERANCJI przekreślać komuś życia, a horrendalnymi karami schlebiać żądnej krwi tłuszczy. Obiektywnie rozumując, to koledzy policjantów mają oczywiście rację, że ta sprawa nie powinna zniszczyć życia bohaterom tej afery, ale zanim znów zaczną bajdurzyć o zasadzie ZERO TOLERANCJI w TV czy na ulicy, powinni dobrze się zastanowić żeby nie znów nie stracić twarzy.

.png)