napisał(a) Loleczka » 10.03.2009 16:14
To są bardzo cenne informacje. Jadę na Chorwację na te Święta Wielkanocne tj w kwietniu, już zaraz. Zabieram ze sobą 2 koleżanki mojej córki. Wszystkie 3 dziewczynki (łacznie z moją) mają po 13 lat. Mam już kupione bilety lotnicze w 1 strone do Frankfurtu, stamtąd jedziemy samochodem wraz z moim facetem (który ma dom na wyspie Rab ) na Rab włśnie. Potem z Rab jedziemy wszyscy samochodem do Warszawy. Mój facet mówi, że na granicy z Chorwacją sa normalne kontrole (również celne), bo Chorwacja nie należy do UE. Więc bez kontroli (jak w UE) się nie przejedzie.
W zeszłym roku moja córa była z jedną z tych koleżanek i jej rodzicami we Włoszech na wakacjach. Byłam wtedy u notariusza zrobić takie upoważnienie. Potem tłumaczyłam przysiegle na angielski. Nie było to potrzebne wcale , bo w granicach UE nie ma żadnych kontroli.Tylko forsę wydałam na darmo. Tłumaczenie moze kosztuje 30 zł, ale na pewno nie przysiegłe. Nie pamietam ile zapłaciłam za przysięgłe, lecz grubo ponad stówę.
Niestety, post factum upoważnienie wylądowało w koszu i teraz nie mam tekstu. Natomiast pamiętam doskonale (!!!!!!!), że notariusz informował mnie, ze prawo do opieki na dzieckiem jest PRAWEM NIEZBYWALNYM, w zwiazku z tym nie może być sformułowania, że ".... upoważniam do opieki nad......". Tj. upoważnionymi do opieki sa zawsze tylko rodzice (nie pozbawieni władzy rodzicielskiej) i takiego upowaznienia nie mogą oni formalnie scedować na kogoś innego. Napisał jakoś tak: Zezwalam córce (takiej a takiej, legitymującej sie, zamieszkałej, itp)) na podróżowanie w towarzystwie osoby (takiej a takiej itp, w okresie miedzy (daty). Cel podróży (taki a taki), planowana trasa (taka a taka)
O planowanej trasie napisał dlatego, ze do Włoch jedzie się przez inne kraje i żeby to pozwolenie było również i tam ważne i żeby wątpliwosci nie było.
Co do tekstu jeszcze, to ja zrozumiałam z pisma z Ambasady Ch, że pozwolenie takie może być napisane po angielsku i niekoniecznie poświadczane notarialnie. Więc ja chyba tak zrobię, ze każę rodzicom napisać odręczny tekst zarówno po polsku, jak i po angielsku. Po co tłumaczyć u tłumacza (nie poświadczony notarialnie tekst) , skoro rodzic może od razu po angielsku napisać ?
Tylko, trzeba by taki angielski tekst mieć, aby dać do przepisania rodzicom. Czy ktoś może przetłumaczyć, jeśli zamieszczę tekst polski ?
Tłumaczenie nie musi być super/hiper, moze być jezyk potoczny, tym bardziej, że z Ambasady piszą wyraźnie, aby tekst był zrozumiały dla pograniczników. A nie sadzę, żeby pogranicznicy po filologii angielskiej byli.
I w ogóle, co myślicie o tym ? Mnie sie wydaje, ze taki tryb powinien być ok, ale prosze o ew uwagi.